Skutki europejskich działań na rzecz klimatu odczujemy wszyscy. Naiwnym jest myślenie, że zielone inwestycje w jakikolwiek sposób zrekompensują nam straty wynikające z podążania nowym szlakiem wytyczanym właśnie przez unijnych dygnitarzy. Trudno także dziwić się Komisji Europejskiej, że wciąż skrzętnie skrywa wyliczenia, które obnażyłyby krótkowzroczność ekonomiczną planowanych zmian.

karolina_grabowska/Pexels

Finansowe skutki strategii Zielonego Ładu będą dla nas druzgocące. Już w ubiegłym roku w Katowicach sekretarz stanu w resorcie funduszy i polityki regionalnej – Małgorzata Jarosińska-Jedynak – zaprezentowała dane, z których wprost wynika, że koszt samej tylko transformacji energetycznej będzie kosztować nas miliardy. I to bardzo grube miliardy. Do roku 2030 Polska ma przeznaczyć na ten cel 240 mld euro, a w perspektywie obejmującej okres do roku 2050 – aż 500 mld euro.

Musimy pamiętać, że zielona ofensywa unijnych polityków, działających w ścisłej kooperacji z natchnionymi „ekologami” sięga znacznie dalej. Składają się na nią: strategia na rzecz bioróżnorodności, słynny pakiet Fit for 55, strategia Od Pola do Stołu, ale także i mniejsze działania pokrewne, takie jak popularny system ETS, próba wprowadzenia tak zwanego podatku od mięsa czy zakazu hodowli i chowu zwierząt w systemach klatkowych.

Wstydliwe wyliczenia

Komisja Europejska nie chce pochwalić się wynikami swoich wyliczeń dotyczących wprowadzenia Zielonego Ładu, ponieważ – jak stwierdził sam unijny komisarz ds. rolnictwa – na takie czas przyjdzie wówczas, gdy strategia zacznie faktycznie obowiązywać. Trzeb przyznać, że jest to niezwykle osobliwa metoda wprowadzania rewolucyjnych zmian w sektorze rolnym, energetyce, transporcie i w szeregu innych strategicznych sektorach.

Przypomnieć należy też, że Komisja Europejska wymyśliła pewien niezwykle zmyślny fortel w postaci Krajowych Planów Strategicznych dla nowej Wspólnej Polityki Rolnej. W pewnym momencie zdano sobie w Brukseli sprawę, że na proponowanych rozwiązaniach chyba rzeczywiście nie da się zarobić. Zrzucono wówczas odpowiedzialność na kraje członkowskie Unii Europejskiej, które – właśnie w ramach Krajowych Planów Strategicznych – zdecydowały, jakimi metodami chcą Zielony Ład w swoich państwach zaszczepić. Łaskawy ruch Komisji Europejskiej sprawi, że w przestrzeni medialnej łatwiej zrzucić będzie odpowiedzialność za tę ekonomiczną zbrodnię na konkretne państwa, odsuwając ją tym samym od Brukseli.

Potężne spadki produkcji

Wyliczenia, których wstydzi się KE, zaprezentowali natomiast naukowcy. Badania prowadzone przez USDA, HFFA Research, unijne Wspólne Centrum Badawcze (JRC), Uniwersytet Kiloński a także Uniwersytet i Ośrodek Badawczy Wageningen (WUR) jednoznacznie wskazują na ogromne spadki produkcji rolniczej, wzrost cen na sklepowych półkach oraz utratę bezpieczeństwa żywnościowego Unii Europejskiej.

Warto zdać sobie sprawę z tego, o jakich liczbach jest tu mowa. Naukowcy korzystający z różnych metodologii doszli do zgoła pokrewnych wniosków. Stwierdzili oni, że rolnicy obciążeni zostaną wysokimi kosztami, których poniesienie będzie niezbędne dla wdrożenia nowych wymogów klimatycznych. Same ograniczenia wynikające ze strategii Od Pola do Stołu i strategii na rzecz bioróżnorodności – czyli obowiązek odłogowania ziemi, konieczność przeznaczenia jednej czwartej areału na niskotowarową produkcję ekologiczną czy ograniczenie możliwości stosowania nawozów – przełożą się na konkretne spadki produkcji i eksportu. Według badania WUR średnia produkcja rolna w Unii Europejskiej spadnie o 10-20 proc., a w przypadku niektórych upraw nawet o 30 proc. Jeśli chodzi o sektor hodowlany, to badanie Uniwersytetu Kilońskiego mówi o średnim 20-proc. spadku unijnej produkcji wołowiny oraz 17-proc. spadku produkcji wieprzowiny.

Co to oznacza dla Polski? W 2021 roku zebraliśmy rekordową ilość 34,6 mln ton zbóż. W efekcie wprowadzenia Zielonego Ładu zbiory mogą zostać uszczuplone do rozmiaru około 24-31 mln ton. W sezonie 2021/2022 wyeksportowaliśmy około 4 mln ton zboża o wartości około 2 mld euro. Spodziewany spadek eksportu – mając na uwadze prace naukowców – wyniesie zatem od 600 do 200 mln euro. Podobnie sprawa ma się z wieprzowiną i wołowiną. W 2021 roku wyeksportowaliśmy mięso wieprzowe o wartości około 800 mln euro. Po zmianach planowanych przez Komisję Europejską, wartość sprzedaży zagranicznej spaść ma do poziomu około 660 mln euro. Eksport mięsa wołowego, który w 2021 roku osiągnął rekordową wartość 1,6 mld euro skurczyć powinien się do wartości bez mała 1,3 mld euro.

Problemów jest więcej

Długo Unia Europejska pracowała, by stworzyć wydajny i opłacalny model produkcji żywności. Wiele pracy kosztowało unijnych rolników zdobycie potężnych i długoterminowych kontraktów. Dziś wiadomo już, że wielu z nich w przyszłości nie uda się zrealizować z uwagi na nieuniknione spadki produkcji. Już dziś obecni partnerzy handlowi unijnych rolników rozpoczynają rozmowy dotyczące zapełnienia wyrywy produkcyjnej, do której niechybnie doprowadzi Zielony Ład.

Jeżeli w UE ograniczona zostanie produkcja rolna, liczyć będzie się trzeba ze wzrostem importu towarów do Wspólnoty. Biorąc pod uwagę skalę spadków, pod uwagę brać będzie trzeba także scenariusz uzależnienia się Europy od towarów napływowych. To z kolei może stać się źródłem potencjalnych zagrożeń w obszarze polityki i bezpieczeństwa żywnościowego europejskich konsumentów. Nie możemy zapominać także, że to Polska jest czołowym unijnym producentem mięsa, mleka i jaj, ale też istotnym dostawcą zbóż, przez co to właśnie rolników znad Wisły konsekwencje Zielonego Ładu dotkną szczególnie. A to wszystko w czasie, w którym o stabilność i rozwój unijnego rynku rolnego dba Polak – Janusz Wojciechowski.

 

 

Poprzedni artykułMFW radzi Polsce, jak walczyć z inflacją
Następny artykułRegulamin