Narasta konflikt między Chińską Republiką Ludową a Litwą. W odwecie za otwarcie przedstawicielstwa gospodarczego Tajwanu w Wilnie (pod koniec 2021 r.) Chiny wstrzymały import niektórych towarów z Litwy. Po wstrzymaniu importu litewskiego rumu i wołowiny przyszła kolej na litewskie piwo i przetwory mleczne.

Pixabay

Blokada przez komunistyczne Chiny importu z Litwy coraz głośniejszym echem odbija się w UE oraz za oceanem. Władze w Wilnie zezwoliły na otwarcie przedstawicielstwa Tajwanu pod koniec zeszłego roku, ale nie nawiązały formalnych stosunków dyplomatycznych z wyspą. ChRL natychmiast zaprotestowała przeciwko decyzji Wilna twierdząc, że tylko Pekin ma wyłączność na reprezentowanie Chin za granicą. Mimo iż Litwa nie nawiązała formalnych stosunków dyplomatycznych z Tajwanem, Pekin postanowił Litwinom dać nauczkę. Sęk w tym, że Litwa jest członkiem UE, a poczynaniom Pekinu bacznie przyglądają się też Stany Zjednoczone.

Przeciwko Chinom została już skierowana skarga do Światowej Organizacji Handlu przez Unię Europejską. Prowadzona sprawa (wsparta przez Wielką Brytanię, USA, Kanadę i Australię) zarzuca „dyskryminacyjne praktyki handlowe” ChRL przeciwko Litwie. Naciski Chińczyków wywierane były przede wszystkim na europejskie korporacje (gównie niemieckie, np. koncerny Siemens czy Bosch), które w eksportowanych do Państwa Środka produktach wykorzystują litewskie komponenty.
Chińczycy doskonale wiedzą, że dotkliwym ciosem dla litewskiej gospodarki nie będzie blokada wołowiny, mleka i piwa, a wyeliminowanie udziału litewskiego przemysłu z łańcucha dostaw europejskich i światowych korporacji handlujących z Chinami. Komisja Europejska zgromadziła liczne dowody na istnienie różnych rodzajów ograniczeń dotyczących importu litewskich towarów oraz wywieranie nacisku na przedsiębiorstwa w innych krajach UE, by nie współpracowały z litewskimi firmami.

Rzecznik chińskiego MSZ Zhao Lijian odmówił wyjaśnień w sprawie wstrzymania importu wołowiny, ale skrytykował władze Litwy za działania związane z Tajwanem.
– Litwa powinna stawić czoło faktom, naprawić swoje błędy i powrócić na drogę przestrzegania zasady jednych Chin, zamiast mylić dobre ze złym.

Według władz Chińskiej Republiki Ludowej Tajwan jest jedynie zbuntowanym terytorium ChRL i wcześniej czy później wróci „do macierzy”. Dlatego Chiny protestują też przeciwko wszelkim kontaktom z Tajpej (nawet gospodarczym) na szczeblu państwowym. Oczywiście odmiennego zdania są Tajwańczycy, dla których decyzja Wilna o otwarciu  przedstawicielstwa gospodarczego jest szansą wyjścia z izolacji. Dlatego Tajpej najwyraźniej chce zrekompensować gospodarcze straty Litwy stwarzając atrakcyjne perspektywy współpracy.

Doświadczeniom Litwy w relacjach z ChRL szczególnie bacznie powinniśmy się przyglądać my Polacy, chociażby z tego powodu, że chiński kapitał coraz chętniej inwestuje w Polsce. Warto zauważyć, że dokładnie rok temu Litwa nie podpisała umowy z chińską firmą Nuctech, która miała dostarczyć sprzęt do skanowania bagaży na trzech lotniskach – w Wilnie, Kownie i Połądze. Litewska (rządowa) komisja weryfikująca kontrakty strategicznych przedsiębiorstw stwierdziła, że umowa jest sprzeczna z interesami bezpieczeństwa narodowego.
Litwini wydali ocenę na podstawie poufnych informacji posiadanych przez władze. Lietuvos Oro Uostai (LOU) – państwowy operator litewskich lotnisk międzynarodowych wskazał, że po wygraniu przez Nuctech przetargu na instalację swoich skanerów bagażu w trzech obiektach, przewodniczący litewskiej parlamentarnej Komisji Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Laurynas Kasčiūnas zwrócił się (razem z LOU) do komisji rządowej o zbadanie, czy chińska inwestycja nie naruszy bezpieczeństwa państwa. Po zbadaniu przetargów Litwini stwierdzili, że strategia „wyjątkowo niskich cen” produktów oferowanych przez firmę Nuctech sugeruje, że jej motywy nie są czysto komercyjne, lecz raczej chodzi o „kontrolowanie kluczowej infrastruktury UE”. Pojawiły się obawy, że zainstalowany na lotniskach sprzęt Nuctech może gromadzić dane o pasażerach i bagażach, a informacje te będą przekazywane służbom wywiadowczym Państwa Środka – zgodnie z tamtejszym prawem. W efekcie podjętych analiz żadna umowa z chińską firmą nie została podpisana.

Tymczasem w Polsce znajduje się jedyna, poza Chinami, siedziba firmy Nuctech (Kobyłka). Skanery chińskiej firmy są na całym świecie, wykorzystywały je również USA. Nie wszyscy zapewne wiedzą, że Nuctech tworzy także skanery mobilne, które montowane na podwoziach Volvo (również własność Chin) są w stanie prześwietlić całego TIR-a. Warto o tym pamiętać, chociażby w kontekście bardzo atrakcyjnej oferty, jaką złożyli nam Chińczycy na dzierżawę terminalu Portu Gdynia.

Jeden z polityków mówił dawno temu, że nie ma żadnych przeciwwskazań, aby wykluczyć jakikolwiek kapitał „chętny” do kupienia Lotosu, w związku z czym on nie widzi przeszkód, by Lotos mógł być kupiony przez Rosjan. Czy byłaby to dobra decyzja? Oceńcie Państwo sami. Dzisiaj warto dokładniej przyglądać się ofertom Chińczyków…

Poprzedni artykułJedyny producent pamięci komputerowej w Europie to firma z… Polski!
Następny artykułBrexit wyszedł im na dobre. Brytyjski wzrost bije rekordy