fbpx
środa, 21 lutego, 2024
Strona głównaKrajJaka jest polska polityka senioralna?

Jaka jest polska polityka senioralna?

Seniorzy to przyszłość. Dane demograficzne jednoznacznie pokazują, że bez umiejętnej aktywizacji seniorów, na krajowym rynku pracy już niebawem pojawi się luka, której załatanie może okazać się co najmniej trudne. To jednak tylko jedno z wyzwań polskiej polityki senioralnej.

Kolejne lata przyniosą realne zmiany dla krajowej gospodarki. Starzeć – uśredniając – będą się pracownicy, ale i konsumenci. Coraz mniejszej liczbie osób aktywnych zawodowo przypisana zostanie powiększająca się dynamicznie grupa obywateli pobierających świadczenia emerytalne czy rentowe. Powiedzieć, że sytuacja budżetowa będzie napięta, to jak nic nie powiedzieć. Pewne działania względem efektywnego oraz moralnie pożądanego traktowania seniorów – owszem – są realizowane, ale czy zostały one właściwie zaplanowane? Eksperci od lat podkreślają, że zaprojektowanie skutecznej i wydolnej polityki senioralnej powinno stanowić efekt wieloletnich analiz. Takowych chyba nie poczyniono.

Dzieci nie ma i nie będzie

W 2022 r. w Polsce współczynnik dzietności (TFR) wyniósł 1,26. Oznacza to, że na jedną kobietę urodziło się średnio 1,26 dziecka. To niewiele. Bardzo niewiele, bo aby Polaków nie ubywało, wskaźnik powinien oscylować wokół wartości 2,2. Nasz kraj jest dziś w światowym ogonie, gdy pod uwagę weźmiemy współczynnik dzietności. Złudzeń nie pozostawiają także statystyki Głównego Urzędu Statystycznego.

Analitycy GUS wyliczyli, że w 2030 r. liczba Polaków w wieku przekraczającym 60. rok życia wyniesie 10,8 mln osób, a dwie dekady później będzie to już 13,7 mln osób. Wówczas, czyli już za bez mała 30 lat, osoby w wieku 50+ będą stanowiły ponad połowę polskiego społeczeństwa, a Polacy w wieku 60+ będą stanowić grupę około 40 proc. Polaków. Oznacza to gigantyczne, historycznie rekordowe obciążenie dla systemu emerytalnego, za które zapłacą osoby aktywne zawodowo. Zapłacą dosłownie. W 2022 r. liczba emerytów i rencistów powiększyła się o 212 tys. osób i wynosiła 7 858 000, z czego grupę 6 065 000 stanowili emeryci. Po marcowej waloryzacji okazało się jednak, że liczba emerytów i rencistów wzrosła już do 7 890 400. Próżno także szukać nadziei na zatrzymanie tego trendu. Na nic zdały się bowiem programy, które w teorii zaktywizować miały dzietność. Ani 500+, ani waloryzacja tego programu, ani wyprawki, ani Rodzinny Kapitał Opiekuńczy, ani żadna inna forma realnej czy pozornej pomocy nie pomogły. Dzieci nie było i – chyba – na razie nie będzie.

Sprawia to, że musimy oswoić się z wciąż rosnącą liczbą seniorów, których przybywać będzie także z uwagi na fakt, że przeciętny obywatel starszego pokolenia miewa się dziś fizycznie znacznie lepiej niż jego rówieśnik dekadę, dwie, czy trzy temu. To naturalnie dobra informacja, że seniorzy żyją dłużej i – średnio – w lepszym zdrowiu, ale stwarza to konieczność ułożenia się w nowej rzeczywistości.

W berka z inflacją

Niemałym wyzwaniem okazuje się w tym przypadku niebezpieczna zabawa z kolejnymi dodatkowymi świadczeniami emerytalnymi. Z ekonomicznego punktu widzenia jest to zwykła nieracjonalna gra w berka z inflacją, która już przy dzisiejszym poziomie obciążenia budżetu jest kłopotliwa.

W 2022 r. emerytury i renty kosztowały nas 269,4 mld zł. Koszt wypłaty „trzynastek” wyniósł około 15 mld zł, ale – jak wynika z analiz – już w 2026 r. będzie to 19 mld zł. Czternasta emerytura kosztowała nas 11,6 mld zł, ale w 2026 r. będzie to 13,1 mld zł. Biorąc pod uwagę wzrost liczby osób uprawnionych do pobierania świadczenia, kurczącą się grupę osób aktywnych zawodowo i ciężki pod względem ekonomicznym moment dziejowy, trudno doszukiwać się logicznego sensu wypłaty 13. i 14. świadczenia. Można oczywiście mówić o konieczności podniesienia poziomu życia osób najstarszych – to ważne, ale czy racjonalne w czasie szalejącej inflacji, kryzysu cenowego na rynkach energii czy walki ze skutkami kolejnych lockdownów? Czy w tym czasie rząd nie powinien raczej rewidować polityki socjalnej i społecznej niż utrwalać siatkę dotychczas wprowadzonych świadczeń?

Tym bardziej że nasz system emerytalny jest szalenie drogi i pochłania regularnie ponad 10 proc. PKB, co zdecydowanie przewyższa średnią dla OECD. Dużo mniej – gdy przyrównamy do rozmiarów gospodarki – system emerytalny kosztuje Szwedów, Niemców czy Czechów.

Debata o wprowadzeniu dodatkowych „okazjonalnych” świadczeń, które nagle stały się świadczeniami stałymi, zbiegła się w czasie z długą i rozłożoną w czasie kampanią wyborczą. Można by w tym miejscu napisać, że to zwykła wyborcza kiełbasa, ale to przecież truizm.

Starszy pracownik, starszy klient

Faktem, który pracodawcy muszą dziś zaakceptować, jest to, że ich pracownicy będą w kolejnych latach odpowiednio starsi. Możemy, oczywiście, ratować się uzupełnianiem luk na rynku pracy migrantami, ale musimy pamiętać o tym, że nie jesteśmy jedynym krajem, który na taki pomysł wpadł. Trend jest taki, że wciąż coraz większe grupy ludności napływowej traktują Polskę jako kraj tranzytowy, który może zaproponować niższe niż na przykład w Niemczech wynagrodzenia i mniej wartościowy niż u naszego zachodniego sąsiada pakiet socjalny. To jasne, że migranci będą obecni na krajowym rynku, ale potrzebne są dziś także działania aktywizujące seniorów.

Część przedsiębiorstw dostrzegła już tę konieczność, stopniowo wprowadzając w swoich firmach strategie diversity and inclusion, które włączają coraz starszych pracowników w struktury organizacji, niwelując przy tym zasięg praktyk ageistycznych, ale wciąż dotyczy to głównie największych podmiotów, tymczasem najszerszą grupę firm w Polsce stanowią małe i średnie przedsiębiorstwa. Starsi niż statystycznie pracownicy mają wiele do zaoferowania potencjalnemu pracodawcy – i nie chodzi tu tylko o doświadczenie i umiejętności miękkie, które same w sobie są przecież tak czy owak cenne. Wbrew stereotypom pracownicy w okolicy wieku emerytalnego wykazują znaczną ochotę do samokształcenia i udziału w kursach, szkoleniach i innych aktywnościach podnoszących ich zawodowe kwalifikacje. Statystyki pokazują, że sytuacja w tym zakresie najlepiej ma się w odniesieniu do największych ośrodków miejskich, a entuzjazm maleje wraz z wielkością miejscowości.

Według danych GUS za rok 2020 aktywnych zawodowo było zaledwie 39 proc. osób w wieku 60-64 lata i tylko 6 proc. osób powyżej 65. roku życia. To szalenie słaby wynik na tle państw choćby zachodniej części Europy. Polscy seniorzy wciąż traktują osiągnięcie wieku emerytalnego jako swoisty przymus rozstania się z miejscem pracy, nie jako szansę. Z ekonomicznego punktu widzenia najprostszą receptą byłoby podniesienie wieku emerytalnego, ale wydaje się, że i tu rozum przegra z polityką.

Zarówno po stronie biznesu jak i państwa wciąż realizowanych jest zbyt niewiele działań zapewniających lepszą integrację osób starszych z rynkiem pracy. Mogą być to kursy komputerowe, nauki języków obcych, promocja elastycznych form zatrudnienia i szereg innych inicjatyw, które jednak nie mogą obejść się bez sensownych i szeroko zakrojonych kampanii informacyjnych. A przecież dłuższa praca to – w tym przypadku – także zauważalnie wyższa wysokość świadczenia.

Synergiczny krajobraz

Mądra polityka senioralna nie może być prowadzona w oderwaniu od gospodarczych realiów, ale musi wpisywać się pewien synergiczny krajobraz. Jest odwrotnie. Dziś, jak wskazuje Polski Instytut Ekonomiczny, 57 proc. seniorów czuje się gorzej traktowana w miejscu pracy, a aż 70 proc. twierdzi, że jest ofiarą jakiejś formy wykluczenia.

Seniorzy wskazują także na liczne bariery, na zniwelowaniu których powinni skupić się – przede wszystkim – rządzący. Mowa tu głównie o wykluczeniu cyfrowym i komunikacyjnym. Problemem jest także niedostrzeżenie niejednorodności grupy seniorów, którą cechuje przecież ogromne rozwarstwienie wiekowe czy różnice wynikające z uwarunkowań terytorialnych. Inna jest tu perspektywa mieszkańców miast i wsi, inna 65-latków i 80-latków.

Wiele pozostaje tu do zrobienia, a czas nagli. Im szybciej zainwestujemy w seniorów – bo niewątpliwie jest to inwestycja – tym szybciej przyniesie to wymierną korzyść o charakterze społeczno-gospodarczym. Jaka jest zatem polska polityka senioralna? Wciąż niedojrzała.

Jacek Podgórski
Jacek Podgórski
Dyrektor Forum Rolnego Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. Członek zespołu problemowego ds. ubezpieczeń społecznych oraz zespołu problemowego ds. międzynarodowych Rady Dialogu Społecznego. Były dyrektor Forum Podatkowo-Regulacyjnego w Departamencie Prawa i Legislacji ZPP. Wieloletni dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej. Autor licznych publikacji z zakresu funkcjonowania gospodarki rolnej Polski i Unii Europejskiej. Były dziennikarz i felietonista.

INNE Z TEJ KATEGORII

Konfederacja żąda embarga na produkty rolne z Ukrainy

Podczas konferencji prasowej Konfederacji wicemarszałek Sejmu i poseł Konfederacji Krzysztof Bosak przedstawił rozporządzenie mające na celu rozwiązanie kryzysu w branży rolnej, który trwa od dłuższego czasu.
2 MIN CZYTANIA

Organizacje wolnościowe oferują pomoc wolnościowym samorządowcom

Organizacje pozarządowe o profilu wolnościowym, ze Stowarzyszeniem Libertariańskim na czele, zaoferowały wsparcie politykom samorządowym w zakresie układania programów.
2 MIN CZYTANIA

Rolnicy domagają się całkowitego wycofania z Zielonego Ładu

Polscy rolnicy chcą, aby rząd wycofał się z Zielonego Ładu, a żeby pokazać swoją siłę, solidarność i determinację zorganizują „gwiaździsty marsz” na Warszawę.
2 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Czego obawia się polski przedsiębiorca?

Ostatnie lata nie sprzyjały prowadzeniu biznesu. Z jednej strony liczne zawirowania o charakterze globalnym, z drugiej regionalnym, wreszcie pewna instytucjonalno-legislacyjna zawierucha skutecznie hamowały zapędy przedsiębiorczych firm. Negatywnych doświadczeń było tu bez liku, ale czy stały się one źródłem wiedzy na temat tego, co w zasadzie boli polskich przedsiębiorców?
6 MIN CZYTANIA

Sadownicy stracili, ale zarobili

Polska – co nie ulega wątpliwości – jest gigantem na światowym rynku produkcji jabłek. Poza Chinami, które od lat pozostają tu niedoścignionym czempionem, niezmiennie plasujemy się w okolicach podium, liderując przy tym europejskim zestawieniom.
3 MIN CZYTANIA

Europejska rewolucja dobrostanowa

Komisja Europejska wzięła na tapet kwestie związane z transportem zwierząt. Słusznie, bo obecnie obowiązujące w tym zakresie przepisy mają już 20 lat, a od tego czasu rynek przeszedł ogromną transformację. Warto jednak patrzeć autorom nowego prawa na ręce, bo już dziś widać, że wśród propozycji zmian znalazło się kilka „hitów”.
3 MIN CZYTANIA