fbpx
piątek, 21 czerwca, 2024
Strona głównaBiznesJak mocno lockdowny uderzyły w polski handel?

Jak mocno lockdowny uderzyły w polski handel?

Jak wynika z najnowszego badania opinii publicznej, prawie co drugi Polak dostrzegł, że w czasie pandemii COVID-19 został zamknięty lub zlikwidowany okoliczny sklep. Natomiast 4 na 10 osób nie zauważyło takich zmian. O problemie znikających placówek informują przede wszystkim konsumenci z miast liczących 200-500 tys. ludności. Zdaniem ankietowanych, najczęściej z obrotu gospodarczego znikały sklepy odzieżowe, ogólnospożywcze oraz warzywniaki.

Z raportu UCE RESEARCH zrealizowanego dla Grupy BLIX wynika, że 46,8% Polaków zauważyło, że w ciągu trwania pandemii został zamknięty lub zlikwidowany okoliczny sklep. Natomiast 40% ankietowanych nie dostrzegło takiej zmiany. Z kolei 7,5% respondentów nie zwracało na to uwagi, a 5,7% – nie wie, czy taka sytuacja miała miejsce. Tak wynika z badania opinii społecznej, które zostało przeprowadzone w pierwszej połowie sierpnia br. metodą CAWI wśród ponad 1 tys. dorosłych Polaków.

– Fakt, że prawie połowa Polaków mówi o zamknięciu sklepów, jest dość znamienny. W mojej ocenie, świadczy to przede wszystkim o tym, że handel stacjonarny, szczególnie ten małoformatowy, sporo stracił na pandemii. Z kolei dobrym objawem jest to, że niewielu respondentów w ogóle nie zwraca na to uwagi. Zatem wygląda na to, że konsumentom nie jest wszystko jedno, gdzie dokonują zakupów i zauważają zachodzące zmiany na rynku – komentuje dr Krzysztof Łuczak z Grupy BLIX.

Niektóre branże w sektorze handlu ucierpiały w pandemii. Jak stwierdza Andrzej Wojciechowicz, ekspert Komisji Europejskiej, dostrzegły to osoby, które częściej robią zakupy w sklepach różnych branż. Część placówek stacjonarnych zamknięto, zrównoważył to wzrost e-commerce. Natomiast ci, którzy nie zauważyli zmian, to najprawdopodobniej konsumenci głównie zaopatrujący się w sklepach FMCG. A te poradziły sobie z pandemią. I nie było licznych upadłości i zamknięć w tej branży, pomimo zwiększonych kosztów operacyjnych.

– Według różnych rynkowych szacunków, w Polsce w ostatnim roku zamknięto najmniej sklepów w ciągu dziesięciu lat. Jednak nie jest to dobra wiadomość, ani dla branży, ani też dla samych konsumentów. W handlu detalicznym nastąpił wzrost w zakresie nieuregulowanych zobowiązań, do tego występują znaczne opóźnienia w płaceniu bieżących faktur. W wielu przypadkach likwidacje zostały więc zwyczajnie przesunięte w czasie – dodaje dr Łuczak.

Uwzględniając wielkość miejscowości zamieszkania respondentów, o zamykanych lub zlikwidowanych sklepach informują głównie Polacy z miast liczących 200-499 tys. mieszkańców – 53,7 proc. Dalej w zestawieniu są miejscowości mające 50-99 tys. osób – 53,2 proc. oraz miasta, w których mieszka przynajmniej 500 tys. ludzi – 52,2 proc. Natomiast na końcu zestawienia są wsie i miejscowości do 5 tys. ludności – 33,2 proc.

– Dane są porównywalne, w granicach błędu statystycznego. Generalnie im większa siła nabywcza danego rynku, tym mniej zamknięć. Ale ważne są też takie determinanty, jak atrakcyjność lokalizacji, konkurencja oraz poziom ekspansji sieci handlowych. Jeśli mówimy o średniej wielkości miastach, to tam występuje bardzo silne oddziaływanie konkurencji, mocniejsze niż w dużych aglomeracjach o głębszych rynkach popytowych. Do tego dochodzi niewielka siła nabywcza. A jeżeli występuje nadpodaż powierzchni w stosunku do popytu, to któryś z podmiotów musi odpaść. W dużych aglomeracjach to może być bardziej elastyczne, wielokryterialne – analizuje Wojciechowicz.

Z badania wynika też, że przeważnie zamykane lub likwidowane są sklepy odzieżowe – 34,8 proc. Kolejne miejsca w zestawieniu zajmują placówki ogólnospożywcze – 26,5 proc., warzywniaki – 17,1 proc., butiki z używaną odzieżą – 15,6 proc. oraz cukiernie i lodziarnie – 13,6 proc. Jak zaznacza dr Łuczak, jest różnica między wskazaniami konsumentów a szacunkami rynkowymi. Z tych ostatnich wynika, że najczęściej zamykane były sklepy z art. biurowymi i piśmienniczymi, towarami używanymi, obuwiem i galanterią, tytoniem oraz wyrobami mięsnymi.

– Sieci odzieżowe zamykały sklepy stacjonarne i przenosiły się do Internetu. Stąd taki widoczny aspekt likwidacji placówek. Część cukierni i lodziarni nie poradziła sobie z pandemią. Ale to można powiedzieć o całej gastronomii. Tu przetrwały podmioty, które wykazały elastyczność i stosowały sprzedaż na wynos. Nie powiem, że zarabiały, ale jednak utrzymały się na rynku. Natomiast w branży FMCG mamy naturalny trend zmiany struktury. Ludzie zauważyli, że zamknięto sklepy, jednak w pobliżu mogły otwierać się inne brandy. Nie mówimy tu tylko o dyskontach, ale np. o bardzo szybkiej ekspansji Żabki – stwierdza Andrzej Wojciechowicz.

Z kolei według eksperta z Grupy BLIX, respondenci wskazywali sklepy, których im ewidentnie zabrakło. Ponadto w pandemii zmieniło się podejście do zakupów. Polacy najczęściej oszczędzali na odzieży, a skupili się na produktach pierwszej potrzeby, czyli artykułach spożywczych i chemii gospodarczej. Natomiast najmniej wskazań dot. zamkniętych lub zlikwidowanych sklepów mają punkty na stacjach paliw – 2,5 proc. Przed nimi w zestawieniu są sklepy z art. budowlanymi – 2,9 proc, a także hydrauliczne – 3,1 proc.

– Stacje paliw podniosły swoją sprzedaż w sklepach, nie tylko ze względu na ustawę o zakazie handlu w niedziele i święta. Śmiało możemy powiedzieć, że one są w sektorze FMCG małymi placówkami convenience. Zresztą paliwa nie były w żaden sposób dotknięte restrykcjami sprzedażowymi podczas pandemii. Jeżeliby nastąpiły jakieś redukcje czy zmiany, to byłyby tylko i wyłącznie czysto rynkowe – podsumowuje ekspert Komisji Europejskiej.

Źródło: MondayNews

INNE Z TEJ KATEGORII

Branża noclegowa liczy długi i wypatruje gości

Rusza sezon dla turystycznych obiektów noclegowych. Bez wątpienia przedsiębiorcy oferujący zakwaterowanie liczą, że w nadchodzących miesiącach utrzyma się tendencja z zeszłego roku, gdy liczba turystów, którym udzielono noclegów wzrosła o blisko 6 proc.
5 MIN CZYTANIA

„Drapieżne koty” z Polski sprawdziły się na polu walki. Ukraińcy zwiększają zamówienia

Polskie wozy bojowe Oncilla, wyprodukowane przez firmę Mista ze Stalowej Woli, doskonale sprawdziły się na polu walki. Na froncie walczy już setka transporterów. Ukraińska armia zamówiła kolejną partię „drapieżnych kotów”.
2 MIN CZYTANIA

Polski drób niedługo znajdzie się na azjatyckich stołach

– Produkujemy rocznie trzy miliony ton mięsa drobiowego. To najwięcej w UE – zaznacza Dariusz Goszczyński, prezes zarządu Krajowej Rady Drobiarstwa – Izba Gospodarcza (KRD-IG). Według niego, wysoka jakość rodzimego drobiu predestynuje go do sprzedaży nawet na tak wymagających rynkach jak Japonia czy Hongkong.
4 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Prawie co piąty Polak udostępnił dane osobowe w zamian za dodatkowe korzyści

W ciągu ostatnich dwunastu miesięcy 18 proc. Polaków udostępniło dane osobowe w zamian za dodatkowe korzyści. Najczęściej za stałą zniżkę lub jednorazowy rabat na produkty bądź usługi – wynika z badania przeprowadzonego na zlecenie serwisu ChronPESEL.pl i Krajowego Rejestru Długów pod patronatem Urzędu Ochrony Danych Osobowych.
4 MIN CZYTANIA

Jak, gdzie i za ile Polacy planują wakacyjne wyjazdy w kraju

Czy z rodziną czy we dwoje, wyjedziemy na krótko, często więcej niż raz i raczej nad morze. Na noclegi chcielibyśmy wydać nie więcej niż 200 złotych za osobę za noc. Miejsce pobytu wybieramy starannie, przeglądając uważnie oferty wielu obiektów.
4 MIN CZYTANIA

Demografia odporna na finansowe dopalacze. Dzieci to nie koszty, ale inwestycja kapitałowa

Centrum im. Adama Smitha szacuje, że koszt wychowania jednego dziecka w Polsce w roku 2024 (do osiągnięcia osiemnastego roku życia i według stanu na koniec poprzedniego roku) wyniósł 346 tys. zł (1602 zł miesięcznie), a dwójki dzieci wyniósł 579 tys. zł.
3 MIN CZYTANIA