Rekonstrukcja rządu nie będzie przeprowadzana z dnia na dzień, przynajmniej nie tak zakłada prezes Jarosław Kaczyński oraz politycy Zjednoczonej Prawicy. Ale już wiadomo, że nowy gabinet ma być skonstruowany tak, aby jak najlepiej poradził sobie z czasem pandemii oraz czekającymi kraj zawirowaniami w gospodarce.

PiS zdaje sobie sprawę z tego, że jesienią czeka Polskę jeśli nie załamanie, to przynajmniej mocne tąpnięcie gospodarcze. Nawet najnowsza prognoza Narodowego Banku Polskiego mówi zarówno o spadku PKB, jak i o wzroście cen. Dlatego nowy gabinet ma być takim, który poradzi sobie z wyzwaniami na czas pandemii oraz pokaże Polakom, że będzie w stanie skutecznie przeciwdziałać ewentualnej drugiej fali zakażeń. Już wiadomo, że kilkoro obecnych ministrów: w tym prawdopodobnie minister finansów Tadeusz Kościński, minister rodziny pracy i polityki społecznej Marlena Maląg oraz minister sportu Danuta Dmowska-Andrzejuk raczej opuszczą rząd. Ważą się też losy szefa MSZ Jacka Czaputowicza. Ale to z innych, niż gospodarcze, powodów.

Planowana rekonstrukcja rządu zakłada zmiany nie tylko personalne, ale także strukturalne. Czego zatem możemy się spodziewać?

Możliwe jest połączenie resortów rozwoju oraz polityki społecznej. Jak ustaliliśmy, takie właśnie rozwiązanie jest bardzo poważnie brane pod uwagę. Dlaczego? Z powodu nowego otwarcia i pokazania, że nowy gabinet nastawia się na pomoc Polakom w czasie pandemii, której druga odsłona spodziewana jest jesienią (choć, jak mówią źródła rządowe, raczej będziemy mieli do czynienia z miarę opanowaną sytuacją) . Po drugie, PiS chce jak najszybciej pozbyć się Jarosława Gowina. Ten, choć teraz nie piastuje rządowego stanowiska, jest jeszcze szefem partii Porozumienie wchodzącej w skład Zjednoczonej Prawicy. Ale PiS chce jak najszybciej tę sprawę załatwić, dlatego być może Jadwiga Emilewicz stanie – jako nowa szefowa Porozumienia – na czele połączonych resortów rozwoju oraz polityki społecznej. Taką zmianę PiS raczej łatwo wytłumaczy: w czasach pandemii potrzebna jest konsolidacja.

Gorzej z ministrem finansów. Choć od dawna i tak raczej nikt w politycznym świecie nie uważa go za samodzielnego i pełnokrwistego polityka. Tadeusz Kościński jest “do wymiany”. Kto miałby go zastąpić? Na liście potencjalnych następców jest nazwisko m.in. Pawła Borysa, szefa PFR. Ale tutaj z kolei politycy z Nowogrodzkiej bliscy prezesowi PiS mają zastrzeżenia, bo nie uważają go za człowieka, który „wykona zadania”. Tak czy inaczej, przymiarki trwają.