Dane jednoznacznie świadczą o tym, że fotowoltaika – obok energetyki wiatrowej – jest najprężniej rozwijającym się segmentem odnawialnych źródeł energii w Polsce.

Pixabay

Minister Anna Moskwa jest spokojna, że Polska do 2030 roku wypełni cel, którym jest 23-proc. udział OZE w produkcji energii. Trudno się nie zgodzić, skoro w trakcie realizacji – w różnym stopniu zaawansowania – są inwestycje mające zapewnić dodatkowe 8 GW mocy w OZE, które w naszym kraju opiera się na dwóch zasadniczych filarach, czyli energetyce wiatrowej i – bezustannie zyskującej na popularności – fotowoltaice.

Sama szefowa resortu podkreśla zresztą, że realizacja planu zwiększenia produkcji energii ze źródeł odnawialnych nie byłaby możliwa bez właśnie fotowoltaiki, szeroko dotowanej w ramach programu Mój Prąd.

Dziś w Polsce liczba prosumentów przekracza już znacznie 740 tysięcy. To sporo, a będzie więcej. O przypływ nowych prosumentów zadbać mają: nowy mechanizm rozliczeń, czyli tak zwany net-billing, który zacznie obowiązywać wraz z początkiem II kwartału tego roku oraz instytucje wirtualnego i zbiorowego prosumenta.

Rekordowe inwestycje

Miniony rok był absolutnie rekordowy, gdy pod uwagę weźmiemy skalę inwestycji w fotowoltaikę. Według danych z listopada moc zainstalowana fotowoltaiki w polskim systemie elektroenergetycznym na koniec września 2021 roku wynosiła 6,126 GW, a jeszcze w lutym były to „zaledwie” 4 GW. Mikroinstalacje prosumenckie w październiku odpowiadały natomiast za 5 GW energii. Liczby te jednoznacznie świadczą o tym, że fotowoltaika – obok energetyki wiatrowej – jest najprężniej rozwijającym się segmentem odnawialnych źródeł energii w kraju.

Firmy zajmujące się instalacjami fotowoltaicznymi utrzymują, że w ostatnich miesiącach notują nawet kilkudziesięcioprocentowy wzrost zapytań dotyczących magazynów energii. Świadczy to o niesłabnącym zainteresowaniu inwestycjami w zieloną energię i stanowi dobry prognostyk na kolejne miesiące. Szczególne zainteresowane fotowoltaiką wykazuje biznes liczący na szybkie obniżki rachunków za energię, która w 2021 roku – ze względu na liczne uwarunkowania zewnętrzne – była rekordowo droga. Eksperci twierdzą natomiast, że (w zależności od skali inwestycji) w przypadku właściwie skonstruowanego modeli biznesowego inwestycja w fotowoltaikę wciąż obniża okres zwrotu środków, który dziś wynosi średnio – w odniesieniu do przedsiębiorstw – trzy lata.

Nowe przepisy będą problemem?

Końcowa część minionego roku upłynęła jednak branży pod znakiem wielkich znaków zapytania związanych z nowelizacją ustawy o OZE. Politycy osiągnęli kompromis, którego najważniejszym elementem jest nowa zasada rozliczania energii. Zacznie ona obowiązywać 1 kwietnia tego roku i zapewni możliwość sprzedaży nadwyżek energii do sieci, ale nałoży także obowiązek standardowej opłaty za energię pobraną.

Nowe przepisy, którym przeciwni byli eksperci i samorządowcy, mogą przełożyć się na spadek zainteresowania montażem nowych instalacji. Inwestycje powinny zbilansować się jednak wraz z wejściem w życie programu Mój Prąd 4.0, który dotować będzie instalacje z magazynami energii. Na ten cel resort klimatu przeznaczyć chce w roku 2022 miliard złotych, co stanowić powinno niemałą zachętę inwestycyjną.

Za dynamicznym rozwojem fotowoltaiki w Polsce nadążyć muszą wreszcie także operatorzy sieci energetycznych. Dziś przyjęcie tak znacznych ilości zielonej energii stanowi dla nich nie lada wyzwanie, którego konsekwencją jest automatyczne odłączanie instalacji PV, szczególnie odczuwalne latem na obszarach, na których zainstalowana jest znaczna liczba mikroinstalacji, co stało się przyczyną wprowadzenia zmian w legislacji.

Wzrost kosztów i projekty parasolowe

Niemałym problemem, który uwidocznił się w minionym roku, była obniżona dostępność komponentów niezbędnych do właściwego funkcjonowania instalacji. Przez utrudniony dostęp do części wzrosnąć musiała ich cena, która w końcowej fazie 2021 roku była wyższa nawet o 100 procent względem analogicznego okresu roku poprzedzającego. Sytuacja ta nieco podcina skrzydła potencjalnym możliwościom rozwoju sektora.

Rozwojowi tego rynku sprzyja natomiast wzrost świadomości środowiskowej Polaków, którzy oczekują osiągnięcia do 2050 roku neutralności klimatycznej. Nie bez znaczenia pozostają także zapowiedzi Ministerstwa Klimatu dotyczące poprawek do nowelizacji ustawy o OZE. Chodzi o tak zwane projekty parasolowe, realizowane przez jednostki samorządu terytorialnego. Wiele gmin wskazywało, że zakończenie inwestycji w zakładanym terminie jest niewykonalne, co przełożyć się miało na spadek zainteresowania montażem paneli fotowoltaicznych i konieczność zwrotu środków europejskich. Minister Moskwa zapowiada, że przygotowywany projekt pozwoli na wydłużony czas rozliczania na podstawie starych zasad.

 

Poprzedni artykułChiny rozpoczęły budowę największej elektrowni słonecznej świata
Następny artykułKrajowe e-faktury już są. Na razie to wybór