Świeżo opublikowane szacunki GUS za maj 2020 r. wskazują, że ceny towarów i usług konsumpcyjnych, w porównaniu z analogicznym miesiącem ubiegłego roku wzrosły o 2,9 proc., a w stosunku do poprzedniego miesiąca spadły o 0,2 procent. Wzrost cen liczony rok do roku był mniejszy niż w kwietniu br., gdy wynosił 3,4 proc. oraz niższy niż w marcu br., kiedy sięgnął 4,6 procent. Inflacja zaczyna więc hamować. I jeśli nie zachwieją nią nadzwyczajne wydarzenia, będzie tak dalej.

Co wpłynęło na wzrosty cen i czy dalej będziemy musieli trzymać się za kieszenie?

Drożej za usługi, ale tylko przez chwilę
Cytowana przez ISB News Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego, uważa, że inflację w Polsce w dół ściągały głównie spadające ceny paliw oraz gazu i opału. Było to w oczywisty sposób związane z zamrożeniem gospodarki oraz z kwarantanną. Nałożyły się na to taniejące jak zawsze o tej porze roku gaz i opał. Inflacja w Polsce, w ujęciu rocznym, spada. Następuje to jednak powoli. W warunkach recesji, gdy popyt na towary i usługi jest zawsze niższy, hamowanie inflacji na pewno mogłoby następować szybciej. Jednak tzw. inflacja bazowa, po wykluczeniu cen żywności, paliw i nośników energii, cały czas pnie się w górę.

Odczuliśmy to sami, a także potwierdzają to odczyty GUS, że tuż po odmrożeniu gospodarki więcej płacimy za usługi zdrowotne, przede wszystkim stomatologiczne, ale także za usługi pielęgnacyjne i fryzjerskie . Wcale jednak nie muszą one dalej drożeć, bo mógł to być jedynie efekt „odbicia sobie” przydługiej kwarantanny w tych sektorach.
O ile ceny towarów w maju wzrosły tylko o 1,4 proc. rdr, o tyle ceny usług wzrosły aż o 7,1 proc. rdr.

„W majowej inflacji widać materializację anegdot o wyższych cenach usług fryzjerskich. W czerwcu inflacja powinna być już blisko celu NBP (2,5 proc.). Zagrożeniem jest materializacja anegdot o wyższych cenach nad Bałtykiem”. – tak w „lekki” sposób komentują sytuację analitycy Banku Pekao SA.

Nie będzie „kosmicznych” cen
Chociaż ceny owoców i warzyw są, niezależnie od czynników sezonowych, wyraźnie wyższe niż w zeszłym roku, wydaje się, że właśnie już osiągnęliśmy ich szczyt. Teraz może być tylko taniej. Owoce i warzywa są jeszcze drogie, bo zeszłoroczne zbiory były dosyć słabe, ale widać, że ceny spadają. Jak na razie, dzięki ostatnim opadom, nie ma klęski suszy, zaś półki sklepowe i targowiska stopniowo wypełniają się krajowymi owocami i warzywami – ich zwiększona podaż wywołuje presję na spadek cen. Po odmrożeniu transportu zwiększył się także import z zagranicy. Zagraniczna konkurencja, chociaż może nie podobać się naszym rolnikom, to dla konsumentów, szczególnie w sytuacji pandemicznego kryzysu, jest korzystna, bo blokuje windowanie cen.

Taniej za mięso i mleko
W wynikach inflacji widać też już presję na spadki cen mięsa, szczególnie wołowego, drobiu, mleka oraz wyrobów cukierniczych. Co tu dużo mówić, wpływ na niższe ceny mięsa mają nie tylko stopniowo następujące zmiany w nawykach żywnościowych części Polaków, ale i większa w okresie rynkowej niepewności powściągliwość w zakupach – nazwijmy to – „niekoniecznych”. Na niższe cenach mięsa, ale i mleka i cukru, wpływały także kryzysowe spadki oleju napędowego.

Tempo wzrostu cen żywności słabnie i w maju wynosiło już 6,2 proc. r/r, podczas gdy jeszcze w marcu było to 8 proc. r/r.

Co dalej? Analitycy i rynkowi eksperci zgodnie spodziewają się, że kolejne miesiące przyniosą dalszy spadek cen żywności. Producenci nie będą mogli ich windować także dlatego, że popyt konsumpcyjny będzie słaby i zadziała efekt konkurencyjnej walki o klienta z odchudzonymi przez pandemię portfelami.

Procentowe zmiany wskaźnika CPI w maju w ujęciu r/r
Ogółem 2,9
Żywność i napoje bezalkoholowe 6,2
Napoje alkoholowe i wyroby tytoniowe 4,5
Odzież i obuwie -4,2
Użytkowanie mieszkania lub domu i nośniki energii 7,5
Wyposażenie mieszkania i prowadzenie gospodarstwa domowego 0,5
Zdrowie 5,5
Transport -2,8
Łączność 3,2
Rekreacja i kultura 2
Edukacja 4,8
Restauracje i hotele 6
Inne towary i usługi 3,6