Rosnące ceny zagrażają polskiemu PKB, ale raczej nie czeka nas recesja — pisze „Rzeczpospolita”.

Inflacja w grudniu sięgnęła w Polsce 8,6 proc., a ekonomiści przewidują, że przez nnowe – wyższe – taryfy na gaz i prąd wkrótce może osiągnąć dwucyfrową wartość. Taki stan rzeczy ma się utrzymywać przez najbliższe miesiące, co oznacza, że realne dochody gospodarstw domowych Polaków będą rosły bardzo wolno.

— A to oznacza osłabienie popytu konsumpcyjnego, co przekłada się na spowolnienie tempa rozwoju gospodarczego — powiedział na łamach „Rz” Piotr Bujak, główny ekonomista PKO BP.

Na skutek powyższego zmaleje aktywność inwestycyjna przedsiębiorstw, przez co ekonomiści już teraz obniżają prognozy wzrostu gospodarczgo dla naszego kraju. Spowolnienie gospodarcze będzie potęgowane przez działania Narodowego Banku Polskiego, polegające na podwyżce stóp procentowych, co jest w zasadzie jedyną skuteczną metodą walki z drożyzną. Najgorszy scenariusz zakłada rozkręcenie się spirali cenowo-płacowej, bo skutkowałoby to też wzrostem bezrobocia.

Źródło: Rzeczpospolita

Poprzedni artykułBunt skarbówki wobec Polskiego Ładu
Następny artykułWielki bank zwolni niezaszczepionych!