Fot. Pixabay

W ramach uchwalonych przepisów antykryzysowych przedsiębiorcy prowadzący firmy jednoosobowe oraz zatrudniający do 49 pracowników zyskali możliwość uzyskania zwolnienia z obowiązku opłacania składek za marzec, kwiecień i maj 2020 roku.

Dotychczas zwolnienie ze składek dotyczyło samozatrudnionych (firm jednoosobowych), których przychody były nie wyższe niż 300 proc. prognozowanego przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia brutto w gospodarce narodowej w 2020 r., a zatem nie wyższe niż 15 681 zł. Ten warunek zmieni się jednak po wejściu w życie nowelizacji w ramach uchwalonej tzw. tarczy 3.0 (w momencie publikacji tego tekstu prace nad nią zakończył Senat). Zgodnie z nowymi przepisami ze zwolnień będzie mógł korzystać każdy przedsiębiorca, którego dochód z działalności w lutym 2020 r. nie był wyższy niż 7000 zł.

To duża zmiana. Dotychczas ze zwolnienia nie mógł bowiem skorzystać np. mały przedsiębiorca, którego przychód wyniósł wprawdzie 20 tys. zł, ale dochód wynosił 1 tys. zł (czyli mniej niż wynosi suma wpłacanych do ZUS składek naliczonych od minimalnej podstawy). Ze zwolnienia korzystał natomiast przedsiębiorca, który miał 14 tys. zł przychodu i z uwagi na niskie koszty działalności 10 tys. zł dochodu.

Warto przy tym pamiętać, że wniosek o zwolnienie z obowiązku opłacania składek należnych za okres od 1 marca 2020 r. do 31 maja 2020 r. płatnik składek przekazuje do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, nie później niż do 30 czerwca 2020 r.

Mogłoby się wydawać, że dzięki nowym przepisom i zwolnieniu ze składek w kieszeniach przedsiębiorców prowadzących firmy jednoosobowe zostanie niemal 4300 zł więcej. Tak jednak nie jest. Zysk w kasie przedsiębiorcy będzie dużo niższy od spodziewanego. Część uzyskanej pomocy zabierze bowiem fiskus w postaci wyższej zaliczki na podatek dochodowy.

Składki przedsiębiorcy to ponad 1400 zł miesięcznie

W tym roku przedsiębiorcy płacący składki od tzw. minimalnej podstawy, wpłacają na konto ZUS 1431,48 zł miesięcznie.

Są to łącznie składki na ubezpieczeni społeczne i zdrowotne. Wydawać by się zatem mogło, że dokładnie o tyle więcej zostanie w ich kieszeniach po uzyskaniu zwolnienia ze opłacania przez trzy miesiące składek ZUS. Tak jednak nie jest.

Jeśli przedsiębiorca nadal uzyskuje dochody i opłaca zaliczki na podatek, korzyść będzie dużo niższa. Część uzyskanej w ten sposób pomocy trzeba będzie bowiem oddać, płacąc wyższą zaliczkę.

W normalnych warunkach, przy obliczaniu zaliczek na podatek najpierw odliczamy od dochodu zapłacone składki na ubezpieczenie społeczne (1069,14 zł miesięcznie, jeśli opłacana jest dobrowolna składka na ubezpieczenie chorobowe), później zaś od obliczanego od tak pomniejszonego dochodu podatku odliczana jest składka zdrowotna. Ta ostatnia jednak nie w całości. Przedsiębiorca opłacający składkę zdrowotną od minimalnej podstawy, wpłaca z tego tytułu 362,34 zł. Od podatku może zaś odliczyć tylko 312,06 zł. Z przepisów o ubezpieczeniu zdrowotnym wynika bowiem, że składka zdrowotna to 9 proc. podstawy jej wymiaru. Zaś z przepisów podatkowych, że odliczyć od podatku można 7,75 proc. podstawy obliczenia składki zdrowotnej.

Jeśli tych odliczeń nie ma, wyższa jest zarówno podstawa obliczenia podatku, jak i wpłacany później na rachunek podatkowy podatnika podatek.

Wolno odliczyć tylko składki rzeczywiście zapłacone

Dlaczego tak jest? Otóż dlatego, że przepisy podatkowe pozwalają przy ustalaniu zaliczek odliczyć zarówno składki ZUS (od dochodu lub przychodu), jak i składkę zdrowotną (od podatku). Kłopot jednak w tym, że dotyczy to wyłącznie składek, które zostały rzeczywiście zapłacone. Nie ma przy tym znaczenia, z jakiego powodu składek nie zapłacono. A zatem zarówno wówczas, gdy składki nie zostały opłacone, bo przedsiębiorca tego nie zrobił z braku środków (i ma z tego tytułu zaległość), jak i wtedy, gdy uzyskał umorzenie niezapłaconych składek lub gdy zaniechano ich poboru, nie ma on prawa do ich odliczenia.

Z taką sytuacją mamy do czynienia także w przypadku składek, których przedsiębiorcy nie muszą płacić po złożeniu wniosku na podstawie przepisów ustaw o przeciwdziałaniu skutkom COVID-19, czyli składek za miesiące od marca do maja 2020 roku.

Brak odliczenia to strata kilkuset złotych

Kiedy odliczeń dokonujemy przy rozliczaniu się podatkiem liniowym (ze stała stawką 19%) składki na ubezpieczenia społeczne obniżają podatek o około 203,14 zł, zaś składka zdrowotna o 312,06 zł. W sumie zatem zaliczka płacona po uzyskaniu zwolnienia z opłacania tych składek będzie dla podatników podatku liniowego wyższa o 515 zł. Dla podatników opodatkowanych według skali jest to około 494 zł.

Zamiast spodziewanego zysku w portfelu w postaci dodatkowych 1431,48 zł, przedsiębiorca musi spodziewać się, że zyska zaledwie 916,48 zł miesięcznie. W sumie za trzy miesiące, w których można korzystać z tarczy antykryzysowej, zamiast spodziewanych 4294,44 zł, przedsiębiorca obniża swoje zobowiązania jedynie o 2749,44 zł.

Odliczone a niezapłacone składki trzeba skorygować

Jeśli przedsiębiorca, nie zdając sobie sprawy z tego, że darowanych mu w związku z epidemią koronawirusa składek nie może odliczyć, pomniejszył o nie odpowiednio swój dochód (składki ZUS) i podatek (składka zdrowotna), to teraz musi odpowiednio skorygować wyliczone zaliczki i dopłacić na swoje konto w urzędzie skarbowym (mikrorachunek podatkowy) odliczone kwoty, czyli 515 zł (podatnicy podatku liniowego) lub 494 zł (podatnicy płacący podatek według skali) za każdy, miesiąc w którym dokonał nieprzysługującego mu odliczenia.