610 lat temu doszło do największej bitwy w średniowiecznej Europie.

Polska jeszcze w czasach Kazimierza Wielkiego nie była w stanie podjąć równorzędnej walki z Krzyżakami. Chodziło o zbyt słaby potencjał gospodarczy naszego państwa. Niemniej podwaliny pod przyszły sukces pod Grunwaldem dał nie kto inny, tylko król Kazimierz III zwiany Wielkim, a dokładniej mówiąc jego reformy gospodarcze, które w bardzo krótkim wzmocniły gospodarczo nasz kraj. Ostatni Piast na polskim tronie dokończył dzieła zjednoczenia ziem polskich, ujednolicił prawo, tworząc podstawy społeczeństwa stanowego, i całkowicie zmienił krajobraz Królestwa Polskiego, wznosząc szereg murowanych zamków i miast. Ponadto wojował bardziej polityką niż orężem, zapewniając swoim poddanym kilkadziesiąt lat spokoju i rozwoju ekonomicznego.

Państwo Krzyżackie niezwykle perfidnie i agresywnie „uwłaszczyło się” na ziemiach Prusów i na ziemiach polskich. Wystarczy wspomnieć, że w latach 1308–1309 Krzyżacy zajęli Pomorze, które stanowiło część Królestwa Polskiego, kraju przecież chrześcijańskiego.

Było pewne, że wcześniej czy później dojdzie do zbrojnej rozprawy z Krzyżakami, jeżeli Polska chce być państwem podmiotowym, liczącym się na arenie międzynarodowej. Wprawdzie głównym „paliwem” Państwa Krzyżackiego do zdobywania nowych ziem było nawracanie pogan, to jednak prawdopodobnie po całkowitym podbiciu wybrzeża Bałtyku z pewnością Krzyżacy wymyśliliby jakąś prowokację, jakąś „średniowieczną radiostację gliwicką”, by uderzyć na kraj chrześcijański, jakim była Polska. Charakteru nie zmienisz.

Na szczęście Kazimierz Wielki był wytrawnym politykiem i mierzył zamiary na siły. Potencjał gospodarczy państwa „przeliczał” się na możliwość wyprodukowania takiej a nie innej ilości uzbrojenia (albo zakupu) mieczy, kopii itp. Szczególnie droga była jazda ciężkozbrojna, można by rzec – odpowiednik czołgów w XX wieku. Ciężkozbrojni rozbijali w puch słabiej uzbrojonego przeciwnika. Ważące około 30 kg zbroje, długie kopie i silne konie nie były tanie. Ponadto potrzebne były pieniądze na hufce zaciężne.

Kolejny władca Polski na szczęście także okazał się bardzo roztropnym królem. W 1385 roku doszło do małżeństwa Jadwigi i Władysława Jagiełły. Pierwsza unia polsko-litewska znacznie wzmocniła potencjał obu państw. Wartym odnotowania faktem jest to, iż to Jadwiga według prawa była… królem Polski, bo taki tytuł jej nadano.

Po zakupie w 1402 r. przez Zakon Krzyżacki Nowej Marchii (ok. 8 tys. km kw, m.in. Drezdenko), przy zachodniej granicy Królestwa Polskiego, sytuacja stała się dla naszego państwa coraz gorsza. Polska zaczynała być od północy okrążana. Wiadomo było też, że Nowa Marchia ułatwi Krzyżakom kontakt z Zachodem Europy, czyli zapewni łatwiejszy dopływ pieniędzy i siły zbrojnej.

Swoistą wyspą, która niezwykle drażniła Krzyżaków, była Żmudź. Krzyżacy chcieli ją za wszelką cenę zdobyć. Żmudź była ziemią de facto wchłoniętą przez Państwo Krzyżackie, które po zawarciu sojuszu z Zakonem Kawalerów Mieczowych stawało się już prawdziwą potęgą. I pewnie wszystko układałoby się po myśli Krzyżaków, gdyby nie jedna „drobna” rzecz. Nikt o zdanie nie pytał Żmudzinów, a ze Żmudzinami lepiej było nie zadzierać.

Wybuchło powstanie, które było bardzo na rękę Władysławowi Jagielle. Żmudzini potajemnie wspierani byli przez Polaków i Litwinów. Rozpoczęła się gra wywiadów, zbieranie dowodów na przewiny Polaków i Litwinów przez Krzyżaków i potajemne przygotowywania do wojny. Ta wybuchła w 1409 r. i stało się tak, jak zaplanował Jagiełło. Polskiemu królowi zależało na tym ,żeby to Zakon wypowiedział wojnę Królestwu Polskiemu. Pomógł w tym poseł Jagiełły, który potrafił rozmawiać z Krzyżakami, oraz pycha i porywczość Ulricha von Jungingena.

15 lipca 1410 roku doszło do jednej z największych bitew średniowiecznej Europy.(niektórzy historycy oceniają, że była to największa bitwa średniowiecza). Swoistym geniuszem strategicznym wykazał się Jagiełło, dokonując niespodziewanej dla Krzyżaków przeprawy wojsk polskich przez most łyżwowy pod Czerwińskiem. Długi na ok. 500 m most był wówczas techniczny majstersztykiem, a jego budowa odbywała się w ścisłej tajemnicy. Podczas bitwy niemałą rolę odegrała postawa członków Związku Jaszczurczego, którzy ze swoim wojskiem zobowiązani byli wspomagać Krzyżaków. Już podczas trwania bitwy członek Związku Jaszczurczego wycofał z bitwy chorągiew chełmińską, osłabiając potencjał totalnie zaskoczonych Krzyżaków. Członkami Związku Jaszczurczego byli podbici wcześniej przez Krzyżaków Prusowie. Krzyżacy niczego nie podejrzewali, gdyż świeccy rycerze Prusowie karnie stawiali się na wszystkie wyprawy zbrojne organizowane przez Zakon. O tym, co naprawdę myślą o Krzyżakach Prusowie, pokazali czynem pod Grunwaldem.

Zwycięstwo wojsk polsko-litewskich było całkowite. Pod Grunwaldem poległo ok. 8 tys. armii Zakonu Krzyżackiego – w tym większość braci zakonnych, z Wielkim Mistrzem Ulrichem von Jungingenem na czele, i kwiat rycerstwa europejskiego, które wspierało Zakon. W kajdany i pęta przygotowane przez Zakon Krzyżacki, a użyte przez Polaków i Litwinów, zostało wziętych do niewoli 16 tys. jeńców.

Ze źródeł zakonnych wiemy, że wojna kosztowała Krzyżaków około 220 tys. grzywien srebra, czyli ni mniej, ni więcej tylko 40 ton srebra. Był to siedmioletni dochód całego Państwa Krzyżackiego. Zakon przed całkowitym bankructwem musiał ratować się drastycznym podniesieniem podatków.

Wiadomo, że na potrzeby wojny z Zakonem Władysław Jagiełło zaciągnął pożyczkę u żydowskiego bankiera o nazwisku Wołczek. W ówczesnej Europie wszyscy bankierzy byli Żydami, gdyż Kościół lichwę uważał za grzech. Oczywiście nie dotyczyło to Żydów.(katolicy poradzili sobie z tym problemem później, np. zakładane przez ks. Piotra Skargę na przełomie XVI i XVII wieku banki pobożne, gdzie formalnie nie było oprocentowania).

W Królestwie Polskim rycerze mieli obowiązek stawać do walki w pełnym ekwipunku i walczyć na terenie Polski jako obowiązek i przywilej obrony państwa – za darmo.

Na potrzeby wojny z Państwem Krzyżackim przygotowano też odpowiednie zapasy żywności. Król zorganizował w tym celu wielkie polowania w Puszczy Bolimowskiej, po której zakonserwowano olbrzymie ilości mięsa. Problemy Władysława Jagiełły rozpoczęły się podczas oblężenia Malborka, kiedy to królowi zaczęło brakować pieniędzy na żołd. Wtedy to rycerstwo polskie zaczęło domagać się żołdu, gdyż prawo walki za darmo obowiązywało tylko w granicach Polski.

W 1410 roku królowi polskiemu nie udało się zdobyć stolicy Zakony Krzyżackiego. Niektórzy historycy z humorem podnoszą fakt, iż wojska polsko-litewskie ociągały się z wyruszeniem na Malbork spod Grunwaldu, gdyż król nie zezwolił im na świętowanie zwycięstwa. Krótko mówiąc, polsko-litewscy rycerze nie mogli sobie popić, gdyż król nakazał porozbijać beczki z winem przygotowane uprzednio przez Krzyżaków pewnych zwycięstwa.

Na szczęście po wielu latach i kolejnych wojnach Malbork wpadł w polskie ręce bez walki. Został wykupiony przez króla Kazimierza Jagiellończyka z rąk wojsk zaciężnych nie opłaconych przez Krzyżaków. Suma była niebagatelna i wynosiła 190 tys. węgierskich florenów. Na szczęście polskiemu królowi udało się zebrać pieniądze. Ot, po co potrzebna jest silna gospodarka.