Polski Ład „żyje” i w ramach jego implementacji w gospodarce ma pojawić się nowy limit transakcji zapłaty gotówką przy operacjach pomiędzy przedsiębiorcami. Rząd chce pójść też krok dalej limitując transakcje zwykłych konsumentów z firmami. Sprzyja w tym bankom, które lobbują, by wszyscy mieli rachunki bankowe. Jednocześnie na szczeblu europejskim nie ustają prace nad wprowadzeniem waluty cyfrowej, która już całkowicie pozbawiłyby nas anonimowości i prywatności. Idące ręka w rękę banki i rządy chciałyby wiedzieć niemal o każdym naszym kroku, dosłownie o wszystkim, co robimy.

JerzyGorecki/Pixabay

Od 1 stycznia 2023 r. zmienić ma się limit transakcji gotówkowych. Operacje finansowe pomiędzy przedsiębiorstwami będą musiały być przeprowadzane tylko wirtualnie, jeśli jednorazowa wartość transakcji, bez względu na liczbę wynikających z niej płatności, będzie wyższa niż 8000 złotych. Równowartość transakcji w walutach obcych przeliczyć będzie można na złote według średniego kursu walut obcych, ogłaszanego przez NBP z ostatniego dnia roboczego poprzedzającego dzień dokonania transakcji.

Załóż rachunek, bo nici z transakcji

Także „zwykły” konsument, nieprowadzący działalności gospodarczej, będzie zobowiązany do dokonywania płatności za pośrednictwem rachunku płatniczego – gdy tylko jednorazowa wartość transakcji z przedsiębiorcą przekroczy sumę 20 tys. złotych lub jej równowartość w walucie obcej. Każda wyższa od 20 tys. złotych kwota będzie musiała przechodzić już z rachunku na rachunek.

W ten sposób system bankowy może pozyskać kolejną grupę ludzi zmuszonych do założenia konta. Inaczej mówiąc – bez posiadania rachunku płatniczego transakcja z przedsiębiorcą będzie niemożliwa.

Jest jednak nadzieja, że do tych zmian nie dojdzie. Ustawodawca bowiem wiele razy zmieniał zdanie w sprawie limitu transakcji gotówkowych. Jeszcze w roku 2017 w ustawie Prawo przedsiębiorców, zredukował ten limit z 15 tys. euro na 15 tys. złotych. Z kolei w Polskim Ładzie 15 tys. złotych zmniejszyło się do 8 tys. Polski Ład na szczęście co chwilę przybiera nowe kształty, bo roi się w nim od błędów. Jest więc szansa na to, że szkodliwe zmiany nie wejdą w życie. Tym bardziej ta – wyjątkowo toksyczna – która wikła w ograniczenia osoby prywatne. I oby tak się stało!

Totalna cyfrowa kontrola

W 2022 roku podwoiła się liczba banków centralnych, które ogłosiły prace lub rozważają wprowadzenie cyfrowej waluty, tzw. CBDC (ang. central bank digital currency). Już sto banków centralnym – w tym polski – ogłosiły, że pracują nad CBDC. Chińskie rozwiązanie w tym zakresie obnaża wszystkie słabości i wady centralnie kontrolowanej waluty cyfrowej. Jakby nie oceniać Chin i nie doceniać wielkiego skoku cywilizacyjnego i gospodarczego, jakie Państwo Środka dokonało raptem w ciągu dwudziestu lat, tamtejszy rząd śledzi każdy ruch pieniądza, każdy przelew, do czego wykorzystywane są coraz doskonalsze narzędzia AI. Monitoruje stan majątkowy swoich obywateli na wszelkich rachunkach, gdzie tylko przechowywane są pieniądze. W skrajnych sytuacjach może nawet – jak najbardziej w świetle obowiązującego prawa – zdecydować o tym, że środki na koncie obywatela zostaną zablokowane, a nawet przepadną.

Komisja Europejska ogłosiła właśnie, że w 2023 roku zakończy prace nad prawnymi podstawami wprowadzenia cyfrowej waluty europejskiej. Pełne wdrożenie cyfrowego euro CBDC zapowiadane jest do 2026 roku.

Koniec anonimowości i prywatności?

Zapiekłym orędownikiem cyfrowej waluty jest Christine Lagarde, prezes Europejskiego Banku Centralnego (ECB), zarazem zagorzała krytyczka kryptowalut. Jej zdaniem cyfrowy pieniądz miałby pobudzić słabnące gospodarki Eurolandu, wycieńczone pandemią COVID-19, a teraz wojną na Ukrainie.

– Centralnie kontrolowana waluta oznacza jednak mniej prywatności i większą kontrolę państwa nad finansami – podkreśla Radosław Jodko, ekspert ds. inwestycji RRJ Group.

Podstawowym argumentem za zlikwidowaniem gotówki oraz za wprowadzeniem cyfrowych pieniędzy i jedynie wirtualnych rozliczeń jest walka z nielegalnym podziemiem. Utrata anonimowości przy transakcjach miałaby być ceną przede wszystkim za skuteczniejszą walkę z terroryzmem i szarą strefą.

Polski bank centralny wydaje się być – przynajmniej na razie – powściągliwy w sprawie cyfrowej waluty. Chociaż opracował raport w sprawie cyfrowego złotego to zaznacza, że dostrzega komplikacje wynikające z braku podstaw prawnych do wprowadzenia CBDC w Polsce. Także nie bez znaczenia był, jest i będzie rosnący opór społeczny przed dalszym wprowadzaniem obrotu jedynie bezgotówkowego.

Poprzedni artykułSieciówki spożywcze i ich innowacje, czyli tajemnica biznesowego sukcesu
Następny artykułNiespodziewani przyjaciele wolności