Fot. Pixabay

W regionie Owernia-Rodan-Alpy 45 firm tekstylnych zorganizowało się w celu produkcji masek wielokrotnego użytku tygodniowo. Ale zamówienia od lokalnych społeczności i firm załamały się, a zapasy firm zaczęły rosnąć.

Firma Boldoduc przerobiła fabrykę w Lyonie, kupiła maszyny do szycia warte 200 tys. euro i zatrudniła 100 szwaczek. Inne przedsiębiorstwa, jak Porcher, Cepovett, Chamatex, Filtration czy Diatex postąpiły podobnie.

W wiodącym francuskim bastionie tekstylnym, jakim jest właśnie Owernia-Rodan-Alpy, gdzie w branży tekstylnej pracuje ponad 17 tys. pracowników, firmy z branża przerobiły maszyny i szwalnie, aby produkować 5 milionów masek tygodniowo.

– Zimny prysznic – komentuje obecną sytuację tekstylnych MŚP Pierric Chalvin z organizacji Unitex, która zrzesza przedsiębiorstwa z tego sektora. – Zamówienia od lokalnych władz i firm są niewielkie, a część jest po prostu anulowana w obliczu konkurencji importowanych produktów po niższych kosztach – zauważa.

Średnia cena produkcji lokalnej: to 3 euro za 20 sztuk. Tuzin regionalnych firm już zastanawia się, co zrobić z 450 tys. niesprzedanych masek i zapasami tkanin dla kolejnych 14 milionów.

Guillaume de Seynes, przewodniczący Komitetu Strategicznego ds. Mody i Luksusu, napisał już w tej sprawie do sekretarz stanu Agnès Pannier-Runacher z prośbą o skierowanie zamówień publicznych do francuskich firm lub udzielenie im pomocy finansowej branży.

– Nie można prosić sektor o mobilizację, a dwa miesiące później kupować maski w Wietniamie – denerwuje się Pierric Chalvin, oburzony zamówieniem Ministerstwa Gospodarki i Finansów na 10 milionów masek pochodzących z Wietnamu.

Wielu liczy wciąż na renesans francuskiej branży tekstylnej w związku z nowymi trendami spowodowanymi epidemią koronawirusa. – Mam nadzieję, że kryzys pozwoli na odbudowę francuskiego sektora tekstylnego, który produkuje materiały lepszej jakości niż te tańsze importowane – mówi nam Manon Royer zajmująca się promowaniem mody etycznej z materiałów niewytwarzanych w fabrykach azjatyckich, gdzie, jak tłumaczy, łamane są wszelkie możliwe zasady bezpieczeństwa pracy i zatrudniane są dzieci.

Przemysłowcy do produkcji masek oferowali tkaniny zatwierdzone przez Generalną Dyrekcję Uzbrojenia (DGA). Ich poliamidy i poliestry przeszły pomyślnie testy filtracyjne, jak produkty firm Alpex lub Porcher Industries. Ten ostatni produkuje milion masek tygodniowo w fabryce we Włoszech.

W obliczu odwrócenia trendu firmy pracują nad innowacjami, zrównoważonym rozwojem i designem. Firma Henitex stawia na dziecięce rozmiary i spersonalizowane maski w kolorach klubów piłkarskich. Boldoduc pracuje nad nowymi modelami „jak akcesoria modowe”. Balas Textile udoskonala bardziej miękkie i oddychające materiały, aby zachęcać do używania masek wielokrotnego użytku oraz z przetwarzalnych tkanin.

Rząd wezwał francuskich producentów tekstyliów do przestawienia się na ich produkcję w marcu. Stworzono ponad 80 prototypów masek. Branża tekstylna zwiększyła produkcję, podobnie jak przemysł kosmetyczny i chemiczny zwiększyły produkcję żelu wodno-alkoholowego ponad dziesięciokrotnie.

Branża odpowiedziała na wezwanie rządu. Właściciele marek pończoszniczych Chanteclair, Geochanvre, Lacoste Operation, Sigvaris, Thuasne w ciągu kilku tygodni rozpoczęli prace nad dostarczeniem masek ochronnych i żelu wodno-alkoholowego, aby poradzić sobie z epidemią koronawirusa. Każdego dnia we Francji jest produkowanych około pół miliona niemedycznych masek wielokrotnego użytku

Sekretarz stanu w Ministerstwie Gospodarki Agnes Pannier-Runacher ogłosiła w marcu podczas telefonicznej konferencji prasowej, że krajowa produkcja masek niemedycznych zostanie zwiększona do 480 tys. sztuk dziennie, a w kolejnych tygodniach do 2 mln dziennie. Rząd stworzył nawet platformę pośrednictwa między kupującymi a dostawcami przemysłowymi: Stopcovid19.fr. Można tam kupić surowce i zamówić żel, maski lub rękawiczki.

Na niewiele się to jednak zdało…