W odpowiedzi na krytykę prezydenta Francji, który określił australijski plan jako „konfrontację z Chinami” premier Australii potwierdził, że jego kraj pozostanie zaangażowany w budowę floty okrętów podwodnych napędzanych amerykańską technologią jądrową.

W zeszłym roku poprzedni rząd Australii rozwścieczył prezydenta Emmanuela Macrona anulując kontrakt na zakup francuskich okrętów podwodnych o napędzie konwencjonalnym (o wartości 66 mld dolarów) i wybierając zamiast tego – w ramach umowy wynegocjowanej ze Stanami Zjednoczonymi i Wielką Brytanią – wersję o napędzie atomowym.

Australia wspólnie z tymi krajami tworzy porozumienie na rzecz bezpieczeństwa AUKUS o antychińskim obliczu. Premier Anthony Albanese stoi na straży tego porozumienia, ale decyzja o tym, czy Australia zdecyduje się na wersję amerykańskiego okrętu podwodnego typu Virginia, czy brytyjskiego – typu Astute, zostanie ogłoszona w marcu.

Macron skrytykował umowę AUKUS na szczycie APEC (Wspólnoty Gospodarczej Azji i Pacyfiku) w Tajlandii mówiąc dziennikarzom, że Francja zaoferowała Australii, która nie ma przemysłu jądrowego, łodzie podwodne z silnikiem Diesla. „Nie byłoby to konfrontacyjne wobec Chin, ponieważ nie były to okręty podwodne o napędzie atomowym” – powiedział Macron.

Prezydent Francji na szczycie stwierdził także, że w czasie nasilającej się walki o wpływy między USA a Chinami, Francja nie wierzy w „konfrontację” w Azji. Powiedział liderom biznesu, że Paryż chce odgrywać stabilizującą rolę w regionie, aby uniknąć konfliktu.

Macron zapowiedział wcześniej, że na początku 2023 r. planuje wizytę w Chinach, do których zwróci się o pomoc w mediacji w wojnie Rosji z Ukrainą „aby uniknąć (…) wznowienia jeszcze silniejszych ofensyw od początku lutego”.

South China Morning Post, AP, KR

Poprzedni artykułCo Polacy myślą o konkurencji rynkowej?
Następny artykułPolskie kaczki podbijają Europę