Gwoli przypomnienia, gdyby ktoś znowu zechciał wdrożyć pomysł lockdownów – swoistej „powtórki z rozrywki” – przytaczamy fragmenty solidnie opracowanego raportu Mastercarda. Pokazuje on, że koronakryzys szczególnie uderzył w mały i średniej wielkości biznes. Nie brakuje w tym raporcie także optymistycznych obserwacji.

islanworks/Pixabay

Czas, jaki upłynął od apogeum tzw. pandemii, pozwala już na pewne podsumowania. Z najnowszego raportu Recovery Insights: Small Business Reset, obejmującego dziewiętnaście krajów wynika, że w szczytowym momencie kryzysu obroty małych i średnich przedsiębiorstw były nawet o 20 punktów procentowych niższe w zestawieniu z dużymi przedsiębiorstwami i korporacjami. To, co dominowało niemal w całym okresie mrożenia gospodarek, to było zamykanie firm.
Trzeba koniecznie zwrócić uwagę na to, że małe firmy, które zamknęły działalność na początku pandemii, pozostawały zamknięte przez dłuższy czas – około trzy razy częściej niż duże przedsiębiorstwa. W efekcie aż jedna trzecia małych firm zawieszonych w kwietniu 2020 roku nie wznowiła już działalności po sześciu miesiącach, a około jedna piąta ― nawet po 12 miesiącach. Warto przy tym zauważyć, że stało się tak pomimo ogromnych strumieni pieniędzy pomocowych wpompowanych w firmy.
W Polsce, po sześciu miesiącach pozostawało zamkniętych około 19 proc. małych firm z sektora handlu detalicznego – w porównaniu do zaledwie 3 proc. dużych przedsiębiorstw.

Szczególnie poszkodowani

Raport potwierdza, że jednym z najbardziej poszkodowanych sektorów był sektor hotelarski i gastronomiczny. Mali przedsiębiorcy z branży hotelarskiej odnotowali znaczący wzrost przychodów wyłącznie w sezonach letnich 2020 i 2021 roku. To dlatego, że nawet po zdjęciu lockdownów turyści, z obawy przed infekcją, preferowali wyjazdy na niewielkie odległości. Wtedy korzystały na tym trendzie małe firmy hotelarskie, a traciły duże obiekty hotelowe w dużych miastach.

W szczególny sposób ucierpiała także gastronomia. W 2021 roku wyniki małych i średnich firm gastronomicznych na całym świecie wyraźnie spadły – o około 17 punktów procentowych (rok do roku).

Zarysował się także i inny trend: wydatki w małych i średnich firmach prowadzących sklepy w dzielnicach biznesowych były w sierpniu tego roku – licząc średnią światową – średnio o 33 proc. niższe niż w roku 2019. Powodem tego zjawiska nie były jednak wakacje, tylko praca zdalna lub hybrydowa.

Rosnący sektor e-commerce

To można także odczytać in plus: już po zamknięciu gospodarki liczba firm, które w ciągu każdego miesiąca przenosiły swą działalność do sektora e-commerce wzrosła trzykrotnie w porównaniu z okresem przed pandemią, osiągając swój szczyt w lipcu 2020 roku. Wzrost zapotrzebowania na rozwój internetowych kanałów sprzedaży stał się nie tylko wyraźny, ale wydaje się być nieodwołalny. Trend ten pojawił się – z niewielkim opóźnieniem – już po rozpoczęciu lockdownów. Od czasu ogłoszenia pandemii rozwój internetowych kanałów sprzedaży oraz narzędzi im służących stale rośnie.

– Pojawiły się nowe, duże wyzwania związane z zależnością małych firm od lokalnych rynków i łańcuchów dostaw oraz z ograniczeniami dotyczącymi przepływu środków. Przyszłość rysuje się już jednak bardziej optymistycznie – uważa Bricklin Dwyer, główny ekonomista Mastercard i dyrektor Instytutu Ekonomicznego Mastercard. – Przejście w tryb cyfrowy sprawiło, że pandemia przyniosła również pozytywny rezultat w postaci wzrostu liczby nowych firm i rozwoju innowacyjności – dodaje Dwyer.

Drobny biznes zaczął powoli odrabiać straty dopiero w 2021 roku. W okresie od początku roku do sierpnia sprzedaż wzrosła o 4,5 proc. w porównaniu z analogicznym okresem roku 2020. Wyższy wyraźnie przyrost odnotowały za to obroty handlu internetowego – aż o 31 proc.