Podczas rozmów w Berlinie ministrowie z krajów należących do Grupy G7 zgodzili się na wycofanie się z energetyki węglowej, ale nie ustalili na to daty.

Jak podaje serwis EURACTIV.pl, na szczycie Japonia i USA nie poparły roku 2030 jako końca energetyki węglowej. Jednak to zobowiązanie było pierwszym zobowiązaniem państw G7 do rezygnacji z energetyki węglowej.

Państwa G7 zgodziły się na znaczną dekarbonizację swoich sektorów energetycznych do 2035 r. i wstrzymanie publicznego finansowania projektów paliw kopalnych za granicą do końca tego roku. Chodzi o elektrownie, które nie wychwytują swoich emisji CO2.

Grupa G7 miała rozpocząć w przyszłym roku informowanie o tym, w jaki sposób kraje wywiązują się z wcześniejszego zobowiązania do zakończenia „nieefektywnych” dotacji do paliw kopalnych do 2025 r. Obejmując wszystkie paliwa kopalne, w tym ropę i gaz, umowa idzie dalej niż obietnica złożona przez kraje G20 w zeszłym roku, aby wstrzymać zagraniczne finansowanie tylko węgla.

Tymczasem energetyka węglowa na świecie ma się całkiem dobrze. Światowa produkcja energii z węgla w 2021 r. wzrosła prawdopodobnie o 9 proc. w relacji do roku 2020. Według Eurostatu wydobycie i zużycie węgla w 2021 r. w stosunku do pandemicznego roku 2020 odnotowała także „antywęglowa” Unia Europejska. Z kolei jak poinformował Polski Instytut Ekonomiczny, w Polsce produkcja energii elektrycznej z węgla osiągnęła w zeszłym roku najwyższą wartość od 8 lat i wzrosła o 26 proc. wobec 2020 r.

Poprzedni artykułW rosyjskim budżecie zabraknie pieniędzy
Następny artykułNiesprawiedliwością jest coś innego