Po zamrożeniu dostaw ropy naftowej z Rosji w czerwcu, od kolejnego miesiąca władze w Tokio znów sprowadzają surowiec z tego kraju.

Tokio (fot. tristanlai1220/Pixabay)

W czerwcu tego roku, w efekcie sankcji nałożonych na państwo Władimira Putina po inwazji na Ukrainę, rafinerie w Kraju Kwitnącej Wiśni wstrzymały dostawy ropy z Federacji Rosyjskiej. Decyzja ta pozostała w mocy zaledwie przez klika tygodni, ponieważ już w lipcu dostawy przywrócono.

Japońskie ministerstwo finansów poinformowało, że ilość sprowadzanej w lipcu z Rosji ropy była o 65,4 proc. niższa niż w analogicznym okresie roku poprzedniego. Spadek o 26,1 proc. zanotowano też dla importowanego z tego kraju gazu, a o 40,1 proc. dla węgla.

Mimo zmniejszenia ilości surowców trafiających z Rosji do Japonii, to ze względu na wyższe ceny aż o 45,1 proc. wzrosła wartość ich importu.

Obecnie aż 90 proc. dostaw ropy do Japonii płynie z Bliskiego Wschodu. Jeszcze w maju japońskie władze zapowiedziały stopniowe zmniejszanie swojej zależności od sprowadzanych z Rosji surowców. Jednak bliskość Rosji umacnia pozycję tego państwa jako ważnego partnera w tym segmencie.

Jednocześnie rząd w Tokio jest orędownikiem nałożenia przez grupę G7 limitu cenowego na rosyjską ropę.

economictimes.indiatimes.com

Poprzedni artykułHotelarze ledwie się odbili, a już goni ich kryzys
Następny artykułDlaczego w Polsce mamy mało magazynów gazu?