Sytuacja kompletnie niezrozumiała. Na swój sposób byłaby pewnie nawet kuriozalna i lekko zabawna – biorąc pod uwagę fakt, że to właśnie ten rząd (znaczy PiS-owski), wymyślił to stanowisko i powołał na nie Abramowicza – gdyby nie to, że w sytuacji zamrożenia gospodarki nikomu do śmiechu raczej nie jest. Tym bardziej że Abramowicz wraz z całą Radą Przedsiębiorców przy Biurze Rzecznika MŚP, którą sam „zbudował”, a która składa się już z 210 organizacji zrzeszających polskich przedsiębiorców, powinien być osobą nadającą ton w tworzeniu tych wszystkich pomocowych rozwiązań w ramach tarczy. I, jak sam mówi, wtedy niepotrzebne byłyby tarcze numer 2, 3, 4, bo porządnie zostałaby przygotowana już ta pierwsza.

W marcu, pytany przeze mnie o to, czy brał udział w przygotowaniach pakietu antykryzysowego, dyplomatycznie odpowiedział: – Bardzo chętnie wziąłbym w nich udział, ale nie dostałem do konsultacji propozycji w tym pakiecie zawartych. Natomiast jak już pakiet został ogłoszony, od razu bardzo energicznie przystąpiliśmy do prac nad nim. Wspólnie z ponad dwustoma organizacjami, które zrzesza Rada Przedsiębiorców przy Rzeczniku MŚP.

W maju, gdy rozmawialiśmy przy okazji dyskusji o tym, czy 1 lipca to realny termin na całkowite odmrożenie gospodarki – o co nota bene zaapelował w liście do premiera właśnie Abramowicz – już w dyplomację się nie bawił. – Nie potrafię zrozumieć, dlaczego rząd nie korzysta z pomocy rzecznika MŚP, którego sam powołał! Ogromnie jestem zdziwiony tym, że ani razu nie zostałem zaproszony przez rząd do konsultacji związanych z tworzeniem rozwiązań pomocowych dla przedsiębiorców. Przecież to ten rząd zaproponował Konstytucję Biznesu i urząd Rzecznika MŚP. Gdyby posłuchano naszych propozycji, byłoby dużo mniej błędów w tarczy antykryzysowej i nie trzeba byłoby tworzyć jej kolejnych wersji – stwierdził.

I zwrócił uwagę na jeszcze jeden ciekawy aspekt – otóż wszystkie rozwiązania rząd konsultował z organizacjami wchodzącymi w skład Rady Dialogu Społecznego, którą – jak się wyraził – „wymyślił poprzedni prezydent”, natomiast z organizacjami zrzeszonymi przy rzeczniku MŚP już nie. Dlaczego?

Zdziwienie jest tym większe, że kryzys związany z koronawirusem i zamrożeniem gospodarki to chyba najlepszy moment na to, by Abramowicz mógł się wykazać i udowodnić, że w roli rzecznika MŚP jest potrzebny. Jeśli kiedykolwiek jego głos i głos przedsiębiorców, których jest reprezentantem i dla których jest łącznikiem z władzą, powinien być przez tę władzę słuchany, to właśnie teraz. Bo jeśli sprowadzimy to stanowisko tylko i wyłącznie do roli kogoś, kogo rząd nie traktuje poważnie i komu zostaje w zasadzie tylko pisanie listów i apeli do premiera czy poszczególnych ministrów, to istnienie Biura Rzecznika MŚP nie ma najmniejszego sensu. Kolejny urzędniczy kwiatek do kożucha nie jest nam do niczego potrzebny.

I jeszcze jedno – Abramowicz to przedsiębiorca z krwi i kości. Zna ten świat i jego problemy od podszewki. Próżno w gronie twórców i współtwórców kolejnych wersji tarcz antykryzysowych znaleźć kogoś z tak bogatym biznesowym doświadczeniem. Pełno tam urzędników, polityków i innych teoretyków. Tym bardziej choć jeden praktyk by się przydał.

Felieton ukazał się w najnowszym numerze tygodnika “Do Rzeczy”