Przeciętny wzrost cen w gospodarkach 19 krajów strefy euro wyniósł w lipcu 8,9 proc.

Dane na ten temat opublikował Urząd Statystyczny Unii Europejskiej. Lipcowe 8,9 proc. oznacza kolejny wzrost – od 8,6 proc., które zanotowano w czerwcu.

Są to najwyższe wskaźniki od 1997 roku, gdy zaczęto prowadzić ich ewidencję.

Europejski Bank Centralny zareagował już w ostatnim tygodniu podnosząc – pierwszy raz od 11 lat – stopy procentowe.

W drugim kwartale obecnego roku gospodarki państw należących do euro urosły tylko o 0,7 proc., co rodzi prawdopodobieństwo spadku tej wartości w kolejnych miesiącach i wystąpienia recesji w dalszej części roku.

Coraz większy niepokój wywołuje też perspektywa zbliżającej się zimy, którą Europa będzie musiała przetrwać przy znacznie ograniczonych dostawach surowców z Rosji. Obecnie Moskwa stopniowo zmniejsza przesył gazu. Przed rozpoczęciem konfliktu na Ukrainie 40 proc. tego surowca w Europie pochodziło z Federacji Rosyjskiej. Obecnie jest to zaledwie 15 proc.

Problemem są stosunkowo małe zapasy gazu. Aktualnie europejskie magazyny są zapełnione w 65 proc., podczas gdy bezpieczny poziom, który powinien zostać osiągnięty 1 listopada, wynosi co najmniej 80 proc.

AP

Poprzedni artykułCzy Ameryka wpadła już w recesję?
Następny artykułW Turcji odkryto potężne złoża kluczowych dla rozwoju surowców