Długi okres pandemii koronawirusa nie doprowadził – jak przypuszczało wielu analityków – do załamania na krajowym rynku sprzedaży maszyn rolniczych. W wielu kategoriach wyniki uzyskiwane przez producentów są nawet znacznie lepsze niż przed laty. Pewne przetasowania mogą jednak dopiero nadejść.

sugar_beet/Pixabay

Według najnowszych danych w pierwszym kwartale 2022 r. zanotowano nieco gorsze wyniki sprzedaży ciągników rolniczych niż w analogicznym okresie roku ubiegłego. Wyjątkiem jest tu styczeń 2021, kiedy to zarejestrowano w Polsce 610 nowych ciągników rolników – rok później było to już 719 maszyn. Zmiany zaczęły uwidaczniać się jednak już w lutym – w 2021 r. sprzedano wówczas 847 nowych ciągników rolniczych, a w 2022 zaledwie 806. Spadek widoczny jest także, gdy pod uwagę weźmiemy marcowe dane – 1417 ciągników w roku 2021 i 1191 w 2022.

Przyszło załamanie? A może jednak nie?

Analizując dane z początku bieżącego roku trudno nie odnieść wrażenia, że natłok niezależnych od samych gospodarzy czynników wreszcie dał się im we znaki. Pandemia koronawirusa, wojna na Ukrainie, horrendalnie wysokie ceny nawozów – wszystkie te elementy prędzej czy później musiały znaleźć odzwierciedlenie w statystykach sprzedaży maszyn rolniczych.

Jak zauważają sami producenci, spadki z lutego i marca nie oznaczają wielkiego tąpnięcia, ale są wypadkową kilku czynników, które skutecznie wiążą ręce rolnikom, którzy jeszcze niedawno planowali modernizację gospodarstwa.
Warto także podkreślić, że spadki sprzedaży względem pierwszego kwartału 2021 nie muszą stanowić w pełni miarodajnej bazy porównawczej ponieważ okres ten był bodaj najlepszym dla producentów maszyn od roku 2014. Jeśli przyjrzymy się rynkowi importu maszyn i części, zauważymy, że rolnicy wcale nie zrezygnowali z wymiany maszyn w gospodarstwie.

Spadek sprzedaży nastąpi

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że wojna i poprzedzające ją czynniki ekonomiczne doprowadzą do poważnego spadku liczby sprzedanych w tym roku ciągników rolniczych. Podstawowym problemem jest cena nawozów, która – nawet mimo uruchomienia rządowych dopłat – nie zrekompensuje w najbliższych miesiącach spektakularnych spadków. Wszystko przez szalenie wysokie ceny gazu, który będzie drożeć z uwagi na skomplikowaną sytuację międzynarodową.

Kilkukrotny wzrost nakładów na chemię rolniczą skutecznie utrudnia rolnikom przeprowadzenie planowanych inwestycji w maszyny rolnicze. Wielkim problemem dla sektora staje się trwająca na Ukrainie wojna, która wprost przekłada się na wzrost cen stali, energii i paliw. Już widoczne stają problemy związane z samą dostępnością maszyn i części, a rolnicy spodziewają się także kolejnego roku spod znaku suszy rolniczej.

Pewnej szansy upatrywać można, dość paradoksalnie, w szalejącej inflacji. Ekonomiści z miesiąca na miesiąc przesuwają nieprzesuwalne bariery prognoz dotyczących inflacji. Sprawia to, że rolnicy nie chcą „magazynować” pieniędzy w bankach, zdając sobie sprawę z potencjalnych konsekwencji takiego ruchu. Często słyszy się natomiast, że właściwym posunięciem w tym czasie są inwestycje. Na przykład w maszyny. Te inwestycje widoczne są szczególnie w segmencie… ładowarek. Jest to spowodowane faktem, że Ukraińcy, stanowiący trzon siły roboczej wielu gospodarstw, wyjechali walczyć o swój kraj, co przełożyło się na spadek liczby potrzebnych w gospodarstwie rąk do pracy. Efektem tej sytuacji jest faktyczny deficyt ładowarek na rynku.

Nie zmienia to jednak faktu, że nie wszyscy rolnicy posiadają kapitał, który w taki sposób mogą ulokować. Pozostaje zatem spodziewać się wyraźnej korekty względem popytu na maszyny. Gwałtowny wzrost kosztów stałych prowadzenia gospodarstw rolnych z całą pewnością skutecznie utrudni rolnikom życie. Nawet gdyby zdecydowali się oni na zakup nowego traktora, nie mają pewności co do niezmienności ceny, a nawet samej dostępności maszyn.

Pojawia się także ważne pytanie, czy spadek rentowności gospodarstw rolnych nie zburzy zdolności kredytowej rolników. Jest to nie bez znaczenia wobec potencjalnych zmian, które w niedalekiej przyszłości czekać mogą sektor rolny w całej Unii Europejskiej. Lansowany przez unijnego komisarza ds. rolnictwa Janusza Wojciechowskiego Zielony Ład z całą pewnością przyniesie spadek produkcji rolnej, a co za tym idzie także obniżenie dochodów rolników. Zakusy, by zachwiać stabilnością produkcji rolnej wciąż wykazują także aktywiści antyrolniczy, którzy co rusz atakują kolejne sektory gospodarki rolnej.

W najbliższym czasie nie należy spodziewać się poprawy rolniczej sytuacji, a zatem także istotnego ożywienia na rynku maszyn rolniczych. Sporym problemem mogą być także coraz częstsze kradzieże zarówno samych ciągników, przyczep, jak i innych maszyn.

 

Poprzedni artykułWakacje kredytowe umocnią inflację?
Następny artykułRekordowe ceny energii elektrycznej. Czeka nas kolejne podwojenie stawki?