Fot. Pixabay

Podatek od nieruchomości od lat stanowi liczące się źródło wpływów do budżetów samorządowych. Jest też przez gminy administrowany, co w tym przypadku oznacza nie tylko to, że to gminy zajmują się jego zbieraniem, ale także mogą decydować w pewnych granicach o jego ostatecznej wysokości. Dlaczego? Mimo iż maksymalne stawki podatku ustalane są corocznie przez ministra finansów, samorządowcy w swojej uchwale przyjmują ostateczną wysokość tych stawek. Stawki te mogą być oczywiście niższe niż ogłoszone stawki maksymalne.

Większość gmin rzadko jednak w ostatnim czasie korzysta z tej możliwości. Łatwo się o tym można było przekonać na podstawie doniesień prasowych z ostatnich tygodni ubiegłego roku, które pełne były informacji o kolejnych gminach podnoszących do maksymalnego poziomu stawki podatku od nieruchomości.

Z mieszkaniami bez kłopotu

Większość z nas wie o tym, że w przypadku mieszkań podatek od nieruchomości to podatek płacony od powierzchni mieszkania, niezależnie od tego, ile jest ono warte i w jakiej znajduje się lokalizacji. Stawki są w tym przypadku na tyle niskie, że podatek od nawet sporego mieszkania nie jest specjalnie wysoki (ale już od miejsca parkingowego staje się odczuwalny, z uwagi na wyższą stawkę). Przeciętny mieszkaniec takiego lokalu nie ma też żadnych dodatkowych obowiązków. Raz w momencie nabycia mieszkania lub wybudowania zgłasza go w gminie i ta co roku przesyła mu decyzje o tym, ile powinien zapłacić. Inaczej wygląda natomiast sytuacja w przypadku firm.

Firmom bywa trudno

Przede wszystkim znacznie wyższy jest poziom ich opodatkowania. O ile bowiem maksymalna stawka podatku dla budynku mieszkalnego wynosi dziś 0,81 zł za każdy metr kwadratowy powierzchni użytkowej, o tyle już w przypadku zajęcia takiej powierzchni pod działania firmy stawka rośnie do maksymalne 23,90 zł. Inaczej mówiąc, zwykły mieszkaniec takiego budynku za 100 metrowe mieszkanie zapłaci 81 zł, a przedsiębiorca 2390 zł podatku rocznie.

Kwotowa jest także stawka podatku od gruntów związanych z działalnością firm (w 2020 roku może wynieść maksymalnie 0,95 zł za metr kwadratowy). Ale już stawka podatku od budowli to 2 proc. ich wartości. A zatem od budowli o wartości np. 300 tys. zł trzeba zapłacić 6 tys. zł podatku.

Problem w tym, że nie bardzo wiadomo, co dla fiskusa jest budowlą. Zdarzało się już nawet, że za takie były uznawane maszyny i urządzenia. Dzieje się tak dlatego, że w dużym uproszczeniu budowla to wszystko, co nie jest budynkiem w rozumieniu prawa budowalnego i co nadaje się do użytkowania. Nic zatem dziwnego, że gminny fiskus stara się jak najwięcej obiektów zakwalifikować jako budowle.

Resort finansów wkracza do gry

A teraz może mieć ku temu więcej sposobności. Jest tak z prostego powodu. Przedsiębiorcy w przeciwieństwie do zwykłych mieszkańców każdego roku muszą złożyć specjalną informację o posiadanych nieruchomościach. Mają na to czas do końca stycznia. Na tej podstawie ustalany jest podatek do zapłaty.

Dotychczas wzory potrzebnych do tego formularzy gminy ustalały samodzielnie. I trzeba przyznać, że panował w tej mierze absolutny chaos, a same formularze były zazwyczaj dość proste i nie zawierały zbyt wielu informacji. Obowiązywała zasada im prościej tym lepiej. Chociaż zdarzały się oczywiście wyjątki i gminy z bardziej rozbudowanymi formularzami.

Wszystko to się zmieniło w lipcu 2019 roku. Minister finansów wydał wówczas przepisy, które ujednoliciły wzory formularzy potrzebnych do rozliczania przez firmy podatku od nieruchomości (są to druki DN-1, ZDN-1, i ZDN-2). Formularze te zmieniły wszystko, dając, jak się wydaje, fiskusowi doskonałe narzędzie do dokładnej kontroli rozliczeń dokonywanych przez firmy. Szczególnie zaś do wyłapywania ze spisu nieruchomości tego, co zdaniem gminy mogłoby być budowlą.

Spowiedź tylko raz w roku

Chociaż nowe, ujednolicone formularze znane są od lipca ubiegłego roku, to z uwagi na terminy składania takich informacji, większość podatników spotka się z tym obowiązkiem po raz pierwszy składając roczną deklarację. Trzeba ją złożyć do 31 stycznia 2020 roku (deklaracja składana jest raz w każdym roku).

Inne terminy dotyczą tylko dwóch sytuacji. Pierwsza, to przypadek, gdy obowiązek opłacania podatku powstaje w trakcie roku po raz pierwszy. Wówczas deklarację składa się w terminie 14 dni od dnia, w którym nastąpiło zdarzenie powodujące powstanie obowiązku opłacania podatku (np. nabycia gruntu czy budowli).

Drugi przypadek dotyczy zdarzeń mających wpływ na zmianę wysokości opodatkowani. W tym przypadku również formularz trzeba złożyć w terminie 14 dni od takiego zdarzenia (np. gdy w wyniku przebudowy wzrosła wartość nieruchomości, od której to wartości wyliczany jest podatek).

Nic nie da się ukryć

To, co wyróżnia ujednolicone formularze, to ich wyjątkowa szczegółowość. W nowych formularzach konieczne jest wskazanie odrębnie każdego przedmiotu opodatkowania, a zatem każdej działki gruntu, poszczególnych budowli i każdego budynku.

Dotychczas w drukach stosowanych przez gminy podatnicy podawali jedynie zbiorcze wartości podstaw opodatkowania. Innymi słowy, mogli wrzucić wszystkie nieruchomości danej kategorii do wspólnego worka, podając jako podstawę obliczenia podatku ich łączną wartość lub powierzchnie, w zależności od tego, od czego płacony jest podatek. A przypomnijmy, że ten jest albo kwotowy (grunty, budynki), albo procentowy (budowle).

O tym, jak szczegółowe są nowe formularze, możemy przekonać się na przykładzie danych o budynkach. I tak w przypadku budynków, poza podaniem ich całkowitej powierzchni, trzeba w odrębnych rubrykach wykazać także powierzchnię o wysokości o 1,40 m do 2,20 m oraz odrębnie dla wysokości powyżej 2,20 m.

Do powierzchni użytkowej budynku lub jego części zalicza się̨ powierzchnię mierzoną po wewnętrznej długości ścian na wszystkich kondygnacjach, z wyjątkiem powierzchni klatek schodowych oraz szybów dźwigowych. Przy czym za kondygnację uważa się̨ również garaże podziemne, piwnice, sutereny i poddasza użytkowe. Powierzchnię pomieszczeń lub ich części oraz cześć kondygnacji o wysokości w świetle od 1,40 m do 2,20 m zalicza się̨ do powierzchni użytkowej budynku w 50 proc., a jeżeli wysokość́ jest mniejsza niżÄšÂ‡ 1,40 m, powierzchnię tę pomija się̨.

Fiskus dowie się, kogo kontrolować

Jak zatem widać, nowe formularze wymagają podania dość dokładnych danych dotyczących przedmiotu opodatkowania. To z kolei prowadzi do wniosku, że po otrzymaniu takich formularzy, fiskus będzie mógł po raz pierwszy w sposób szybki i bezproblemowy zweryfikować poprawność deklarowanych podstaw opodatkowania i w konsekwencji wysokości podatku od nieruchomości.

Ma to szczególne znaczenie w przypadku trwającego od lat sporu, czy w danym przypadku mamy do czynienia z budynkiem, czy budowlą. Opisanie każdej nieruchomości odrębnie da gminnym urzędnikom dostatecznie dużo informacji, by w łatwy sposób mogli wyłowić te firmy, które mogą się okazać dla fiskusa najbardziej dochodowe, a zatem takie, którym można będzie podnieść płacone podatki.