Fikcyjne samozatrudnienie to zjawisko, które w Polsce występuje najczęściej w sektorze IT oraz ochrony zdrowia – wynika z analizy opublikowanej w „Tygodniku Gospodarczym Polskiego Instytutu Ekonomicznego”.

Pexels.com

PIE tłumaczy, że fikcyjne samozatrudnienie pojawia się, gdy „dana osoba ma założoną działalność gospodarczą, a  więc prowadzi firmę, ale faktycznie pracuje tylko dla jednego podmiotu i wykonuje obowiązki charakterystyczne dla umowy o pracę”. Taka osoba świadczy wtedy pracę na podstawie umowy o współpracy (B2B) i rozlicza się z pracodawcą przez faktury, dzięki czemu płacone są niższe podatki i składki niż w przypadku zatrudnienia na umowę o pracę. Według szacunków PIE aktualnie liczba osób fikcyjnie zatrudnionych oscyluje w Polsce wokół 180 tys.

Najczęściej fikcyjne samozatrudnienie występuje w sektorze IT oraz w opiece zdrowotnej, gdzie liczba fikcyjnie samozatrudnionych sięga ponad 20 proc. wszystkich osób prowadzących własną działalność gospodarczą. PIE podkreśla, że zjawisko to pojawia się dość często w działalności profesjonalnej i naukowej (np. wśród prawników, architektów lub przy badaniach naukowych). W tych sektorach jest po ok. 25 tys. fikcyjnie samozatrudnionych.

PIE zaznacza, że fikcyjne samozatrudnienie jest korzystne finansowo, ale wpływa negatywnie na bezpieczeństwo socjalne pracowników, bo takie osoby nie są objęte prawem pracy, a niższe składki będą skutkować niższymi świadczeniami w przyszłości (szczególnie emerytalnymi).

Źródło: Tygodnik Gospodarczy PIE

Poprzedni artykułChiny luzują politykę pieniężną, inaczej niż reszta świata
Następny artykułZła ustawa sanitarystyczna trafi do kosza?