Problem wzrostu gospodarczego zaprząta ekonomistów od dekad, żeby nie powiedzieć – od wieków. Badacze tematu głowią się nad tym, dlaczego jedne kraje rozwijają się szybciej niż inne. Jakie są kluczowe czynniki decydujące o tym, że w pewnym momencie dochodzi do znacznej dywergencji między poszczególnymi gospodarkami?

Powodów takiego stanu rzeczy można wymienić przynajmniej kilka. Coraz częściej jednak wskazuje się na istotną rolę polityki państwa – to od niej w znacznej mierze zależy, czy dany kraj pójdzie do przodu, zatrzyma się, a może zacznie się cofać. To, czy gospodarka wejdzie na ścieżkę stabilnego i długookresowego wzrostu jest pochodną warunków do prowadzenia działalności gospodarczej. A zatem m.in. tego jak funkcjonuje system podatkowy, jak działa sądownictwo i administracja publiczna, jakie są zachęty do inwestowania w nowoczesne technologie i czy w ogóle takowe występują. Ważny jest także system edukacji, począwszy od szkolnictwa elementarnego na wyższym kończąc.

Obserwując zatem różne wskaźniki można ocenić potencjał poszczególnych państw. Jeśli dla przykładu rosną nakłady na badania i rozwój, a firmy dużo inwestują we własność intelektualną aby podnieść wydajność produkcji, to rośnie prawdopodobieństwo, że przełoży się to na znaczny i stabilny wzrost gospodarczy. Jeśli zaś jest inaczej, pojawia się poważne ryzyko, że tego wzrostu w długim okresie nie da się utrzymać.

W Polsce wciąż mamy problemy z osiągnięciem zadowalających wyników niektórych parametrów makroekonomicznych, które decydować mogą o ilościowych i jakościowych uwarunkowaniach perspektyw ekonomicznych. Ciągle na zbyt niskim poziomie jest wysokość nakładów na badania i rozwój w przedsiębiorstwach. W naszym kraju są one o niemal 50 proc. niższe niż średnia unijna. Wydatki na wartości niematerialne i prawne wynoszą u nas jedynie 1,5 proc. PKB. Dla całej UE wskaźnik ten jest przeszło trzykrotnie wyższy. Co więcej, jest on także wyższy w wielu krajach naszego regionu, do których w pierwszej kolejności powinniśmy się porównywać. W Czechach wynosi 4,8 proc., na Węgrzech ponad 3 proc., na Słowacji 2 proc.

Niestety obserwujemy tutaj pewien regres; w 2016 roku nakłady na wartości niematerialne i prawne w firmach zatrudniających powyżej dziewięciu osób wynosiły w Polsce ponad 20 mld zł, w 2019 roku już tylko 11 mld zł. Takie dane podaje GUS. Innymi słowy w tej kategorii rodzimi przedsiębiorcy inwestują coraz mniej. Tymczasem ma ona bardzo ważne znaczenie dla budowania ich potencjału rozwojowego i poprawy jakości oferowanych towarów i usług. Jeśli zatem te nakłady maleją to jest to powód do refleksji dla decydentów odpowiadających za politykę gospodarczą. Trzeba pomyśleć, co zrobić aby odwrócić niebezpieczny trend, w przeciwnym wypadku będziemy zmuszeni do gonienia nie tylko bogatych krajów Europy ale także państw z naszej części Kontynentu.

Aby osiągnąć poprawę trzeba podjąć szybie działania, przede wszystkim o charakterze fiskalnym, głównie zaś podatkowym. Wydaje się, że polityka podatkowa musi być tutaj znacznie bardziej zdecydowana niż dotąd. Potrzebne są odpowiednie rozwiązania stymulujące firmy do zwiększania nakładów na inwestycje, o kluczowym dla budowania ich potencjału rozwojowego charakterze. Jest zatem nad czym pracować.