Eksperci są zgodni – Polska może stać się jednym czołowych unijnych producentów biometanu. Jednak z aż przeszło 18 tysięcy instalacji wytwarzających to odnawialne paliwo w Europie, w naszym kraju znajduje się ich ledwie 300, aż sto z nich to biogazownie rolnicze, a żadna nie jest przystosowana do tłoczenia biometanu do sieci gazowej. Te dane nie napawają optymizmem.

Naukowcy twierdzą, że Polska jest w stanie wytwarzać nawet ponad 13,5 miliarda metrów sześciennych biometanu w ciągu roku. Wystarczy w pełni zaangażować w proces gnojowicę, obornik i słomę zbożową, rzepakową lub kukurydzianą. Osiągnięcie takiego pułapu oznaczałoby, że nawet o 60-70 procent obecnie importowanego gazu ziemnego można byłoby zastąpić paliwem produkowanym w warunkach krajowych. W dodatku zdecydowanie tańszym i bardziej ekologicznym. Pewne działania w tym zakresie podejmowali dotąd choćby rolnicy, którzy dążyli do jak najbardziej efektywnego zagospodarowania odpadów. To właśnie wykorzystanie fermentacji metanowej jest dziś jednym z najbardziej realnych i opłacalnych rozwiązań w sektorze odnawialnych źródeł energii.

W ostatnich miesiącach w sprawę zaangażowało się także Narodowe centrum Badań i Rozwoju, które uruchomiło perspektywiczny program „innowacyjna biogazownia”. Zadaniem stojącym przed wytypowanymi przez NCBR podmiotami ma być stworzenie uniwersalnej i w pełni zautomatyzowanej, samowystarczalnej energetycznie technologii, która pozostanie w zgodzie z zasadami ekologii i zadba o maksymalne ograniczenie wydzielania odorów.
Niemniej, zaledwie 300 biogazowni w kraju jeszcze nie powinno napawać Polaków dumą – wobec ponad 600 tego typu obiektów w Wielkiej Brytanii, czy aż 1,5 tysiąca we Włoszech.

Problemy i rozwiązania

Polska, jako kraj z silnym sektorem rolnym, mogłaby stać się jednym z najważniejszych producentów biometanu w Unii Europejskiej. Wsparcie dla jego wytwarzania deklaruje Komisja Europejska, która jak mantrę powtarza jak istotna w kolejnych latach będzie strategia Europejskiego Zielonego Ładu.

Podstawowym czynnikiem, który dziś sprawia, że Polska stanowi środowisko nieprzyjazne produkcji biogazu, są niezwykle zawiłe regulacje prawne. Skomplikowana wciąż pozostaje także kwestia obsługi technicznej instalacji.

Osoby chcące założyć biogazownię muszą liczyć się z faktem, że nadal wiele etapów uzyskiwania pozwoleń, a także samej realizacji inwestycji może zostać zablokowanych w newralgicznych momentach. Często to właśnie mieszkańcy okolicy stanowią najbardziej realną przeszkodę w powstaniu instalacji do wytwarzania biometanu. Obawiają się oni wydzielania nieprzyjemnych odorów oraz spadku atrakcyjności – choćby turystycznej – zamieszkiwanych terenów.

Rząd już dziś pracuje nad zmianą przepisów, która miałaby przynieść usystematyzowanie skomplikowanej sytuacji związanej z produkcją biogazu i biometanu w naszym kraju. Efektem prac ma być także powstanie specjalnego systemu wsparcia, który zachęciłby inwestorów do podejmowania się realizacji tych – dziś wciąż karkołomnych – przedsięwzięć.

Ważna deklaracja

Latem ubiegłego roku prezes PGNiG zapowiedział, że do roku 2030 dzięki inwestycjom spółki, w Polsce powstanie nawet 2000 biogazowni, co uczyniłoby nasz kraj europejskim liderem pod względem liczby podobnych instalacji.

Już do 2025 roku PGNiG może wtłaczać do sieci gazowniczej nawet 1,5 miliarda metrów sześciennych biometanu rocznie. To działanie umocniłoby grupę na pozycji krajowego lidera w wydobyciu i poszukiwaniu gazu.

Polska zużywa około 17 miliardów metrów sześciennych gazu rocznie. Aż 13,5 miliarda stanowi tu import spoza UE (głównie z Rosji). Sama tylko inwestycja PGNiG może sprawić, że wskaźniki te staną się bardziej opłacalne dla naszego kraju. Nie bez znaczenia pozostaje tu także kwestia aktywnej walki o zwiększenie niezależności Polski w dostawach tego rodzaju paliwa.

Skąd się bierze biogaz?

Obornik i gnojowica, kiszonki trawiaste, uboczne produkty pochodzenia zwierzęcego, pomiot ptasi, owoce, warzywa czy gorzelniane i mleczarskie odpady to tylko niektóre z surowców już dziś wykorzystywanych na zachodzie do produkcji biogazu. Nic nie stoi – teoretycznie – na przeszkodzie, aby podobny system efektywnego ponownego wykorzystywania surowców stworzyć także w Polsce. Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu, który od lat bada rodzimy potencjał w produkcji biogazu jest zdania, że sam tylko przemysł rolno-spożywczy może odpowiadać za wytwarzanie 8 miliardów metrów sześciennych biogazu. To niemal połowa rocznego krajowego zużycia.

Zapewne impulsem do szybkiego rozwoju sektora było stworzenie nowych technologii – tę szansę stwarza dziś NCBR. Potencjalnym inwestorom pomogłoby także przetarcie szlaków biznesowych – tu wiodąca jest rola PGNiG. Niezbędne jest także uproszczenie procedur i tu sprawę w swoje ręce musi wziąć rząd. Polska ma wszystko, by stać się biogazową europejską potęgą. Trzeba tylko dobrych chęci i umiejętności przekucia ich w czyn.