fbpx
sobota, 13 lipca, 2024
Strona głównaFelietonFatalna pozycja Polski w rankingu niańczenia

Fatalna pozycja Polski w rankingu niańczenia

Z najnowszego rankingu Nanny State Index wynika, że Polska staje się krajem coraz bardziej zniewolonym. Politycy traktują dorosłych jak dzieci i za pomocą kolejnych regulacji oraz wzrastającego fiskalizmu chcą coraz bardziej kontrolować nasze życie.

Socjaliści przestrzegali i nadal przestrzegają przed państwem stróżem nocnym, w którym ludziom rzekomo utrudnia lub uniemożliwia życie drapieżny kapitalizm i wolny rynek. W odpowiedzi na tę niedorzeczną tezę wymyślili i stworzyli państwo opiekuńcze, w którym politycy mają myśleć za nas wszystkich. Na naszą korzyść oczywiście. Nie od dzisiaj wiadomo jednak, że to bajka. Efektem istnienia państwa opiekuńczego jest przede wszystkim ograniczenia wolności i wolnego wyboru oraz konieczność istnienia wysokiego opodatkowania.

Mimo to socjaliści idą w zaparte i wdrażają skrajną wersję państwa opiekuńczego, czyli państwo niańkę. Wprowadza ono jeszcze więcej kazuistycznych zakazów i jeszcze więcej fiskalizmu, co odbiera nam jeszcze więcej wolności. Jednak przede wszystkim wychodzi z absurdalnego założenia, że urzędnik wie lepiej, co jest dla nas dobre. Polega to na tym, że przepisy podatkowe i inne regulacje mają wywołać zmianę zachowań normalnych ludzi na takie, jakie sobie umyślili politycy i urzędnicy. Regulacje dotyczące wzrostu akcyzy na papierosy, które są wymuszane przepisami Unii Europejskiej, wzrostu akcyzy na alkohol, zakazujące reklam czy zakazujące palenia papierosów w miejscach publicznych, o czym decydują przepisy krajowe czy też ograniczenie miejsc sprzedaży alkoholu, jak to ma miejsce w państwach skandynawskich lub godzin sprzedaży alkoholu, o czym w Polsce decydują władze samorządowe, mają spowodować, że papierosy i alkohol będzie trudniej dostępny. Oficjalnie taki sam miał być cel regulacji zakazujących produkcji, sprzedaży, posiadania i spożywania narkotyków.

Ranking niańczenia

Zwracając uwagę na plagę coraz większej liczby przepisów mających na celu zmianę zachowań ludzkich na pożądaną z biurokratycznego punktu widzenia, w 2016 r. Christopher Snowdon z brytyjskiego Institute of Economic Affairs wraz z partnerami z całej Europy opublikował indeks państwa niańki. Można się z niego dowiedzieć, które kraje są bardziej, a które mniej opresyjne wobec własnych obywateli z punktu widzenia regulacji dotyczących alkoholu, e-papierosów, jedzenia/napojów i tytoniu. Badane są wszystkie kraje Unii Europejskiej oraz Wielka Brytania, Norwegia i Turcja. Na pierwszym (najgorszym) miejscu tegorocznego rankingu znalazła się Turcja (54,2 pkt.), na drugim – Norwegia (43,3 pkt.), a na trzecim – Litwa (42,9 pkt.). Trzy ostatnie (najlepsze) miejsca zajęły Niemcy (10 pkt.), Czechy (13,1 pkt.) i Włochy (14,4 pkt.). Polska znalazła się na niechlubnym dziewiątym miejscu, uzyskując 29,4 pkt. na 100 możliwych.

Warto porównać aktualną sytuację Polski z tą z 2016 r., kiedy po raz pierwszy zaprezentowano indeks. Otóż wtedy nasz kraj otrzymał 11,3 pkt. i został sklasyfikowany na 15. miejscu wśród 28 badanych państw. Bardzo dobrze wypadł w kwestii regulacji dotyczących e-papierosów, których w ogóle nie było, oraz całkiem nieźle, jeśli chodzi o przepisy dotyczące jedzenia. Słabiej w przypadku przepisów dotyczących papierosów i alkoholu. Niestety w kolejnych latach było już tylko gorzej. Wprowadzono m.in. opodatkowanie oraz regulacje dotyczące sprzedaży i konsumpcji e-papierosów, unijny zakaz papierosów mentolowych, podatek od napojów słodzonych czy podatek od alkoholi sprzedawanych w małych butelkach (poniżej 300 ml), tzw. „małpkach”. W efekcie w 2017 r. Polska wskoczyła na miejsce dziewiąte i okupuje je do tej pory. Nie jest jeszcze wyżej w rankingu tylko dlatego, że w innych badanych państwach wolność w omawianym zakresie ograniczono jeszcze bardziej.

Co istotne, kolejno wprowadzane restrykcje nie osiągają zamierzonych celów, ale generują dodatkowe problemy. Warsaw Enterprise Institute zwraca uwagę, że „pobierany podatek w wysokości 25 zł za litr czystego alkoholu nie odniósł skutku, ponieważ konsumenci przerzucili się na większe formaty, bo zakup małego likieru czy wódki przestał się opłacać, a producenci zaczęli sprzedawać wódki w butelkach o pojemności 350 ml. Jak widać, »niańcząca« polityka państwa nie przekłada się na spadek spożycia alkoholu, ale na… wzrost kreatywności obywateli”.

Autorzy tegorocznego raportu Nanny State Index piszą, że nie ma żadnej korelacji między poziomem restrykcji a oczekiwaną długością życia, paleniem papierosów i spożywaniem alkoholu. Zauważają natomiast, że „podatki od grzechu” podnoszą koszty życia i bardziej szkodzą biednym. Wysokie ceny napędzają czarny rynek i prowadzą do korupcji. Zakazy reklamy ograniczają konkurencję i hamują innowacje. Zakazy palenia powodują poważne szkody w branży hotelarskiej. Nadmierne regulacje powodują nadmierną biurokrację i drenują zasoby policji.

Wenezuela wzorem… wolności

Państwo niańka nie jest całkowicie nowym pomysłem socjalistów. Pamiętamy casus prohibicji alkoholowej w USA, którą wprowadzono w 1919 r. Jak pisze Aleksandra Nowak w artykule Zmiany w polityce karnej na przykładzie przestępstw narkotykowych. Za co karać użytkowników narkotyków? („Studia Prawnoustrojowe” 2021, nr 52), jeszcze na przełomie XIX i XX w. w USA, a w wielu państwach europejskich także w okresie międzywojennym, zażywanie narkotyków pozostawało w sferze prywatnej. Dopiero w XX w. w USA nadano narkotykom status substancji nielegalnych. Za pomocą sankcji karnych narkomania stała się nielegalna najpierw w Stanach Zjednoczonych, a następnie w większości państw świata. W Polsce zakaz wytwarzania, przeróbki, przywozu i wywozu, przechowywania, handlu oraz wszelkiego obiegu substancjami i przetworami odurzającymi wprowadzono ustawą z 1923 r. Co ciekawe, w Holandii, gdzie prowadzona jest dość liberalna polityka względem narkotyków, jednocześnie wchodzą w życie coraz ostrzejsze restrykcje wobec papierosów. Władze chcą, by w 2040 r. Holandia była wolna od dymu tytoniowego. Od lipca 2024 r. ma obowiązywać całkowity zakaz sprzedaży wszystkich wyrobów tytoniowych w supermarketach i lokalach gastronomicznych, a także przez telefon i internet.

Jednym z objawów państwa niańki jest sprzedawanie coraz większej liczby leków wyłącznie na receptę. W tym przypadku – podobnie jak w kwestii prohibicji alkoholowej czy narkotykowej – wychodzi się z absurdalnego założenia, że ludzie w większości kupowaliby w aptekach leki po to, by sobie zaszkodzić i tylko urzędnik jest w stanie go obronić przed samym sobą. Kiedy podróżowałem po komunistycznej Wenezueli jeszcze za czasów śp. Hugona Chaveza, bez problemu kupiłem w aptece antybiotyk bez recepty, co w Polsce byłoby nie do pomyślenia. Gdzie jest więc więcej wolności – w unijnym eurosocjalizmie czy w południowoamerykańskiej dyktaturze?

Także przepisy prawa ruchu drogowego, wdrażane przez państwową niańkę, mają powodować mniej wypadków, a często wywołują przeciwny skutek. Tak było w przypadku wprowadzenia pierwszeństwa dla pieszych, którzy jeszcze nie zaczęli przechodzić jezdni. Z policyjnych statystyk wynika, że znacznie wzrosła liczba wypadków, zabitych i rannych. Podobny charakter mają regulacje zakazujące przechodzenia drogi (ale także przejazdów kolejowych) poza wyznaczonymi miejscami czy wprowadzony kilkanaście lat temu i obowiązujący do dziś niezrozumiały obowiązek jazdy na światłach w dzień (wywołujący szok i zdziwienie wśród mieszkańców komunistycznej Wenezueli).

I właśnie w rankingu Nanny State Index brakuje mi dwóch rzeczy. Po pierwsze, powinny być brane pod uwagę także regulacje dotyczące dostępności narkotyków oraz leków, przepisy prawa drogowego, dostępność broni, ale również kwestie opodatkowania paliw i emisji dwutlenku węgla, co przecież również ma na celu zmianę naszego zachowania. Po drugie, szkoda, że ranking nie obejmuje wszystkich państw świata. Wtedy być może by się okazało, że znacznie więcej wolności niż w oświeconej Unii Europejskiej, gdzie panuje ideologia klimatyzmu i genderyzmu, jest na końcu świata w jakiejś Wenezueli, Kambodży czy Ugandzie. Tym bardziej że ze strony Brukseli czekają nas ograniczenia wolności grubego kalibru w postaci zakazów samochodów spalinowych, kotłów na paliwa kopalne czy obowiązku niepotrzebnych remontów domów.

Tomasz Cukiernik

Każdy felietonista FPG24.PL prezentuje własne poglądy i opinie

Tomasz Cukiernik
Tomasz Cukiernik
Z wykształcenia prawnik i ekonomista, z wykonywanego zawodu – publicysta i wydawca, a z zamiłowania – podróżnik. Ukończył Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego oraz studia podyplomowe w Akademii Ekonomicznej w Katowicach. Jest autorem książek: Prawicowa koncepcja państwa – doktryna i praktyka (2004) – II wydanie pt. Wolnorynkowa koncepcja państwa (2020), Dziesięć lat w Unii. Bilans członkostwa (2005), Socjalizm według Unii (2017), Witajcie w cyrku (2019), Na antypodach wolności (2020), Michalkiewicz. Biografia (2021) oraz współautorem biografii Korwin. Ojciec polskich wolnościowców (2023) i 15 tomów podróżniczej serii Przez Świat. Aktualnie na stałe współpracuje m.in. z miesięcznikiem „Forum Polskiej Gospodarki” (i z serwisem FPG24.PL) oraz tygodnikiem „Do Rzeczy”.

INNE Z TEJ KATEGORII

Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal

Z pewnością zgodzimy się wszyscy, że najbardziej nieakceptowalną i wywołującą oburzenie formą działania każdej władzy, niezależnie od ustroju, jest działanie w tajemnicy przed własnym obywatelem. Nawet jeżeli nosi cechy legalności. A jednak decydentom i tak udaje się ukryć przed społeczeństwem zdecydowaną większość trudnych i nieakceptowanych działań, dzięki wypracowanemu przez wieki mechanizmowi.
5 MIN CZYTANIA

Legia jest dobra na wszystko!

No to mamy chyba „początek początku”. Dotychczas tylko się mówiło o wysłaniu wojsk NATO na Ukrainę, ale teraz Francja uderzyła – jak mówi poeta – „w czynów stal”, to znaczy wysłała do Doniecka 100 żołnierzy Legii Cudzoziemskiej. Muszę się pochwalić, że najwyraźniej prezydent Macron jakimści sposobem słucha moich życzliwych rad, bo nie dalej, jak kilka miesięcy temu, w nagraniu dla portalu „Niezależny Lublin”, dokładnie to mu doradzałem – żeby mianowicie, skoro nie może już wytrzymać, wysłał na Ukrainę kontyngent Legii Cudzoziemskiej.
5 MIN CZYTANIA

Rozzłościć się na śmierć

Nie spędziłem majówki przed komputerem i w Internecie. Ale po powrocie do codzienności tym bardziej widzę, że Internet stał się miejscem, gdzie po prostu nie można odpocząć.
6 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Unia Europejska jako niemieckie imperium w Europie

Dr Magdalena Ziętek-Wielomska stawia w swojej książce tezę, że unijne regulacje są po to, żeby niemieckie koncerny uzyskały przewagę konkurencyjną nad firmami z innych krajów członkowskich Unii Europejskiej.
6 MIN CZYTANIA

Rocznica członkostwa w Unii

1 maja mija 20 lat, odkąd Polska stała się członkiem Unii Europejskiej. Niestety w polskiej przestrzeni publicznej krąży wiele mitów i półprawd na ten temat. Dlatego właśnie napisałem i wydałem książkę „Dwadzieścia lat w Unii. Bilans członkostwa”.
4 MIN CZYTANIA

Urojony klimatyzm

Bardziej od ekologizmu preferuję słowo „klimatyzm”, bo lepiej oddaje sedno sprawy. No bo w końcu cały świat Zachodu, a w szczególności Unia Europejska, oficjalnie walczy o to, by klimat się nie zmieniał. Nie ma to nic wspólnego z ekologią czy tym bardziej ochroną środowiska. Chodzi o zwalczanie emisji dwutlenku węgla, gazu, dzięki któremu mamy zielono i dzięki któremu w ogóle możliwe jest życie na Ziemi w znanej nam formie.
6 MIN CZYTANIA