fbpx
wtorek, 30 maja, 2023
Strona głównaFelietonJak pracować cztery dni w tygodniu

Jak pracować cztery dni w tygodniu

Albo mamy ambicje, by zarabiać więcej, albo chcemy pracować mniej. Cudów nie ma.

Islandia przetestowała czterodniowy tydzień pracy. Wyniki są spektakularne! – takie nagłówki obiegły niedawno media. Renomowane portale ekonomiczne donosiły, że „analiza wyników eksperymentu wykazała brak znacznego spadku produktywności, przy jednoczesnym wzroście poziomu zadowolenia uczestników badania”.

Każdemu, kto ma choć drobne rozeznanie w prawach zarządzania i ekonomii, od razu zapali się czerwona lampka. Coś musi być tu nie tak… Zgadza się! Wszystko jest nie tak!

Po pierwsze, w islandzkim badaniu nie testowano czterodniowego tygodnia pracy, ale wymiar etatu zmniejszono o 4-5 godzin. Po drugie, badanie przeprowadzono wśród 2,5 tysiąca pracowników… sektora publicznego. W tym miejscu sam pokusiłbym się o stwierdzenie, że skrócenie czasu pracy większości urzędników – nawet o 1/3 etatu – nie zmniejszyłoby ich efektywności. Po prostu, mamy tam przynajmniej 30-proc. przerosty zatrudnienia. Po trzecie, można badać efektywność pracy w przełożeniu na roboczogodzinę, tydzień, czy rok. Możliwości są nieskończone. Zależy, co chcemy udowodnić. Jeśli barman polewa na roboczogodzinę 30 piw, to jego efektywność w ośmiogodzinnym dniu pracy wynosi 240 polanych napojów. Efektywność tygodniowa jest już inna. Jeśli pracuje on cztery dni w tygodniu zamiast pięciu, to jego efektywność jest naturalnie niższa o 240 napełnionych szklanek. Po piąte, badacze efektywności pracy wpadają w tę samą pułapkę od stu lat! Mowa o efekcie Hawthorne. W skrócie: jeśli pracownicy wiedzą, że są obserwowani – pracują szybciej i lepiej.

Oczywiście są zawody, w których praca na akord ma mniejsze znaczenie. Większość pracowników, nawet tych efektywnych i prywatnych korporacji, zrealizowałoby swoje zadania, jeśli kazano by im je zrobić w krótszym czasie. Każdy z nas traci roboczogodziny na plotki w miejscu pracy, przedłużającą się poranną kawę czy papierosa lub po prostu przeglądając memy ze śmiesznymi kotami. Tak jest na całym świecie.

Pytanie, czy chcemy ustawowego zmniejszenia podstawowego czasu pracy. Bo oczywiście ustawa przyjmie wszystko. Cudów jednak nie ma. Albo mamy ambicje, by zarabiać więcej, albo chcemy pracować mniej. Teraz zapewne ktoś przytoczy dane, które mówią, że Polacy są w czołówce krajów pracujących najdłużej. Oczywiście tak. Ale nie jest to efekt nadgodzin, ale niepopularności pracy w niepełnym wymiarze godzin. Czyli… niskiej elastyczności zatrudnienia. I teraz absurd! To właśnie z elastycznością zatrudnienia, w tej lub innej formie, do upadłego walczą związki zawodowe. W tym przypadku związki fundują nam, jako pochodną swojej aktywności, dłuższy czas pracy. Przy okazji pielęgnując kult harówy!

Jeśli w dalszym ciągu ktoś czytający ten felieton dalej marzy o czterodniowym tygodniu pracy, to przypominam, że ta forma zatrudnienia w Polsce funkcjonuje. Wystarczy dogadać się z pracodawcą na 4/5 etatu. Może zarabiać będziemy o 1/5 mniej, ale za to spełnimy swój postulat.

A jeśli ktoś dalej wierzy, że można systemowo zmniejszyć wysokość podstawowego etatu bez zmniejszania poziomu wynagrodzenia w krótszym lub dłuższym okresie, to cóż… powinniśmy zacząć od zwiększenia w szkołach liczby godzin nauki historii na temat utopii komunizmu i podstaw ekonomii.

INNE Z TEJ KATEGORII

Na podniesieniu płacy minimalnej najwięcej zyska… państwo

Najwięcej na podniesieniu płacy minimalnej w przyszłym roku zyskają finanse państwa (22 proc.). Znacznie mniejszą podwyżkę dostanie pracownik (16 proc.). Wszystko to sfinansują przedsiębiorcy, którzy będą mieli wyższe koszty prowadzenia działalności gospodarczej. Obciążenia wynikające z podwyżki wzrosną im o 18 proc.
5 MIN CZYTANIA

Święty asceta i ekonomista

Przed wyborami zaczynamy w końcu rozmawiać o podatkach. 22 maja br. gościem Radia Zet był Krzysztof Bosak. Komentując propozycję zniesienia przez Konfederację progu podatkowego ze stawką 32 proc., red. Beata Lubecka powiedziała, że zyskają na tym najbogatsi. Współprzewodniczący Konfederacji odpowiedział: „Przestajemy karać za sukces. Zyskują ci, którzy zarabiają, ciężko pracują”.
2 MIN CZYTANIA

Koniec „wyścigów słoni”, czyli znów wylano dziecko z kąpielą

Wielokrotnie przywoływałem termin „kultura przesady”, powołany do życia przez mojego kolegę, prof. Antoniego Dudka. To pojęcie bardzo celnie ujmuje konstytutywną cechę naszego systemy politycznego. Ma ono jednak również zastosowanie do samej legislacji.
6 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Chłop urasta do potęgi króla Piasta

Symboliczna tona zboża z Ukrainy czyniła świetne możliwości eksportowe dla producentów ciastek, mięsa, jogurtów, a nawet sera. Miliardy złotych czekały na nasze firmy. I się nie doczekały – pisze w swoim najnowszym felietonie Piotr Palutkiewicz.
3 MIN CZYTANIA

Byłem na zjeździe dilerów…

Tylko patrzeć, jak przedsiębiorcy staną się grupą uzależnioną od państwowego dilera. Ich kondycja i przyszłość zależeć będą bowiem od dotacji, subwencji, ograniczeń i zakazów w imię zatrzymania końca świata – pisze w swoim najnowszym felietonie Piotr Palutkiewicz
3 MIN CZYTANIA

Inflacja jest dobra dla klimatu

Jest jedno miasto, któremu udało się ograniczyć spożycie mięsa i nabiału do minimum, a mieszkańców przekonać do rezygnacji z samochodów. To Pyongyang w Korei Północnej – pisze w najnowszym felietonie Piotr Palutkiewicz.
3 MIN CZYTANIA