Wystarczyło wspomnienie o małym atomie w polskiej energetyce, by natychmiast podniósł się głos sprzeciwu za naszą zachodnią granicą. Nie będziemy jednak zmieniać decyzji i zrobimy wszystko, by szybko uniezależnić się od rosyjskich surowców. Zainteresowani rosyjskim gazem i węglem nie przeszkodzą nam w drodze do tego uniezależnienia się – mówi nam wicepremier Henryk Kowalczyk, minister rolnictwa i rozwoju wsi.

Henryk Kowalczyk (Fot. PAP/Mateusz Marek)

Czy Polskę stać na wielomiesięczną, systemową pomoc – utrzymywanie na różne sposoby uchodźców z Ukrainy? Otrzymamy wsparcie finansowe na tę pomoc z Unii Europejskiej lub z USA?

Mówimy o podstawowym prawie do życia. To nie jest kwestia tego, czy nas stać. Polacy pokazali dobitnie, nie po raz pierwszy zresztą, co tak naprawdę oznacza słowo SOLIDARNOŚĆ. Nasi sąsiedzi zostali napadnięci przez bezwzględnego agresora. Tego samego, który 17 września 1939 roku napadł na Polskę również „w imię obrony mieszkańców terenów wschodnich”. Dziś nasi sąsiedzi są w potrzebie i nasze granice są dla nich otwarte. Nie tak dawno oskarżano nas, że nie chcemy przyjmować migrantów. Tylko jest znaczna różnica między tamtą falą a obecną. Ukraińscy mężczyźni odwożą kobiety i dzieci w bezpieczne miejsce i wracają walczyć o swój kraj, a tamci migranci szli po lepsze życie, zostawiając swoich najbliższych.

Polacy nie czekali na żadne pieniądze, tylko masowo ruszyli z pomocą. Rząd podjął natychmiastowe decyzje i nie pytał się o pieniądze z Unii. Uważam oczywiście, że powinniśmy otrzymać wsparcie Unii Europejskiej, ale jak na razie nie możemy dostać należnych nam środków z Funduszy Odbudowy. No cóż, takie „biedne kraje”, mające bardzo rozbudowane interesy gospodarcze z Rosją, jak na przykład Francja i Niemcy otrzymały akceptację swoich planów już w lipcu ubiegłego roku, a my – choć nie ma do naszego planu zastrzeżeń – póki co nie dostaliśmy takiej zgody. Z pewnością otrzymamy natomiast wsparcie deklarowane przez USA.

Dziś jednak przede wszystkim liczy się konkretna pomoc. Zdecydowaliśmy się na liczne jej formy na najbliższe 18 miesięcy. Jak długo ta pomoc będzie potrzebna? Nie wiem i mało kto jest w stanie przewidzieć, co będzie dalej. Jedno wiem na pewno – pomagać będziemy tak długo, jak będzie to potrzebne. Również później, przy odbudowie.

Kiedy więc i w jakiej sytuacji Unia Europejska uruchomi wreszcie dla Polski środki z Funduszu Odbudowy?

Mam nadzieję, że wkrótce. Może już coś do brukselskich urzędników dotarło po rosyjskiej agresji na Ukrainę.

W jaki sposób rząd może oddziaływać na wyhamowanie tempa wzrostu inflacji? Co będziecie jeszcze robić w tym celu – jako rząd, nie bank centralny?

Rząd ma tylko pośredni wpływ na spółki Skarbu Państwa. Dobrze, że nie pozwoliliśmy na wyprzedaż całego naszego majątku. Dzięki temu, między innymi przy współpracy z Orlenem, znacząco ograniczyliśmy tempo wzrostu cen paliw na stacjach. Obniżka akcyzy, zawieszenie opłat przy sprzedaży paliw i działania podejmowane przez spółkę doprowadziły do tego, że mamy jedne z najniższych cen paliw w Europie. Zastosowane zostały tarcze osłonowe zapobiegające wzrostowi cen energii dla odbiorców indywidualnych i zbiorowych.

Stosowane przez rząd instrumenty ekonomiczne utrzymują wzrost gospodarczy (choć jego tempo nieco się obniżyło) oraz niski stopień bezrobocia. Potwierdzają to twarde dane ekonomiczne.

Czy stan zabezpieczenia dostaw Polski w gaz wystarcza, by nie było jego dalszych podwyżek? Jaka powinna być strategia energetyczna Polski?

Od lat dywersyfikujemy kierunki dostaw zarówno gazu, jak i ropy. Wielokrotnie ostrzegaliśmy naszych partnerów w Unii Europejskiej, że Wspólnota jest zbyt uzależniona od rosyjskich surowców. Przestrzegaliśmy przed budową Nord Stream 2. Rosja nie ma skrupułów przed wykorzystywaniem surowców energetycznych jako broni. Niestety, nie słuchano nas. Dziś mamy problem. Ceny światowe surowców poszybowały w górę.

Dlatego będziemy konsekwentnie dalej dywersyfikowali kierunki dostaw. Jednocześnie będziemy starali się rozwijać energetykę jądrową i OZE. W naszym klimacie OZE nie może być podstawą energetyki, musimy mieć alternatywę. Jednak już tylko wspomnienie o małym atomie w polskiej energetyce wywołało sprzeciw za naszą zachodnią granicą. Nie będziemy jednak zmieniać naszych decyzji i szybko uniezależnimy się od rosyjskich surowców. Zainteresowani rosyjskim gazem i węglem nie przeszkodzą nam w naszej drodze do tego uniezależnienia się.

W połowie tego roku powinien być zakończony proces budowy gazociągu z Norwegii, przez Danię do Polski – Baltic Pipe. Próbowano nam przeszkadzać w jego budowie. Na szczęście bezskutecznie.

Uzyskacie od Unii Europejskiej dopłaty do nawozów, które są kluczowe dla kosztów produkcji rolnej?

Po raz kolejny unijne „młyny” okazały się bardzo powolne. Decyzja miała zapaść 2 marca, potem przesunięto ją na 8 marca i co? Odpowiedź Komisji Europejskiej była bardzo wymijająca. Będziemy składać kolejne wnioski. Mimo trudnej sytuacji zaproponowaliśmy kwoty 500 i 250 zł dopłaty, ale nie możemy tego zrobić bez zgody Komisji Europejskiej, a czasu coraz mniej, bo sezon prac polowych już się rozpoczyna. Szkoda, że brukselscy biurokraci nie są w stanie patrzeć bardziej perspektywicznie. Będziemy potrzebowali więcej żywności. Oczywiście w Europie jej nie zabraknie, ale wojna w Ukrainie z pewnością odbije się na światowej podaży zbóż. To spowoduje dalszy wzrost cen żywności.

Czy to prawda, że na rynku istnieje zmowa cenowa podmiotów skupujących produkty rolne? Pytam w kontekście Narodowego Holdingu Spożywczego. Jaki jest cel jego powołania? W jaki konkretnie sposób miałby on oddziaływać na obniżenie cen produktów dla końcowych odbiorców?

Dla rynku niebezpieczne są pozycje monopolistyczne. Dziś skup produktów rolnych jest zmonopolizowany, chociażby przez sieci handlowe. Doświadczenie sprzed kilku lat pokazało, że nawet skupienie części jabłek na rynku po wyższych cenach przez jeden podmiot spowodowało podniesienie ogólnego poziomu cen skupu. Powstanie takiego holdingu pozwoli na takie właśnie stabilizowanie poszczególnych rynków. Silny polski podmiot i odbudowa lokalnych rynków wraz z lokalnym przetwórstwem pozwoli na poprawę pozycji samych rolników w łańcuchu żywnościowym.

Czy nieporozumienie dotyczące uruchamiania funduszy unijnych warunkowanych przestrzeganiem praworządności nie odbije się niekorzystnie na finansowaniu polskiego rolnictwa? Jakie są główne elementy Wspólnej Polityki Rolnej dotyczącej polskiego rolnictwa – które gospodarstwa rolne na niej skorzystają?

Fundusze pochodzące z mechanizmów Wspólnej Polityki Rolnej nie są zagrożone. Zmienia się jednak filozofia ich wydatkowania. To my w głównej mierze decydujemy, na co je przeznaczamy. Kierunek zmian tej polityki jest dla nas, w ogólnym zarysie, korzystny. To kraje „starej” Unii dążyły do maksymalizacji zysku z produkcji. Dziś ma to być w Polsce rolnictwo zrównoważone.

A czy wdrożenie Europejskiego Zielonego Ładu nie wpłynie niekorzystnie na polskich rolników i rolnictwo? Nie powinien ten program zostać zmieniony, czy nawet zawieszony?

Europejski Zielony Ład powinien zostać dokładnie przemyślany – przede wszystkim tempo dochodzenia do proponowanych wskaźników. Polska przyjęła bardzo łagodne wskaźniki. Jednak sytuacja spowodowana przez rosyjską agresję na Ukrainę wymaga nowego podejścia i uwzględnienia zmian globalnej sytuacji na rynkach zarówno surowców energetycznych, jak i żywnościowych.

Niektóre elementy Europejskiego Zielonego Ładu powinny być natychmiast wstrzymane. Nie wyobrażam sobie na przykład wyłączania gruntów z produkcji rolnej w chwili, gdy tyle ludzi ucieka przed wojną, a w Ukrainie, spichlerzu Europy, agresor strzela do rolników wychodzących w pole.

Rozmawiał Robert Azembski

Poprzedni artykułPolacy boją się podwyżek
Następny artykułChińczycy zainwestują rekordowe kwoty w wydobycie ropy