W jednej z warszawskich dzielnic znajduje się „sklepowy targ”. Innowacyjne rozwiązanie biznesowe przyciąga zarówno ludzi, którzy chcą coś własnego sprzedać, jak i kupić. Perspektywicznych dla przyszłych dochodów lub przynajmniej godnych uwagi pomysłów na niewielki niszowy sklep, może być znacznie więcej.

rFonz/Pixabay

„Sklepowy targ” w stolicy wcale nie jest taki mały. Zamierzający coś sprzedać wstawiają swoje rzeczy do uprzednio wynajętego regału. Rezerwację mebla można zrobić na co najmniej tydzień. W zależności od gabarytów przedmiotów można wybierać pośród blisko dwustu regałów o różnych rozmiarach. Ten unikatowy „targ” przyjmie na sprzedaż wiele przedmiotów: meble, dzieła sztuki, rowery, ubrania, zabawki itd. Z zastrzeżeniem jednak, że nie wolno wstawiać jedzenia, broni, alkoholu, papierosów i innych zakazanych przez prawo używek. Wystawiający przedmiot proponuje swoją cenę, a sprzedażą zajmują się już profesjonalni handlowcy ze sklepu. Gdy coś się sprzeda, można się umówić na przelew (pomniejszony o marżę). „Targ” pod dachem nie tylko łączy kupujących ze sprzedającymi, sam na tym zarabiając. Właściciele hołdują filozofii przedłużania życia produktom w czasach, gdy producenci stosują odwrotny zabieg – skracania trwałości towaru.

Co jeszcze, w najbliższych latach, może być chodliwe (pod warunkiem, że nie zaburzą tego nowe lockdowny)? Warto zainteresować się cateringiem dietetycznych potraw. Można też zrobić kurs kosmetyczny czy masażu, a potem świadczyć usługi pielęgnacyjne. Coraz lepiej sprzedają się domowe wyroby artystyczne. Warta uwagi jest fotografia (można m.in. robić sesje lub sprzedawać prawa do swoich zdjęć w internecie). Zawsze dobrze „idą” korepetycje oraz usługi informatyczne. Można także otworzyć punkt gastronomiczny ze zdrową żywnością, świeżymi sokami, czy po prostu narodową, niedrogą kuchnią. Uznaniem klientów może cieszyć się kawiarnia lub lodziarnia – oczywiście dobrze zlokalizowana. Zawsze potrzebne też jest doradztwo przy pozyskiwaniu dotacji unijnych i krajowych, wypełnianiu wniosków urzędowych itp. itd. Są to oczywiście tylko przykłady. Idei i pomysłów może być znacznie więcej.

Jak zorganizować sprzedaż

Warto zastanowić się, dlaczego chce się sprzedawać ten, a nie inny, produkt. Następnie wypisać sobie związane z jego sprzedażą szanse i zagrożenia. Koniecznie należy rozpoznać rynek konkurencyjny. Warto zastanowić się też, kim będą przyszli klienci i czego tak naprawdę mogą oczekiwać. Jak do nich dotrzeć i jak ich przekonać.
Z kolei skrócenie łańcucha dostaw pomiędzy sklepem a producentem pozwoli zwiększyć końcowe marże na produktach. Jeśli się uda, można brać towar bezpośrednio od producenta – pod warunkiem jednak, że nie oczekuje on ogromnych zamówień czy natychmiastowej zapłaty. Na ogół bardziej opłaca zaopatrywać się w hurtowni będąc jej lojalnym klientem i otrzymując za tę lojalność upusty.

Dropshipping i fulfillment

Dropshipping. To okropnie brzmiące angielskojęzyczne określenie, nie mające jednak dobrego polskiego odpowiednika, oznacza po prostu magazynowanie towaru na zlecenie. Bywa to opłacalne, gdy przedsiębiorca nie może – lub nie chce – sam zajmować się wysyłką zamówionego przez internet towaru.

Jak to przebiega? Klient kupuje produkt w sklepie, ale to nie przedsiębiorca mu go wysyła tylko bezpośrednio hurtownia. Przedsiębiorca nie dostaje pieniędzy za sprzedany towar, a jedynie prowizję od hurtowni. Z kolei w modelu sprzedaży zwanym fulfillment to sklep pozostaje właścicielem towaru. Firma zewnętrzna magazynuje go na jego rzecz i wysyła nabywcy, fakturując oraz prowadząc niezbędne ewidencje. Na przedsiębiorcy spoczywa zaś obowiązek promowania sprzedaży oraz zapewnienia zapasów magazynowych na odpowiednim poziomie.

Zamierzając rozwijać sklepowy biznes należy przemyśleć krok po kroku, jak ma on wyglądać – zarówno od strony marketingowej, jak i logistycznej i księgowej. Każdy drobiazg może mieć znaczenie. Należy też szybko reagować na zmieniającą się sytuację na rynku. Sukces jest jak najbardziej możliwy, chociaż nigdy nie jest gwarantowany.