fbpx
poniedziałek, 20 maja, 2024
Strona głównaPodatkiFiskus chce zarobić na spółkach komandytowych

Fiskus chce zarobić na spółkach komandytowych

Rząd chciałby, aby spółki komandytowe stały się podatnikami CIT. I to już od 2021 roku. A to oznacza skokowy wzrost opodatkowania tej formy działalności. W praktyce podatek płaciłaby bowiem i spółka, i współwłaściciele. Dziś podatek płacą tylko ci ostatni.

Na początku września rząd upublicznił założenia do poważnych zmian w podatkach dochodowych. Mają one dotyczyć podatku dochodowego od osób fizycznych (PIT), podatku dochodowego od osób prawnych (CIT) i ryczałtu ewidencjonowanego. Z zapowiedzi zawartych w założeniach wynika, że część podatników czeka prawdziwa rewolucja. Rząd chciałby bowiem, aby już od 2021 roku wszystkie spółki komandytowe stały się podatnikami CIT. To oznacza rewolucyjne zmiany w opodatkowaniu blisko 40 tysięcy spółek. Oznacza to też, niestety, znacznie wyższe podatki dla ich właścicieli.

Gotowego projektu jeszcze nie ma, ale rząd zapowiedział, że zmiany planowane są na trzeci kwartał 2020 roku, a to oznacza, że powinien pojawić się jeszcze przed końcem września. Pośpiech jest w tym przypadku jak najbardziej konieczny, bo aby zmienić podatnikom zasady opodatkowania na mniej korzystne, konieczne jest, w przypadku podatków dochodowych, opublikowanie takich zmian najpóźniej do końca listopada. Wszystko wskazuje zatem na to, że czeka nas kolejny ekspres legislacyjny, a to nie wróży dobrze jakości uchwalonych przepisów.

Spółka komandytowa będzie samodzielnym podatnikiem

Zmiana zasad opodatkowania spółek komandytowych uzasadniana jest tym, że dziś ta forma prowadzenia biznesu wykorzystywana jest do optymalizacji opodatkowania. I istotnie tak jest. W ostatnich latach większość spółek komandytowych powstała dlatego, że ta forma prowadzenia firmy jest podatkowo bardziej korzystna niż np. spółka z ograniczoną odpowiedzialnością.

Dziś spółki komandytowe nie mają podmiotowości podatkowej. Spółka nie jest zatem – odmiennie od spółki z o.o. – podatnikiem. Zamiast spółki podatek płacą wspólnicy (PIT). Każdy od swojego udziału w dochodzie spółki. Gdyby jednak, jak zapowiada rząd, podatnikiem stałaby się spółka, podatek byłby płacony dwukrotnie, tak jak już dziś ma to miejsce m.in. w przypadku spółek z o.o.

Po zmianie, podatek od dochodu uzyskanego w roku podatkowym najpierw zapłaciłaby spółka komandytowa (CIT). Później, po wypłacie z opodatkowanego już dochodu zysku dla wspólników (ich udziału w dochodzie spółki), podatek dochodowy od tych wypłat musieliby zapłacić także wspólnicy (PIT). Co to oznacza dla podatników najlepiej prześledzić na poniższym, prostym przykładzie.

Podatek dochodowy będzie pobierany dwa razy

Wyobraźmy sobie spółkę komandytową, w której prawo do udziału w zyskach mają trzy osoby. Spółka uzyskała dochód w wysokości 300 tys. zł. Każdy ze wspólników ma zatem prawo do wynoszącego 100 tys. udziału w zysku spółki. Dziś spółka nie płaci podatku. Każda z tych osób zapłaci za to PIT. Jeśli wybrały one opodatkowanie podatkiem liniowym (19 proc.) każdy z nich musi oddać fiskusowi 19 tys. zł podatku. W sumie fiskusowi musieliby zatem oddać 57 tys. zł.

Gdyby spółka stała się podatnikiem CIT, wszystko się zmieni. Po pierwsze już po ustaleniu dochodu na poziomie 300 tys. zł spółka musiałaby zapłacić CIT. Zakładając, że nie spełnia ona kryteriów małego przedsiębiorcy, podatek wyniósłby 19 proc. (mali podatnicy stosują niższą, wynoszącą 9 proc. stawkę), czyli 57 tys. zł. Teraz każdy ze współwłaścicieli miałby nieco niższy udział w dochodzie spółki wynoszący nie 100 tys. zł, a tylko 81 tys. Zysk został już bowiem pomniejszony o zapłacony przez spółkę CIT. To oznacza, że każdy ze współwłaścicieli zapłaci po 15 390 zł. W takim przypadku suma zapłaconych od 300 tys. zł podatków (po stronie spółki i współwłaścicieli) wyniesie 103 170 zł, czyli o 46 170 zł więcej niż ma to miejsce obecnie.

I w tym należy upatrywać źródeł pomysłu Ministerstwa Finansów, które w obliczu rosnącego deficytu (w tym roku ma on wynieść ponad 109 mld zł, a w przyszłym ponad 82 mld zł) rozpaczliwie szuka pomysłu na ściągnięcie dodatkowych dochodów w taki sposób, aby nie uciekać się do prostego podnoszenia podatków, które większości podatników kojarzy się wyłącznie z podnoszeniem stawek podatkowych.

Estoński CIT może być poza zasięgiem spółek komandytowych

Oczywiście z uwagi na to, że nie znamy jeszcze projektu nowelizacji, a jedynie założenia do zmian, nie wiadomo dziś jeszcze, czy faktycznie tak będzie wyglądało opodatkowanie spółek komandytowych. W opisany sposób spółki podlegające CIT opodatkowane są obecnie. Ale rząd może przyjąć także rozwiązania pozwalające na uwzględnienie w jakiś sposób faktu, że spółka zapłaciła już CIT przy obliczaniu podatku wspólników. Biorąc jednak pod uwagę, że opodatkowanie spółek komandytowych CIT-em ma zapobiegać optymalizowaniu w ten sposób rozliczeń podatkowych, bardziej prawdopodobny wydaje się wariant, że będą one płaciły podatek na takich samych zasadach, jak spółki z o.o. To zaś będzie oznaczało znaczny wzrost obciążeń podatkowych dla tej formy prowadzenia biznesu.

Co prawda fiskus przewiduje też korzystne zmiany dla podatników, chociaż nie aż tak bardzo korzystne, jak stara się o tym przekonywać. Dotyczy to w szczególności tzw. estońskiego CIT-u, który teoretycznie mógłby być dostępny także dla opodatkowanych CIT-em spółek komandytowych. Ma on jednak kilka istotnych wad w stosunku do obecnego schematu opodatkowania tych spółek. Przede wszystkim wymaga zatrzymania zysków w spółce i przeznaczenia ich na inwestycje.

Warto także pamiętać, że w obecnej wersji możliwość płacenia CIT-u dopiero w momencie wypłaty zysków miałyby mieć od 1 stycznia 2021 roku spółki kapitałowe, których wspólnikami są wyłącznie osoby fizyczne, a których obroty nie przekraczają 50 mln zł. A spółka komandytowa spółką kapitałową nie jest. Należy do grupy tzw. spółek osobowych. I to, że stanie się podatnikiem CIT, tego akurat nie zmieni.

Marek Kutarba
Marek Kutarba
Prawnik i publicysta, ekspert w zakresie prawa podatkowego i finansów. Karierę zawodową rozpoczął od pracy w Izbie Skarbowej we Wrocławiu. Później związany z licznymi tytułami prasowymi, w tym największymi polskimi dziennikami gospodarczymi, w których pełnił funkcje redakcyjne i publikował na tematy podatkowe i gospodarcze. Autor książek i praktycznych poradników z zakresu prawa podatkowego. Obecnie właściciel firmy doradczej specjalizującej się w zarządzaniu finansowym i restrukturyzacji kosztów oraz kontent marketingu i litigation PR.

INNE Z TEJ KATEGORII

Szykują nam nowy podatek. Efektem będą drastyczne podwyżki cen gazu, węgla i paliwa

Jak informuje „Rzeczpospolita”, węgiel będzie droższy nawet o połowę, a olej napędowy o ponad 50 gr na litrze. Taki będzie efekt wprowadzenia przez rząd nowego podatku wynikającego z unijnej dyrektywy o systemie handlu emisjami gazów cieplarnianych. Jej uchwalenie ma nastąpić do końca 2024 r.
2 MIN CZYTANIA

Apel rzecznika MŚP do premiera w sprawie składki zdrowotnej

Adam Abramowicz, rzecznik małych i średnich przedsiębiorców, zwrócił się do premiera Donalda Tuska z listem dotyczącym dwóch szczególnie ważnych dla przedsiębiorców zapowiedzi rządu.
2 MIN CZYTANIA

Będzie ZUS od wszystkich umów cywilnoprawnych?

Rząd prowadzi prace nad ozusowaniem wszystkich umów cywilnoprawnych oraz likwidacją tak zwanych zbiegów tytułów do ubezpieczeń społecznych.
2 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Podatek liniowy już nie tak popularny

W ciągu zaledwie roku, w wyniku zmian wprowadzonych Polskim Ładem, liczba podatników liniowego PIT zmalała o więcej niż jedną trzecią, a zapłacony przez nich podatek o jedną piątą. Równocześnie wzrosła tzw. efektywna stawka opodatkowania.
4 MIN CZYTANIA

Wydatki na wdrożenie KSeF można odliczyć podwójnie

Koszty związane z implementacją oprogramowania koniecznego do komunikacji z Krajowym Systemem e-Faktur mogą spełniać kryteria prac badawczo-rozwojowych (B+R), co umożliwia odliczenie kosztów kwalifikowanych w ramach ulgi na badania i rozwój. Taki wniosek wynika z interpretacji podatkowej wydanej przez Dyrektora KIS w styczniu 2024 r.
4 MIN CZYTANIA

Niepełny miesiąc pracy nie wpływa na potrącenia komornicze

Praca przez część miesiąca nie wpływa na kwotę wolną od potrąceń komorniczych. Jeśli pracownik jest zatrudniony na pełnym etacie, ale nie przepracował pełnego miesiąca (np. z powodu ustania stosunku pracy w trakcie miesiąca), obowiązujące przepisy nie pozwalają na zmniejszenie kwoty wolnej od potrąceń w ramach egzekucji komorniczej.
3 MIN CZYTANIA