Szef Banku Rozrachunków Międzynarodowych BIS ostrzega, że świat czeka nowa era inflacyjna — poinformowało Polskie Radio 24.

Zdaniem dyrektora generalnego BIS Agustína Carstensa era wyższej inflacji i stóp procentowych będzie skutkiem pogarszających się stosunków między Zachodem, Rosją i Chinami, a także pokłosiem pandemii koronawirusa. Oba te czynniki spowodują cofanie się globalizacji. Już dziś w prawie 60 proc. gospodarek rozwiniętych inflacja w ujęciu rocznym przekracza 5 proc. Tak źle nie było od końca lat 80.

Zdaniem Carstensa odbicie cen energii, towarów i żywności zostało spotęgowane przez wojnę na Ukrainie. Dyrektor generalny BIS zauważył też, że łańcuchy dostaw zostały uszkodzone zarówno przez pandemię, jak i wojny handlowe, a wyższe koszty życia sprawiają, że pracownicy domagają się podwyżek wynagrodzeń. Przy tym wszystkim oczekiwania co do wysokości inflacji będą różne u konsumentów, przedsiębiorstw i rynków finansowych. W opinii szefa BIS wszystko to spowoduje, że decydenci polityczni prawdopodobnie będą musieli szybko zmienić swoje podejście do tego, jak powstrzymać rozpędzającą się inflację.

– Najprawdopodobniej będzie to wymagało podniesienia, na pewien czas, realnych stóp procentowych powyżej poziomu neutralnego, aby złagodzić popyt – powiedział Carstens. – Ale banki centralne już to przerabiały. Są w pełni świadome, że krótkoterminowe koszty w zakresie aktywności i zatrudnienia są ceną, którą trzeba zapłacić, aby uniknąć większych kosztów w przyszłości – dodał dyrektor BIS cytowany przez Polskie Radio 24.

Agustin Carstens podkreślił, że rządy nie mogą polegać wyłącznie na ekspansywnej polityce monetarnej lub fiskalnej.

Źródło: polskieradio24.pl

Poprzedni artykułNowy kodeks spółek handlowych zaszkodzi gospodarce?
Następny artykułPolacy mają problemy ze spłacaniem kredytów