fbpx
czwartek, 18 lipca, 2024
Strona głównaFelietonImigracyjna hipokryzja

Imigracyjna hipokryzja

Francja kolejny raz zapłonęła. Pretekstem tym razem była śmierć młodego imigranta, zastrzelonego przez policjanta w czasie próby ucieczki przed kontrolą. Czy funkcjonariusz użył broni zasadnie, czy nie – to całkowicie odrębna sprawa. Ale to wydarzenie należy traktować jedynie jako pretekst. Gdyby nie ono, znalazłoby się rychło jakieś inne, które skłoniłoby francuskie mniejszości etniczne do rozpoczęcia czegoś na kształt wojny domowej.

Francuskie społeczeństwo to bowiem od lat wybuchowa mieszanina. Nawet rdzenni Francuzi mają skłonność do gwałtownych wystąpień, a wśród pozostałych mieszkańców tego kraju ta skłonność wydaje się dramatycznie wyższa.

Kto przede wszystkim bierze udział w demolowaniu kraju – bo tak to trzeba określić – tego statystycznie nie wiemy, bo chyba nikt tego nie badał i nie bada, ale to widzimy na filmach: w zdecydowanej większości wygląd wskazuje, że nie są to rdzenni Francuzi. Tu trzeba przypomnieć, że we Francji żyje ponad 10 proc. (blisko 7 milionów) imigrantów, czyli osób urodzonych poza tym krajem, oraz podobny odsetek muzułmanów. Te grupy się w części pokrywają, ale niecałkowicie, bo niektórzy imigranci nie są muzułmanami, a niektórzy muzułmanie urodzili się już we Francji.

Uproszczeniem byłoby też stwierdzenie, że burdy wywołuje cała muzułmańska mniejszość. Wielu jej członków wcale się pod takimi działaniami nie podpisuje. Albo z obawy, że to zwróci przeciwko wszystkim mahometanom działania policji, władz i niechęć reszty społeczeństwa, albo dlatego, że przybyli do Francji dawno temu, ustatkowali się, żyją spokojnie i nie chcą, żeby ich stabilizacja była niszczona. Ta paradoksalna sytuacja pojawia się zresztą nie tylko we Francji: zwolennikami antyimigranckich i prawicowych ugrupowań mogą się zacząć stawać mieszkający od dawna w danym kraju imigranci. Jak się niedawno dowiedziałem podczas pobytu w Sztokholmie – tamtejsza Konfederacja, czyli wspierający prawicowy rząd w ramach koalicji parlamentarnej Demokraci Szwecji, cieszą się poparciem części imigrantów, którzy się już ustatkowali i przeraża ich radykalny wzrost choćby przestępstw z użyciem broni palnej, popełnianych przez imigrantów.

O ile jednak Szwecja jest jeszcze w stanie próbować sytuację naprawić – szwedzki premier Ulf Kristersson zapowiada, że jego kraj wprowadzi najbardziej restrykcyjną politykę imigracyjną w całej Unii – to Francja na pewno po szwedzkie metody nie sięgnie. Tam sytuacja jest inna, imigracja jest w dużej mierze skutkiem dawnej polityki kolonialnej, ma inny wymiar i rozmiar. Aczkolwiek procentowo wygląda to gorzej dla Szwecji – tam poza tym krajem urodziło się ponad 14 proc. mieszkańców – problemem są jednak liczby bezwzględne.

Do walki z paktem imigracyjnym UE wykorzystał wydarzenia we Francji pan premier Morawiecki. Tyle że jego wypowiedzi podczas dopiero co zakończonego szczytu Rady Europejskiej w Brukseli nie mają znaczenia. Rada nie ma tu mocy decyzyjnej, brak punktu dotyczącego paktu w jej konkluzjach z piątku nic w gruncie rzeczy nie znaczy. Pakt idzie dalej swoją drogą legislacyjną i wkrótce będzie uzgadniany z Parlamentem Europejskim.

Traf chciał natomiast, że dokładnie w tym samym czasie, gdy Mateusz Morawiecki wygłaszał płomienne wystąpienia przeciwko paktowi, polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych w trybie pilnym procedowało rozporządzenie, mające delegować na zewnątrz kwestię wydawania wiz pracowniczych. O co tu chodzi? Konsulaty RP nie radziły sobie z obsłużeniem wniosków na miejscu, w związku z czym ta procedura ma zostać przeniesiona do centrali w Warszawie. Ale ktoś przecież wnioski będzie musiał zbierać i wstępnie obsługiwać w kraju, skąd mieliby pochodzić pracownicy – i to właśnie zadanie zostanie powierzone prywatnym firmom. (Dotychczas taka konstrukcja działała jedynie w przypadku Białorusi.) Urzędnik w MSZ nie będzie miał możliwości zweryfikowania, komu właściwie ma wizę wydać. Jeśli firma przedstawi prawidłowy wniosek, zostanie on z automatu zaakceptowany w Warszawie. A mówimy między innymi o takich krajach jak Bangladesz (zabójca Polki na Kos pochodził właśnie z tego kraju, który zmaga się od lat z plagą gwałtów), Gruzja (pochodzący z tego kraju kierowcy okazali się sprawcami dużej części przestępstw powiązanych z taksówkami na aplikację), Iran, Kazachstan, Turcja czy Nigeria.

Polska nie ma praktycznie żadnej polityki imigracyjnej, choć do Polski po 2015 r. wjechały gigantyczne, liczone w setkach tysięcy, liczby zagranicznych pracowników. Większość do ubiegłego roku pochodziła z Ukrainy, ale w 2022 było choćby ponad 13 tys. obywateli Bangladeszu. Teraz można założyć, że kontrola nad imigracją będzie jeszcze mniejsza. To proszenie się o problemy.

Niektórzy argumentują, że przecież przyjazd do pracy to nie to samo co imigracja socjalna. To skrajna naiwność. Imigracja zarobkowa może mieć sens, a nawet być pożyteczna, jeśli państwo prowadzi w tej dziedzinie świadomą i przemyślaną politykę, czyli przede wszystkim wyznacza, z jakiego kierunku ilu może przyjmować pracowników, biorąc pod uwagę kwestie cywilizacyjne, religijne, a nawet panującą w danym państwie przestępczość. Fakt, że ktoś przyjeżdża do Polski pracować, w żadnym wypadku nie oznacza, że nie będzie powodował w naszym kraju problemów. Szczególnie jeśli zagraniczni pracownicy zaczną formować coraz liczniejsze grupy etniczne.

Trudno zatem nie dostrzegać w działaniach władz daleko idącej hipokryzji.

Łukasz Warzecha

Każdy felietonista FPG24.PL prezentuje własne poglądy i opinie

Łukasz Warzecha
Łukasz Warzecha
Jeden z najpopularniejszych komentatorów sceny politycznej w Polsce. Konserwatysta i liberał gospodarczy. Publicysta „Do Rzeczy", „Forum Polskiej Gospodarki”, Onet.pl, „Rzeczpospolitej", Salon24 i kilku innych tytułów. Jak o sobie pisze na kanale YT: „Niewygodny dla każdej władzy”.

INNE Z TEJ KATEGORII

Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal

Z pewnością zgodzimy się wszyscy, że najbardziej nieakceptowalną i wywołującą oburzenie formą działania każdej władzy, niezależnie od ustroju, jest działanie w tajemnicy przed własnym obywatelem. Nawet jeżeli nosi cechy legalności. A jednak decydentom i tak udaje się ukryć przed społeczeństwem zdecydowaną większość trudnych i nieakceptowanych działań, dzięki wypracowanemu przez wieki mechanizmowi.
5 MIN CZYTANIA

Legia jest dobra na wszystko!

No to mamy chyba „początek początku”. Dotychczas tylko się mówiło o wysłaniu wojsk NATO na Ukrainę, ale teraz Francja uderzyła – jak mówi poeta – „w czynów stal”, to znaczy wysłała do Doniecka 100 żołnierzy Legii Cudzoziemskiej. Muszę się pochwalić, że najwyraźniej prezydent Macron jakimści sposobem słucha moich życzliwych rad, bo nie dalej, jak kilka miesięcy temu, w nagraniu dla portalu „Niezależny Lublin”, dokładnie to mu doradzałem – żeby mianowicie, skoro nie może już wytrzymać, wysłał na Ukrainę kontyngent Legii Cudzoziemskiej.
5 MIN CZYTANIA

Rozzłościć się na śmierć

Nie spędziłem majówki przed komputerem i w Internecie. Ale po powrocie do codzienności tym bardziej widzę, że Internet stał się miejscem, gdzie po prostu nie można odpocząć.
6 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Genius loci

Poprzednio byłem w Budapeszcie w marcu 2020 r. Już nadciągały czarne pandemiczne chmury, ale wciąż jeszcze wydawało się, że to będzie kolejna burza w szklance wody. Jak się stało – wiadomo. Wcześniej w drugiej stolicy Cesarstwa Austro-Węgierskiego bywałem wielokrotnie. Wyrobiłem sobie zatem jakiś jej własny obraz, a nawet coś więcej: trudne do dokładnego opisania i sprecyzowania wrażenie, które mamy, gdy trochę lepiej zapoznamy się z jakimś obcym miejscem.
5 MIN CZYTANIA

Znów nas okradną

Jeżeli za jakiś czas wszyscy pracujący na umowach cywilnoprawnych dostaną do ręki wynagrodzenia niższe o ponad 25 proc., to będą mogli podziękować w takim samym stopniu poprzedniej i obecnej władzy.
5 MIN CZYTANIA

Policja dla Polaków

Jednym z największych problemów polskiej policji – choć niejedynym, bo ta formacja ma ich multum – jest ogromny poziom wakatów: ponad 9,7 proc. Okazuje się, że jednym ze sposobów na ich zapełnienie ma być – na razie pozostające w sferze analiz – zatrudnianie w policji obcokrajowców. Czyli osób nieposiadających polskiego obywatelstwa. W tym kontekście mowa jest przede wszystkim o Ukraińcach, Białorusinach i Gruzinach.
3 MIN CZYTANIA