fbpx
piątek, 24 stycznia, 2025
Strona głównaFelietonFetysz wydatków

Fetysz wydatków

Partia, która poważnie traktuje rządzenie państwem, nie wymieniałaby w debacie przedwyborczej suchych sum, wydanych na ten czy inny cel, bo pachnie to czystą gomułkowszczyzną. Pieniądze są jedynie środkiem do osiągnięcia celu – i to właśnie o tych osiągniętych celach powinniśmy usłyszeć – pisze w najnowszym felietonie Łukasz Warzecha.

Jarosław Kaczyński zagrzewa do boju swoją partię i jej aktyw w kolejnych wystąpieniach w Polsce. Cykl otworzyły dwa spotkania: w Markach, przeznaczone głównie dla członków partii, oraz w Sochaczewie, otwarte – choć wiadomo, że publiczność na takie spotkania jest dobierana spośród zainteresowanych. Komentatorzy oczekiwali jakiejś rewelacji, najpewniej znów w postaci programu socjalnego lub przynajmniej zmiany już funkcjonującego w postaci jego waloryzacji – jednak nic takiego nie nastąpiło. Być może wewnętrzne badania pokazały, że wyborcy PiS są zaniepokojeni inflacją bardziej, niż oczekują nowej formy państwowego wsparcia.

Jaki atut w takim razie prezentował prezes partii rządzącej? Oto większość obu jego wspomnianych wystąpień (szczególnie w Markach) zajęła wyliczanka wydatków poczynionych przez PiS podczas siedmiu lat rządów. Było to dość monotonne i bardzo peerelowskie w tonie, momentami nawet groteskowe, ale wiele nam jednak mówi.

Pierwsza kwestia to uznawanie za zasługę i argument dla wyborców samego faktu wydawania wielkich sum na różne cele. A przecież wydanie, powiedzmy, 40 mld zł na seniorów nic w gruncie rzeczy nie oznacza. I nic nie oznacza również dla wyborców, dla których to jakaś abstrakcyjna suma, która jednym uchem wpadnie, a drugim wypadnie.

Partia, która poważnie traktuje rządzenie państwem, nie wymieniałaby w debacie przedwyborczej suchych sum, wydanych na ten czy inny cel, bo pachnie to czystą gomułkowszczyzną. Pieniądze są jedynie środkiem do osiągnięcia celu – i to właśnie o tych osiągniętych celach powinniśmy usłyszeć. Postrzeganie wydawania pieniędzy nie jako celu samego w sobie, lecz jako narzędzia służącego osiągnięciu określonego celu sygnalizowałoby również, że rządzący mają plan i wydają pieniądze nie po to, żeby je wydać (ewentualnie dając przy okazji komuś zarobić), ale po to, aby coś konkretnego osiągnąć.

Modelowym przykładem jest służba zdrowia. O wydatkach na nią Jarosław Kaczyński zresztą też wspominał, chwaląc się, że „razem z dodatkami covidowymi” w tym roku będzie to około 160 mld zł. Powszechnie znaną na świecie prawidłowością jest tymczasem, że w służbę zdrowia można wpakować właściwie dowolne sumy, nie polepszając ani trochę losu pacjentów. Jeśli jakaś władza chciałaby się pochwalić osiągnięciami w dziedzinie ochrony zdrowia, to powinna pokazać, o ile skrócił się czas oczekiwania na zabiegi, na wizytę u specjalisty, jak polepszyła się dostępność specjalistycznych albo eksperymentalnych metod leczenia, ile i jakich oddziałów jest czynnych w relacji do tego, jak było wcześniej, oraz ilu leczy się w nich pacjentów – i tak dalej.

Jednak opowieść prezesa Kaczyńskiego jest skonstruowana całkiem inaczej. „Wydatki na oświatę wzrosły o 36 procent” – oznajmia na przykład w Markach. Tylko co z tego? Co to może interesować przeciętnego wyborcę? Rodzica interesuje, jak długo jego dziecko siedzi w szkole na przykład z powodu nauki na zmiany, jaki ma dostęp do specjalistycznych pracowni albo dlaczego nauczyciele nie prowadzą żadnych zajęć dodatkowych.

„627 nowych urzędów pocztowych, prawie dwa na powiat” – ogłasza lider partii rządzącej. I znów – i co w związku z tym? Może poczta jest bardziej dostępna, ale działa tak samo fatalnie, jak działała. I tak dalej, i tak dalej. Krótko mówiąc: fetyszem jest sam wydatek i tabelka z Excela, a nie osiągnięcie jakiegoś wymiernego, sensownego, wcześniej zaplanowanego efektu.

Druga kwestia to ewidentna fiksacja na wydatkach właśnie, co oznacza brak zainteresowania zwiększeniem dyscypliny fiskalnej. Jeśli połączyć to z chęcią wykreślenia z konstytucji reguły wielkości zadłużenia w relacji do rocznego PKB (gdyby nie tricki finansowe, i tak bylibyśmy już poza tą granicą), obraz jawi się naprawdę nieciekawy. Chyba że ktoś jest zwolennikiem „nowej ekonomii” spod znaku Piketty’ego, w której nie obowiązuje żadna ostrożność fiskalna, a dług można powiększać praktycznie w nieskończoność. A to na Piketty’ego z lubością powołuje się przecież Mateusz Morawiecki – a i Jarosławowi Kaczyńskiemu się zdarzało.

Łukasz Warzecha

Łukasz Warzecha
Łukasz Warzecha
Jeden z najpopularniejszych komentatorów sceny politycznej w Polsce. Konserwatysta i liberał gospodarczy. Publicysta „Do Rzeczy", „Forum Polskiej Gospodarki”, Onet.pl, „Rzeczpospolitej", Salon24 i kilku innych tytułów. Jak o sobie pisze na kanale YT: „Niewygodny dla każdej władzy”.

INNE Z TEJ KATEGORII

Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal

Z pewnością zgodzimy się wszyscy, że najbardziej nieakceptowalną i wywołującą oburzenie formą działania każdej władzy, niezależnie od ustroju, jest działanie w tajemnicy przed własnym obywatelem. Nawet jeżeli nosi cechy legalności. A jednak decydentom i tak udaje się ukryć przed społeczeństwem zdecydowaną większość trudnych i nieakceptowanych działań, dzięki wypracowanemu przez wieki mechanizmowi.
5 MIN CZYTANIA

Legia jest dobra na wszystko!

No to mamy chyba „początek początku”. Dotychczas tylko się mówiło o wysłaniu wojsk NATO na Ukrainę, ale teraz Francja uderzyła – jak mówi poeta – „w czynów stal”, to znaczy wysłała do Doniecka 100 żołnierzy Legii Cudzoziemskiej. Muszę się pochwalić, że najwyraźniej prezydent Macron jakimści sposobem słucha moich życzliwych rad, bo nie dalej, jak kilka miesięcy temu, w nagraniu dla portalu „Niezależny Lublin”, dokładnie to mu doradzałem – żeby mianowicie, skoro nie może już wytrzymać, wysłał na Ukrainę kontyngent Legii Cudzoziemskiej.
5 MIN CZYTANIA

Rozzłościć się na śmierć

Nie spędziłem majówki przed komputerem i w Internecie. Ale po powrocie do codzienności tym bardziej widzę, że Internet stał się miejscem, gdzie po prostu nie można odpocząć.
6 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Genius loci

Poprzednio byłem w Budapeszcie w marcu 2020 r. Już nadciągały czarne pandemiczne chmury, ale wciąż jeszcze wydawało się, że to będzie kolejna burza w szklance wody. Jak się stało – wiadomo. Wcześniej w drugiej stolicy Cesarstwa Austro-Węgierskiego bywałem wielokrotnie. Wyrobiłem sobie zatem jakiś jej własny obraz, a nawet coś więcej: trudne do dokładnego opisania i sprecyzowania wrażenie, które mamy, gdy trochę lepiej zapoznamy się z jakimś obcym miejscem.
5 MIN CZYTANIA

Znów nas okradną

Jeżeli za jakiś czas wszyscy pracujący na umowach cywilnoprawnych dostaną do ręki wynagrodzenia niższe o ponad 25 proc., to będą mogli podziękować w takim samym stopniu poprzedniej i obecnej władzy.
5 MIN CZYTANIA

Policja dla Polaków

Jednym z największych problemów polskiej policji – choć niejedynym, bo ta formacja ma ich multum – jest ogromny poziom wakatów: ponad 9,7 proc. Okazuje się, że jednym ze sposobów na ich zapełnienie ma być – na razie pozostające w sferze analiz – zatrudnianie w policji obcokrajowców. Czyli osób nieposiadających polskiego obywatelstwa. W tym kontekście mowa jest przede wszystkim o Ukraińcach, Białorusinach i Gruzinach.
3 MIN CZYTANIA