Oba elementy tej definicji są istotne. Po pierwsze chodzi o to, aby wyroki dotyczące obrotu gospodarczego wydawane w polskich sądach były merytoryczne, aby wydawali je ludzie, którzy mają odpowiednią wiedzę z obszaru ekonomii, finansów i zarządzania. Mamy z tym pewien problem.

Jak mówił w rozmowie z portalem fpg24.pl dr Tymoteusz Zych, kształcenie prawników w Polsce ma istotny deficyt, jeśli chodzi o tego rodzaju kompetencje. Młodzi adepci rodzimych uczelni kształcący się na przyszłych sędziów uczeni są zawartości kodeksów. Tymczasem sądownictwo gospodarcze wymaga, obok głębokiej znajomości samych przepisów, także zrozumienia materii sporu. A ta często do łatwych nie należy. Oczywiście sędziowie mogą wspierać się wiedzą biegłych. Ale kompetencje tych także niejednokrotnie budzą wątpliwości. Nie mówiąc już o czasie. jaki musi upłynąć, zanim wydadzą swoją ekspertyzę. Poza tym ostateczne rozstrzygnięcie należy do sędziego, to po jego stronie jest zatem rozeznanie, która ze stron sporu ma rację. Należy zatem oczekiwać od niego oceny materiału dowodowego w oparciu o najwyższe standardy.

Druga sprawa to czas. Jak wskazuje dr Zych, w Polsce na wyrok czeka się średnio kilkanaście miesięcy. Średnio, czyli nie brak spraw, które trwają o wiele dłużej. W biznesie zaś kluczową rolę odgrywa tempo. Przedsiębiorca, który zainwestował wiele milionów w dany projekt i wziął na ten cel kredyt w banku, nie może latami trwać w zawieszeniu na sprawiedliwy wyrok w sporze z kontrahentem, który blokuje jego działania. Zanim się doczeka, podjęte przedsięwzięcie może nie mieć już ekonomicznego sensu.

Polska gospodarka potrzebuje sprawnego wymiaru sprawiedliwości, z kompetentnymi sędziami, którzy rozumieją problemy, z jakimi borykają się przedsiębiorcy. To powinno przełożyć się na efektywniejszą alokację zasobów, a także minimalizację kosztów transakcyjnych. Efektywnie zmniejszy się bowiem ryzyko, koszt prawdopodobnych wieloletnich sądowych procesów są jego istotną częścią.

Co zatem zrobić, aby poprawić jakość sądownictwa gospodarczego w Polsce? Po pierwsze, umiejętnie stosować przepisy. W 2019 roku wprowadzono nowelizację do kodeksu postępowania cywilnego, przywracającą zlikwidowaną w 2012 roku odrębną procedurę w sprawach gospodarczych. Obecnie istnieją narzędzia procesowe umożliwiające załatwianie spraw szybciej, w tym wprowadzoną przez nowe przepisy prekluzję dowodową. Polega ona na tym, że powód powinien wszystkie twierdzenia oraz podpierające je dowody zawrzeć w pozwie. Zlikwidowano możliwość występowania z powództwem wzajemnym. Są też inne rozwiązania, aby proces przebiegał szybciej. Czy przyniosą one oczekiwany skutek, zobaczymy niebawem.

Konieczne są także zmiany w kształceniu prawników. W ramach przedmiotów kursowych powinni mieć oni obok klasycznych zajęć także te związane z ekonomią, takie jak finanse i rachunkowość czy mikroekonomia. Solidnie wykształcony prawnik to zatem taki, który orientuje się dosyć dobrze w tematyce gospodarczej. Z tym ciągle nie jest najlepiej.

Kolejna sprawa, i o tym obszernie mówił dr Zych, to arbitraż. Postępowanie arbitrażowe może odciążyć sądownictwo powszechne, o ile więcej spraw będzie rozstrzyganych w tej formule. Jak dotąd arbitraż w Polsce wydaje się mało dostępny, przede wszystkim ze względu na koszty. Uczynienie tej formy rozstrzygania sporów bardziej dostępną, szczególnie dla mniejszych firm, to jeden ze skuteczniejszych sposobów na odciążenie wymiaru sprawiedliwości. Dodatkowo w sądach arbitrażowych zasiadać mogą nie tylko zawodowi prawnicy, ale także specjaliści z innych dziedzin, takich jak finanse, rachunkowość, zarządzanie czy inne specjalistyczne dziedziny, w których wiedzą wiąże się z przedmiotem sporu.

Należy zatem podjąć działania, aby arbitraż w Polsce się rozwijał. Odpowiednie przepisy mamy, teraz pora na optymalizację kosztów, tak aby jak najwięcej firm chciało z tej opcji skorzystać.