Na posiedzeniu Eurogrupy w Luksemburgu rządy Hiszpanii i Holandii zamierzają przedstawić wspólny dokument, który ma rozpocząć debatę na temat rewizji europejskich reguł fiskalnych – procedury nadmiernego deficytu i klauzuli korygującej. Potrzebę taką tłumaczą przedłużającym się kryzysem wywołanym najpierw pandemią, a teraz wojną na Ukrainie.

Przed pandemią koronawirusa w Unii Europejskiej obowiązywały sztywne ramy budżetowe mające na celu zapewnić równowagę finansów publicznych krajów członkowskich. W marcu 2020 r. europejskie reguły fiskalne zostały zawieszone, tak aby umożliwić poszczególnym rządom podejmowanie niezbędnych działań w celu złagodzenia gospodarczych skutków COVID-19. Powrót do dotychczasowych regulacji został przewidziany na 2023 r., do czego nie chcą dopuścić Hiszpania i Holandia. Zdaniem Madrytu i Hagi obecne ramy fiskalne są przestarzałe i nie odpowiadają aktualnej sytuacji makroekonomicznej.

Mowa tutaj zwłaszcza o regulacjach dotyczących kryterium deficytu i kryterium długu. Ustanowienie jednolitych progów liczbowych dla wszystkich krajów Unii na poziomie 60 proc. PKB dla kryterium długu i 3 proc. PKB dla kryterium deficytu, zdaniem Hiszpanii i Holandii, nie uwzględnia zdolności poszczególnych państw do obsługi długu.

Hiszpański rząd uważa, że ​​należy promować proste zasady fiskalne. Jak podaje dziennik „EL PAIS”, który dotarł do projektu dokumentu, osią zmian ma być umożliwienie państwom członkowskim redukcji zadłużenia, ale poprzez strategie dostosowane do każdego kraju. Powinno się to odbywać za pomocą reguły wydatkowej, która sprawia, że ​​zasady są „bardziej zrozumiałe, łatwiejsze do zastosowania i bardziej antycykliczne”. Zdaniem Nadi Calviño, hiszpańskiej minister finansów, obecnie obowiązujące reguły nie pozwalają krajom takim jak Hiszpania wyjść z kryzysu, ponieważ… ograniczają wzrost wydatków, gdy gospodarka ma kłopoty, a to z kolei jeszcze bardziej pogłębia spowolnienie. Obecne relacje długu publicznego do PKB są znacznie wyższe niż przed pandemią we wszystkich krajach Unii Europejskiej. Pandemia COVID-19 wywołała zadłużenie, które pod koniec 2021 r. wyniosło 122 proc. PKB w Hiszpanii i prawie 115 proc. we Francji. Poziomy te bardzo utrudniają spełnienie unijnych standardów bez uciekania się do poważnych środków oszczędnościowych. – Aby uniknąć takiej sytuacji, państwa Unii Europejskiej muszą odgrywać wiodącą rolę w określaniu własnych celów fiskalnych – oszacowała Calviño, dodając, że UE powinna wyciągnąć wnioski i nie powielać „błędów” popełnionych po kryzysie finansowym z 2008 roku.

Rząd Pedro Sancheza w obawie przed gospodarczymi konsekwencjami największego kryzysu bezpieczeństwa, jaki przeżywa Stary Kontynent od czasów II wojny światowej, chce nakłonić inne kraje do poparcia swojej reformy. Oprócz odwołania do wojny, Sanchez chce, aby za zmianami stało także zatarcie różnic jakie powstały na skutek kryzysu finansowego w 2008 r., który podzielił kraje Unii na gospodarki „bogatej północy i biedniejszego południa”.

Poprzedni artykułPrzedsiębiorco, zastrzeż swoją markę
Następny artykułEmbargo szansą dla polskiego węgla