Chociaż 5 grudnia mają wejść kolejne unijne sankcje wymierzone w Rosję, to państwa członkowskie nie potrafią wypracować wspólnego stanowiska w kluczowej kwestii.

Przedstawiciele stolic 27 krajów Wspólnoty nie zawarli porozumienia dotyczącego poziomu maksymalnej ceny, za którą będą kupować rosyjską ropę.

Zgodnie z propozycją krajów zrzeszonych w grupie G7 powinny one się kształtować na poziomie 65-70 dolarów za baryłkę. Dla niektórych państw UE jest on zbyt wysoki, a dla innych – za niski.

Polska, Litwa i Estonia utrzymują, że proponowany próg cenowy jest zdecydowanie zbyt wysoki. Rządy tych krajów zwracają uwagę, że obecnie rosyjska ropa jest dostępna na rynku w cenie 52 dolarów, więc wstępna propozycja praktycznie nie uderzyłaby w finanse Moskwy. Jednocześnie Warszawa zauważa, że realny koszt produkcji jednej baryłki ropy w Federacji Rosyjskiej wynosi 20 dolarów. Dlatego stanowisko polskiego rządu to maksymalna cena w wysokości 30 dolarów za baryłkę.

Odmienne zdanie mają Cypr, Grecja czy Malta. Ich gospodarki są w znacznej części oparte na konsumpcji i transporcie rosyjskiego surowca. Dlatego obawiają się, że nałożenie na niego ograniczeń może uderzyć w ich interesy.

Szacunki mówią, że obniżenie cen ropy poniżej 50 dolarów za baryłkę może w widoczny sposób uderzyć w budżet Rosji.

Moskwa już zapowiedziała, że nie zamierza przestrzegać limitu i wstrzyma dostawy do państw, które go wprowadzą.

Reuters, abcnews.go.com, oilprice.com

Poprzedni artykułW Belgii będą pracować mniej dni, ale tyle samo godzin
Następny artykułCztery dni pracy? Projekt w Sejmie