fbpx
piątek, 14 czerwca, 2024
Strona głównaFelietonJaki jest największy grzech każdego rządu?

Jaki jest największy grzech każdego rządu?

Chciwość. Jeden z siedmiu grzechów głównych. W nauce Kościoła, nawet tej relatywizowanej po Soborze Watykańskim II, nadal potępiana w pełnym zakresie.

Jeszcze niedawno papież Benedykt XVI pisał w encyklice „Caritas in Veritate”, że: Chciwość jest grzechem, który prowadzi do destrukcji środowiska naturalnego i niszczenia darów Bożych. Jest to postawa, która stoi w sprzeczności z odpowiedzialnością, jaką mamy za opiekę nad stworzeniem, a papież Franciszek w encyklice „Laudato si” dodawał: Chciwość jest grzechem, który niszczy relacje międzyludzkie i prowadzi do wyzysku innych. Jest to postawa, która stoi w sprzeczności z nauką Ewangelii, która wzywa nas do miłości bliźniego i dzielenia się z innymi.

Nie jest to tylko opinia Kościoła Katolickiego. Znakomita większość filozofów na przestrzeni dziejów uznawała, że natura ludzka jest bardziej skłonna do złego. I w tym zakresie chciwość, ta część natury ludzkiej, która emanuje niemal przy każdej sposobności, jest z uwagi na obsesyjny charakter jedną z najtrudniejszych do opanowania. Nieśmiertelny Nicolo Machiavelli, który (jak kiedyś zwracałem uwagę) ze względu na swoją nadzwyczajną spostrzegawczość stał się persona non grata wśród plejady aksjomatycznie poprawnych filozofów, zauważył w „Księciu”: Bo w ogóle można o ludziach powiedzieć, że są niewdzięczni, niestali, obłudni, tchórze w niebezpieczeństwie i zysku chciwi; jak długo im dobrodziejstwa świadczysz, oddają ci się całkowicie, a dopóki nie ma potrzeby, ofiarują dla twej sprawy krew swoją, majątek, życie i rodzinę; lecz skoro się potrzeba zbliży, wnet robią rewolucję.

Tylko dlaczego piszę o chciwości? Bo niedawno przeczytałem na łamach branżowego DGP, że Ministerstwo Rozwoju i Technologii postanowiło przedsiębiorcom nieba przychylić, kierując do Rady Ministrów (co przez rząd zostało oczywiście przyjęte jako projekt rządowy) projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu ulepszenia środowiska prawnego i instytucjonalnego dla przedsiębiorców, i… się uśmiałem. Nie wiem, czy to okres przedwyborczy skłania polityków do tego, by przypomnieli sobie w trybie pilnym o przedsiębiorcach. Z drugiej strony też jest rzeczą dziwną taka nagła troska o tych drobnych sklepikarzy, skoro po tych covidach, wojnach, inflacjach i polskich ładach nie zostało ich już tak wielu, o czym świadczą publikowane wszem i wobec „na internecie” zdjęcia pustych lokali z karteczkami „lokal do wynajęcia”. W każdym razie kaskadzie mojego śmiechu nie było końca, gdy podchodząc z wielką nadzieją do lektury propozycji zmian objętych ustawą, przeczytałem, że najistotniejszymi udogodnieniami, jakie rząd przewiduje, będą (tu cytuję za DGP) „m.in. ułatwienia w zakładaniu działalności gospodarczej, mniej formalności w prowadzeniu firmy m.in. ograniczenie wymogu używania pieczątek czy usprawnienie kontroli w firmach”.

Oczywiście opus magnum wywołującym rozbawienie jest owa, już urastająca do granic symbolu, likwidacja wymogu legendarnej pieczątki. Organy administracji, poza ZUS-em, który rządzi się swoimi regulacjami, mają w głębokim poważaniu to, czy przedsiębiorca z iście XIX-wiecznym ceremoniałem opatrzy pieczęcią swojej firmy dokumenty przez siebie sygnowane. Przecież to nie czasy opisywane przez Alexandra Dumasa, gdy Piotr Morrel, właściciel firmy transportowej (dziś powiedzielibyśmy spedycyjnej) „Morell i synowie”, wolał bardziej popełnić samobójstwo, niż nie zwrócić długu Lordowi Willmore (w tę rolę, z iście oskarowym talentem wcielił się Edmund Dantès) przedstawicielowi banku „Thompson & French”. Pytaniem jest, czy takich udogodnień potrzebują drobni przedsiębiorcy w obecnej sytuacji ekonomicznej, okraszonej regulacjami i daninami niczym „polewka piwna, suto śmietaną zaprawna i serem okraszona”? Po co ułatwiać zakładanie JDG, skoro właśnie JDG padają masowo, a w każdym mieście świecą puste witryny bądź szyldy korporacyjnych sieciówek? Usprawnienie kontroli w firmie, skądinąd szczytne, od razu rodzi pytanie: kogo jeszcze kontrolować, skoro firm coraz mniej? A gdzie ta Konstytucja Biznesu zakładająca dobrą wiarę przedsiębiorcy, skoro chwalimy się, że będziemy sprawniej i szybciej kontrolować?

O oczekiwaniach drobnego biznesu i rzemieślników – bo to do tego sektora ustawa jest adresowana – nie chcę już się rozpisywać, gdyż byłby to truizm połączony z posądzeniem mnie o polityczną agitację. Napiszę jednak o tym, dlaczego pomimo oczywistości, jakimi są prawdziwe oczekiwania MŚP, rząd dziwnym trafem „nie umie” samodzielnie ich dostrzec.

I tu pojawia się chciwość. Pomijam już to, że choćby instytucja kontroli bywa wspaniałą metodą wydłużającą termin przedawnienia zobowiązania, jakie przedsiębiorca ma wobec państwa. Chciwy rząd nikomu nie przepuści, jeśli uzna, że mu się coś należy. To tylko wierzchołek góry lodowej. Jak wiemy, demokratyczny rząd i niemal całe środowisko polityczne, żeby była jasność nie tylko ów rząd popierające, to społeczność tworząca nigdy nienasyconego Lewiatana, którego zadaniem jest tylko wciągać każdą ilość wypracowanego przez społeczeństwo dobra.

Chciwość popycha nas do ogromnego zadłużania. Ale owa chciwość nigdy nie pozwala, by rząd zrezygnował z wymiernych dochodów, które już pobiera od swoich obywateli. Co ciekawe, to właśnie chciwość wydobywa z polityków normalnie ukryte zasoby inteligencji i zaradności w odkrywaniu coraz to nowych sposobów zwiększania ilościowego stanu państwowej kiesy.

By daleko nie szukać, przykładem na potwierdzenie dogmatyki chciwości jest wykorzystywanie sytuacji na rynku deweloperskim, oflagowanie się walką ze spekulacją (nota bene, za którą odpowiedzialność ponoszą po części przepisy wcześniej uchwalone przez legislatywę) i przystąpienie do kolejnego podejścia, tym razem skutecznego, nałożenia dodatkowego podatku (PCC) na spekulantów, czyli tych, którzy mieszkań mają za dużo i nie chcą się nimi dzielić. Ponieważ chciwość czasami wychodzi bokiem, szczególnie w połączeniu z niecierpliwością, okazuje się (o czym pisze branżowo DGP), że przepisy mają poważne luki, które spowodują, że najwięksi gracze i tak dodatkowego podatku nie zapłacą.

Błędu niecierpliwości nie popełniono w przypadku zmian w obowiązku rejestracji nabytych aut używanych, co uderzy szczególnie w firmy leasingowe, komisy samochodowe, a także każde przedsiębiorstwo, które restrukturyzuje swoje składniki majątkowe. Jak donosi Bussines Insider, zamiast złożyć w 10 minut i za darmo zawiadomienie o nabyciu auta, teraz trzeba będzie je odpłatnie przerejestrować, co nie tylko katastrofalnie wydłuży kolejki w starostwach, ale narazi na poważne straty firmy, które niejednokrotnie jedną transakcją przerejestrowują kilkaset samochodów. Dodatkowo mamy i sankcję za przekroczenie 30-dniowego terminu rejestracji, która wynosi 1 tys. od autka.

Ciekawe, o ile lat skróciłby się 30-letni okres oczekiwania na zniesienie obowiązku posługiwania się pieczęcią, gdyby reforma napędzana była chciwością polityków?

Jacek Janas

Każdy felietonista FPG24.PL prezentuje własne poglądy i opinie

Jacek Janas
Jacek Janas
Z zawodu radca prawny. Z zamiłowania muzyk, kompozytor i myśliciel. Działacz społeczny, Prezes Zarządu Stowarzyszenia Brzozowski Ruch Konserwatywny i Członek Zarządu Stowarzyszenia Przedsiębiorców i Rolników SWOJAK. Fundator i ekspert Instytutu im. Romana Rybarskiego.

INNE Z TEJ KATEGORII

Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal

Z pewnością zgodzimy się wszyscy, że najbardziej nieakceptowalną i wywołującą oburzenie formą działania każdej władzy, niezależnie od ustroju, jest działanie w tajemnicy przed własnym obywatelem. Nawet jeżeli nosi cechy legalności. A jednak decydentom i tak udaje się ukryć przed społeczeństwem zdecydowaną większość trudnych i nieakceptowanych działań, dzięki wypracowanemu przez wieki mechanizmowi.
5 MIN CZYTANIA

Legia jest dobra na wszystko!

No to mamy chyba „początek początku”. Dotychczas tylko się mówiło o wysłaniu wojsk NATO na Ukrainę, ale teraz Francja uderzyła – jak mówi poeta – „w czynów stal”, to znaczy wysłała do Doniecka 100 żołnierzy Legii Cudzoziemskiej. Muszę się pochwalić, że najwyraźniej prezydent Macron jakimści sposobem słucha moich życzliwych rad, bo nie dalej, jak kilka miesięcy temu, w nagraniu dla portalu „Niezależny Lublin”, dokładnie to mu doradzałem – żeby mianowicie, skoro nie może już wytrzymać, wysłał na Ukrainę kontyngent Legii Cudzoziemskiej.
5 MIN CZYTANIA

Rozzłościć się na śmierć

Nie spędziłem majówki przed komputerem i w Internecie. Ale po powrocie do codzienności tym bardziej widzę, że Internet stał się miejscem, gdzie po prostu nie można odpocząć.
6 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal

Z pewnością zgodzimy się wszyscy, że najbardziej nieakceptowalną i wywołującą oburzenie formą działania każdej władzy, niezależnie od ustroju, jest działanie w tajemnicy przed własnym obywatelem. Nawet jeżeli nosi cechy legalności. A jednak decydentom i tak udaje się ukryć przed społeczeństwem zdecydowaną większość trudnych i nieakceptowanych działań, dzięki wypracowanemu przez wieki mechanizmowi.
5 MIN CZYTANIA

Europa zasad czy ideologii?

Jakiekolwiek podsumowanie 20 lat uczestnictwa Polski w Unii Europejskiej, jakakolwiek dyskusja o tym, czy Polska nadal będzie członkiem tego podmiotu, powinny opierać się nie o analizę zysków i strat, ale o ocenę warunków naszej partycypacji przez pryzmat tego, od czego uwolniliśmy się w 1989 r.
5 MIN CZYTANIA

Romantyczna walka o przyszłość

Przytłoczeni rzeczywistością, czyli ogromem problemów, które zamiast stopniowo rozwiązywać, niemiłosiernie nam się piętrzą, odpychamy od siebie pytania o przyszłość. Niefrasobliwie unikamy oceny czekających nas wyzwań, w sytuacji gdy tylko poprawna ocena pozwoli nam odkryć największe zagrożenie i się na nie przygotować. Tymczasem wszystko wskazuje na to, że idziemy na łatwiznę i pozwalamy oceniać tym, którzy mają w tym interes, ale niekoniecznie rację.
6 MIN CZYTANIA