W ostatnich kilku miesiącach można zauważyć znaczne ożywienie na rynku telekomunikacyjnym w Polsce. To naturalne, nie ma w tym nic dziwnego, gdyż pandemia wyraźnie pokazała, że usługi podstawowe, do których zalicza się telekomunikacja, są bardziej niż inne odporne na wahania.

telekom przyszłości - grafika wpisu

Dla rodzimej branży telco rok 2020 był porównywalny z rokiem 2019, co nie powinno dziwić w obliczu dramatycznie spadających przychodów z roamingu, które zaczęły się stabilizować po początkowych trudnościach związanych z wprowadzaniem unijnego „roam like at home”. W końcówce ubiegłego roku Francuska Grupa Iliad rozpoczęła zakończony sukcesem proces przejmowania Play, a już 26 lutego Plus podpisał warunkową umowę sprzedaży infrastruktury. Łączna suma transakcyjna to 17 mld PLN, co przy całym rynku telekomunikacyjnym, wycenionym na 44,6 mld PLN w 2020 r., odpowiada za ponad 1/3 jego wartości. Ostatnia tak znacząca transakcja (18 mld PLN) miała miejsce w 2010 r. podczas przejęcia Plusa przez konsorcjum Zygmunta Solorza-Żaka.

O ile przejęcie jednego operatora przez drugiego nie powinno dziwić – takich transakcji na globalnym rynku jest wiele – o tyle ruch Zygmunta Solorza-Żaka już nie jest czymś popularnym. Pozbycie się infrastruktury naziemnej jest ucieczką, pójściem do przodu, wyprzedzeniem rynku. Solorz-Żak, uwalniając ogromne pokłady gotówki, pokazał, że model SaaS (Software as a Service) przez niektóre spółki zostaje już rozszerzony na IaaS (Infrastructure as a Service). Czy więc Telekom przyszłości to spółka bez infrastruktury? Jakie przewagi mogą mieć tacy gracze, a jakie to niesie zagrożenia? Jakie są kolejne nowe trendy na rynku telekomunikacyjnym?

Robert Mirek - zdjęcie prezesa heroo
Robert Mirek – prezes spółki Heroo.

Rynek telekomunikacyjny jest rynkiem wysoce uregulowanym: przepisy unijne i polskie prawo telekomunikacyjne nakazują „dzielenie się” infrastrukturą naziemną tym operatorom, którzy zakupili od państwa częstotliwości, dzięki którym mogą świadczyć usługi. Nie obliguje ich jednak do dzielenia się pozostałą częścią, na którą składają się między innymi oprogramowanie, serwery oraz pozanadajnikowa infrastruktura telekomunikacyjna. Obrazowo pisząc – żeby sprzedawać samochody, nie trzeba budować własnych dróg, jednak warto mieć fabrykę do ich produkcji. Taka konstrukcja telekomu powoduje, że może on działać dynamiczniej, skupiając się na świadczeniu usługi i sprzedaży, a nie na zapewnieniu ciągłości działania sieci. Model ten z powodzeniem sprawdza się w Europie Zachodniej, w której od dawna funkcjonują „lżejsze” spółki telekomunikacyjne. U naszych najbliższych sąsiadów, w Niemczech działa ponad 80 operatorów telekomunikacyjnych, większość z nich w takim właśnie modelu, bez infrastruktury, za to skupiając się na kliencie.

W Polsce podobny klientocentryzm zakłada spółka Move Telecom SA, jedyny krajowy Operator MVNE (posiada całą infrastrukturę za wyjątkiem nadajników naziemnych), która oferując usługę tworzenia telekomów, w końcówce ubiegłego roku uruchomiła dwóch operatorów telekomunikacyjnych o zawężonej grupie docelowej: Caritas Łączy – sieć, w której 1/3 zysku przekazywana jest na cele charytatywne oraz Heroo Mobile oferującą bezpieczną telekomunikację dla dzieci. Tworzenie telekomów dla precyzyjnie określonego klienta, a nie dla każdego, jest nowym trendem na rynku, który wpisuje się w nową biznesową rzeczywistość, łącząc świadczenie usługi z wyznawanymi przez przedsiębiorstwa i klientów wartościami. Operatorzy dla osób starszych, dla dzieci czy grup etnicznych pełniej odpowiadają na potrzeby klienta, rozwiązują ich problemy, co może być silną przewagą konkurencyjną w telekomunikacyjnym świecie, w którym infrastruktura powoli przestaje się już liczyć.

*autor jest prezesem spółki Heroo