fbpx
piątek, 12 lipca, 2024
Strona głównaFelietonGrecia skończyła szkołę

Grecia skończyła szkołę

Nie taka już mała Grecia Thunberżanka skończyła właśnie szkołę i oznajmiła, że w związku z tym nie będzie już więcej strajkować – bo też nie będzie już mogła opuszczać zajęć, skoro żadnych nie będzie miała. Ale protestować w obronie klimatu nadal zamierza.

Odbija się w tym cały absurd obdarzenia młodej Szwedki statusem celebrytki i uczynienia jej klimatycznym sumieniem świata: przywódców, całe państwa i narody pouczała przez kilka lat panna, która nie skończyła nawet szkoły średniej, ale była świetnie pomyślanym produktem marketingowym. Przygotowanym zresztą w dużej mierze przez własnych rodziców. Po raz pierwszy mała Grecia zasiadła przed szwedzkim Riksdagiem dziwnym zbiegiem okoliczności tuż przed premierą książki jej matki, Maleny Ernman, o zmianie klimatu w 2018 r. Inny niezwykły zbieg okoliczności chciał, że przechodził tamtędy akurat profesjonalny fotograf, a zdjęcia z protestu małej dziewczynki z warkoczykami znalazły się następnie w mediach społecznościowych piarowca promującego książkę pani Ernman, Ingmara Rentzhoga. Ale to wszystko na pewno najczystsze przypadki.

W karierze Greci niemałą rolę odegrał również były polski polityk, Michał Kurtyka, najpierw pełnomocnik rządu do spraw przygotowania szczytu klimatycznego COP24 w Katowicach, a potem minister klimatu. Pan Kurtyka wypromował małą histeryczkę, zapraszając ją na COP24, czym się jeszcze później chętnie chwalił.

Thunberg zaś w pełni świadomie i celowo szerzyła właśnie histerię, przyznając otwarcie: „Chcę, żebyście się bali”. Jej wypowiedzi były przeładowane emocjami, nie było w nich natomiast za grosz substancji ani sensu. Tym bardziej żenujące było przyglądanie się, jakie hołdy (oczywiście z najczyściej piarowych względów) składają jej najważniejsi ludzie na świecie. Z wyjątkiem Donalda Trumpa, którego jako jedynego stać było na ostentacyjne zignorowanie Szwedki podczas jej wizyty na szczycie ONZ w Nowym Jorku. No, ale Trump to Trump.

Były jednak mniej znane obszary działalności lub wypowiedzi panny Thunberżanki.

W 2020 r., przed rozpoczęciem szczytu COP25 w Madrycie Grecia opublikowała swój manifest, w którym czytaliśmy:

Strajkowanie nie jest czymś, na co zdecydowaliśmy się z przyjemnością; robimy to, bo nie widzimy innych opcji. Patrzyliśmy, jak zwoływane były kolejne konferencje klimatyczne ONZ. Niezliczone negocjacje przynosiły wiele szumnych, ale ostatecznie pustych zobowiązań ze strony rządów wielu krajów – tych samych rządów, które zezwalają przedsiębiorstwom wydobywczym pozyskiwać coraz większe ilości ropy i gazu i tym samym puszczać z dymem naszą przyszłość dla zysku.

Politycy i firmy pozyskujące paliwa kopalne wiedziały o zmianie klimatu już od dziesięcioleci. A jednak rządy nadal pozwalają spekulantom wykorzystywać zasoby naszej planety i niszczyć ekosystemy. Szybkie zyski okazują się ważniejsze od naszej egzystencji.

To postawa typowa dla klimatystycznych radykałów: oni nigdy nie przyznają, że zrobiono dość, bo taka jest natura rewolucji – w tym wypadku klimatystycznej. Twierdzenie, nawet w 2020 r., że „nic się nie dzieje”, było zwykłym kłamstwem. Już wtedy – choć było to przed nieszczęsnym przyjęciem kierunkowej decyzji w sprawie Fit For 55 – dokręcano śrubę w UE.

Grecia pokazywała się też w koszulce z logo skrajnie lewackiej bojówki – Antify, wspierała różnego rodzaju skrajnie lewicowe przekazy, a ostatnio wymyśliła termin „ekobójstwa”, do którego rzekomo mają się na Ukrainie posuwać Rosjanie. To jej działania utorowały drogę skrajnym fanatykom z organizacji takich jak Extinction Rebellion, Letzte Generation czy Just Stop Oil, których działania balansują na granicy terroryzmu.

Grecia ma też swoje franczyzy. W Polsce próbowano swego czasu wykreować jej niemal dokładną kopię (były nawet warkoczyki), niejaką Kingę Zasowską, lat 12. Niestety, coś nie pykło i o nastolatce, którą lansowała „Gazeta Wyborcza”, dzisiaj nikt nie pamięta. Trochę lepiej poszło Dominice Lasocie, która promuje się na tym, że dla walki o klimat poświęciła zagraniczne studia. Są sponsorowane wyjazdy na zagraniczne wydarzenia, jest pewna medialna popularność. Przed panną Lasocianką perspektywa zostania zawodową aktywistką stoi otworem.

Problem z Grecią oraz wszystkimi jej klonami polegał nie tylko na powielanym przez wszystkie te osoby pustosłowiu przesyconym emocjami, co wywarło koszmarny wręcz wpływ na opinię publiczną, a szczególnie na młode pokolenie. Nawet większym kłopotem było, że brakowało wśród polityków głównego nurtu na Zachodzie – poza wspomnianym Trumpem, zjawiskiem sui generis – ludzi, którzy powiedzieliby wprost, że król jest nagi. Że nastoletnia, za przeproszeniem, smarkula, notorycznie wagarująca, nie jest żadnym partnerem do jakiejkolwiek poważnej rozmowy o sprawach, gdzie w grę wchodzą setki miliardów euro oraz zamożność i dobrobyt całych kontynentów. Jej miejsce było nie na konferencjach i szczytach przywódców państw, ale w szkolnej ławce.

Myślę, że kiedyś, gdy świat znajdzie się w innej, normalniejszej epoce, a nad obecnym czasem zastanawiać się będą historycy z przyszłości (ja już tego zapewne nie dożyję), fenomen tej szczególnej pajdokracji będzie obiektem dogłębnych analiz.

Łukasz Warzecha

Każdy felietonista FPG24.PL prezentuje własne poglądy i opinie

Łukasz Warzecha
Łukasz Warzecha
Jeden z najpopularniejszych komentatorów sceny politycznej w Polsce. Konserwatysta i liberał gospodarczy. Publicysta „Do Rzeczy", „Forum Polskiej Gospodarki”, Onet.pl, „Rzeczpospolitej", Salon24 i kilku innych tytułów. Jak o sobie pisze na kanale YT: „Niewygodny dla każdej władzy”.

INNE Z TEJ KATEGORII

Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal

Z pewnością zgodzimy się wszyscy, że najbardziej nieakceptowalną i wywołującą oburzenie formą działania każdej władzy, niezależnie od ustroju, jest działanie w tajemnicy przed własnym obywatelem. Nawet jeżeli nosi cechy legalności. A jednak decydentom i tak udaje się ukryć przed społeczeństwem zdecydowaną większość trudnych i nieakceptowanych działań, dzięki wypracowanemu przez wieki mechanizmowi.
5 MIN CZYTANIA

Legia jest dobra na wszystko!

No to mamy chyba „początek początku”. Dotychczas tylko się mówiło o wysłaniu wojsk NATO na Ukrainę, ale teraz Francja uderzyła – jak mówi poeta – „w czynów stal”, to znaczy wysłała do Doniecka 100 żołnierzy Legii Cudzoziemskiej. Muszę się pochwalić, że najwyraźniej prezydent Macron jakimści sposobem słucha moich życzliwych rad, bo nie dalej, jak kilka miesięcy temu, w nagraniu dla portalu „Niezależny Lublin”, dokładnie to mu doradzałem – żeby mianowicie, skoro nie może już wytrzymać, wysłał na Ukrainę kontyngent Legii Cudzoziemskiej.
5 MIN CZYTANIA

Rozzłościć się na śmierć

Nie spędziłem majówki przed komputerem i w Internecie. Ale po powrocie do codzienności tym bardziej widzę, że Internet stał się miejscem, gdzie po prostu nie można odpocząć.
6 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Genius loci

Poprzednio byłem w Budapeszcie w marcu 2020 r. Już nadciągały czarne pandemiczne chmury, ale wciąż jeszcze wydawało się, że to będzie kolejna burza w szklance wody. Jak się stało – wiadomo. Wcześniej w drugiej stolicy Cesarstwa Austro-Węgierskiego bywałem wielokrotnie. Wyrobiłem sobie zatem jakiś jej własny obraz, a nawet coś więcej: trudne do dokładnego opisania i sprecyzowania wrażenie, które mamy, gdy trochę lepiej zapoznamy się z jakimś obcym miejscem.
5 MIN CZYTANIA

Znów nas okradną

Jeżeli za jakiś czas wszyscy pracujący na umowach cywilnoprawnych dostaną do ręki wynagrodzenia niższe o ponad 25 proc., to będą mogli podziękować w takim samym stopniu poprzedniej i obecnej władzy.
5 MIN CZYTANIA

Policja dla Polaków

Jednym z największych problemów polskiej policji – choć niejedynym, bo ta formacja ma ich multum – jest ogromny poziom wakatów: ponad 9,7 proc. Okazuje się, że jednym ze sposobów na ich zapełnienie ma być – na razie pozostające w sferze analiz – zatrudnianie w policji obcokrajowców. Czyli osób nieposiadających polskiego obywatelstwa. W tym kontekście mowa jest przede wszystkim o Ukraińcach, Białorusinach i Gruzinach.
3 MIN CZYTANIA