Jak podał serwis WNP.PL, w Australii ruszył pilotażowy zakład produkcji wodoru z węgla brunatnego. Ten wodór ma być jednym z głównych elementów uzyskania przez Japonię neutralności węglowej.

produkcja wodoru japonia - grafika wpisu
Fot. Kawasaki Heavy Industry

Wodór pozyskiwany z węgla brunatnego nie jest zielonym, lecz szarym paliwem. Australijczycy chcą go jednak „zazielenić”, wyłapując dwutlenek węgla powstający podczas procesu i zamykać go 1,5 km pod dnem cieśniny Bassa, skąd wydobywają gaz i ropę naftową.

Wodór uzyskany w zakładzie w Latrobe ma być transportowany w stanie gazowym cysternami do portu Hastings, gdzie zbudowano zakład skraplania wodoru.

Następnym krokiem będzie wysłanie pierwszego transportu skroplonego wodoru – specjalnie w tym celu zbudowanym statkiem – do Japonii (wspomniana jednostka ma 116 m długości i 19 m szerokości), co nastąpi prawdopodobnie w czerwcu tego roku. W fazie pilotażowej statek będzie kursował do Kraju Kwitnącej Wiśni raz na trzy miesiące.

Transport statkami gazu w stanie skroplonym nie jest niczym nowym. Alegaz LNG musi być przewożony w temperaturze -162 st. Celsjusza, a transport skroplonego wodoru wymaga temperatury niższej jeszcze o 91 stopni.

Dostawy wodoru do Japonii wymagają przepłynięcia 9000 km, co zajmuje 16 dni. Zdecydowano o skraplaniu wodoru już w Australii, bo proces ten zmniejsza jego objętość 800 razy, co znacznie jego przewóz ułatwia. Zakład w Hastings będzie dawał dziennie 250 kg skroplonego gazu, zużywając do 1 MW energii na godzinę.

Pilotażowa instalacja powinna w ciągu roku (na tyle przewidziano czas trwania pilotażowej fazy projektu) przerobić 160 ton węgla na 3 tony wodoru i dziennie produkować 70 kg gazu. Zakład będzie przy tym zużywał rocznie 1560 MWh energii elektrycznej – w przybliżeniu tyle co 110 australijskich domów.

Po uruchomieniu produkcji na skalę przemysłową mogłoby tam powstawać 225 000 ton czystego wodoru rocznie.

– Szacujemy, że nasz projekt może pozwolić uniknąć emisji 1,8 mln ton CO2 na rok, co odpowiada emisji około 350 000 samochodów spalinowych – powiedział Jeremy Stone z firmy J-Power Latrobe Valley.

W dolinie Latrobe, zaledwie 5 m pod powierzchnią gruntu, zalegają pokłady węgla brunatnego, odpowiadające całkowitemu zużyciu energii elektrycznej przez Japonię w ciągu 240 lat.

Jeżeli Japonia zrealizuje założenia swej strategii wodorowej, potrzeby będą znacznie większe niż może dać przemysłowa instalacja w Australii. W roku 2030 sama japońska energetyka będzie wymagała 300 000 ton wodoru.

więcej na WNP.PL