fbpx
środa, 10 lipca, 2024
Strona głównaFelietonJoe Biden i retoryka prostych prawd

Joe Biden i retoryka prostych prawd

Joe Biden w polityce jest na tyle długo, aby dobrze pamiętać, w jaki sposób z Rosjanami rozmawiał Ronald Reagan. Nazywanie rzeczy po imieniu to skuteczne narzędzie w walce z Kremlem. Z drugiej strony szkoda, że za słowami i czynami w polityce międzynarodowej najprawdopodobniej nie pójdą ekonomiczne decyzje amerykańskiego prezydenta – te dotyczące jego własnego kraju i jego finansów.

Nazwanie Władimira Putina rzeźnikiem, morderczym dyktatorem czy bandytą jest jak najbardziej na miejscu. Bo dokładnie tym jest prezydent Rosji. Jest sprawcą wojny zaczepnej i wraz z wydaniem decyzji do ataku na sąsiadujący z Rosją kraj, dał też przyzwolenie na obdarcie go z szat zwyczajowo przysługujących władcom – chodzi o język, w jakim się o nich mówi. Czy to z szacunku do nich samych, czy – w zależności od czasu i przestrzeni – ich poddanych lub wyborców, którzy wynieśli tego czy innego polityka na najwyższy w jego kraju urząd. Prasa, czy mówiąc szerzej media, pozwalają sobie na więcej i jest to normalne. Głowa państwa o swoim odpowiedniku musi jednak wypowiadać się w, no właśnie, odpowiedni sposób i odstępstwo od tej normy to widoczny sygnał, element polityki i narzędzie wywierania wpływu.

Jeśli uzasadnionymi epitetami władcę Rosji obrzuca prezydent USA – przydaje to dodatkowej siły tym określeniom. I jakkolwiek można mówić, że to tylko słowa, to mają one znaczenie. Pokazują, że Putin jest wyjęty z pewnego kontekstu, nie jest już równorzędnym politykiem dla innych głów państwa, jest hersztem, ale nie jest liderem – i że zasługuje na koniec herszta, nie lidera.

Joe Biden dobrze zna się na retoryce i polityce. To jeden z najbardziej doświadczonych przywódców zachodniego świata, senatorem został w 1972 roku, może więc śmiało pół wieku później obchodzić nader aktywny jubileusz. Wiele wydarzeń i procesów zna nie tylko z książek, zwyczajnie w nich uczestniczył. Był w polityce też i wtedy, kiedy Ronald Reagan, największy prezydent USA zeszłego stulecia, radził Gorbaczowowi, aby ten zburzył mur. Pamięta też jasny przekaz Reagana sytuujący Związek Radziecki jako imperium zła. Tam też nie było niuansów. I bardzo dobrze, bo taka retoryka mocno obdzierała Sowietów z pozornych rzecz jasna znamion bycia legalną władzą. Nigdy nią przecież nie byli – ani u siebie w kraju, ani na terenach przez siebie pośrednio kontrolowanych. I ktoś to musiał powiedzieć dosadnie. W grze nerwów, jaką prowadził Reagan z Kremlem, jego postawa i przemówienia były ważnym narzędziem. I taką samą rolę mogą mieć publicznie wygłaszane opinie Bidena już nawet nie potępiające Putina, ale wprost nazywające go oprychem.

Takiej retoryki nie podziela prezydent Francji Emmanuel Macron, który deklarował, że nie nazwałby Putina „rzeźnikiem” i apelował o „werbalną deeskalację”. Ten dwugłos w opiniach jest moim zdaniem pozorny, bo co prawda różni w wypowiedziach, Francuz i Amerykanin są zgodni  w czynach. Francja ma swoje własne porachunki w związku z aktywnością Rosji w Afryce i śmiało przesyła uzbrojenie na Ukrainę oraz swoje wojska do Rumunii. Działa na rzecz niepodległości Ukrainy, co opłaca się także Polsce. Być może zresztą, tego nie wiemy, obaj prezydenci odgrywają role dobrego i złego gliny.

I jeszcze nawiązując po raz ostatni do historycznych konotacji prezydentury Bidena. Swego czasu, czyli właśnie za czasów Reagana, bardzo znany historyk z Cieszyna, Richard Pipes, przekonująco argumentował, że Rosja Sowiecka to tylko kolejna mutacja wschodniego, moskiewskiego autorytaryzmu, który przybiera różne maski, ale cały czas jest ten sam. Nie wszyscy się z nim wtedy zgadzali i chyba najbardziej znanym oponentem tej tezy był Aleksander Sołżenicyn, który polsko-żydowskiemu autorowi zarzucał polską perspektywę – czyli w domyśle brak obiektywizmu. Działania Putina pokazują jednak dobitnie, kto miał w tym sporze rację. I bardzo dobrze, że to właśnie „polska perspektywa” znajduje sojuszników tego formatu co prezydent Biden. Jemu samemu zaś życzę zwrotu nie tylko retorycznego, ale również i ekonomicznego w stronę wolności – już w ramach polityki samych USA. Oczywiste jest, że Biden, polityk Partii Demokratycznej, to nie libertarianin. Ale jeśli właśnie zaczyna się nowa zimna wojna, to musimy na nią zarobić, a do tego wolnorynkowy kapitalizm nadaje się najlepiej.

Marcin Chmielowski

Marcin Chmielowski
Marcin Chmielowski
Politolog, doktor filozofii, autor książek, scenarzysta filmów dokumentalnych.

INNE Z TEJ KATEGORII

Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal

Z pewnością zgodzimy się wszyscy, że najbardziej nieakceptowalną i wywołującą oburzenie formą działania każdej władzy, niezależnie od ustroju, jest działanie w tajemnicy przed własnym obywatelem. Nawet jeżeli nosi cechy legalności. A jednak decydentom i tak udaje się ukryć przed społeczeństwem zdecydowaną większość trudnych i nieakceptowanych działań, dzięki wypracowanemu przez wieki mechanizmowi.
5 MIN CZYTANIA

Legia jest dobra na wszystko!

No to mamy chyba „początek początku”. Dotychczas tylko się mówiło o wysłaniu wojsk NATO na Ukrainę, ale teraz Francja uderzyła – jak mówi poeta – „w czynów stal”, to znaczy wysłała do Doniecka 100 żołnierzy Legii Cudzoziemskiej. Muszę się pochwalić, że najwyraźniej prezydent Macron jakimści sposobem słucha moich życzliwych rad, bo nie dalej, jak kilka miesięcy temu, w nagraniu dla portalu „Niezależny Lublin”, dokładnie to mu doradzałem – żeby mianowicie, skoro nie może już wytrzymać, wysłał na Ukrainę kontyngent Legii Cudzoziemskiej.
5 MIN CZYTANIA

Rozzłościć się na śmierć

Nie spędziłem majówki przed komputerem i w Internecie. Ale po powrocie do codzienności tym bardziej widzę, że Internet stał się miejscem, gdzie po prostu nie można odpocząć.
6 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Rozzłościć się na śmierć

Nie spędziłem majówki przed komputerem i w Internecie. Ale po powrocie do codzienności tym bardziej widzę, że Internet stał się miejscem, gdzie po prostu nie można odpocząć.
6 MIN CZYTANIA

Pluszowy krzyż polskich liberałów i libertarian

Rozmowa z innym pozwala docenić to, co mamy. Szczególnie wtedy, kiedy ten inny jest tak naprawdę bardzo do nas podobny. Na przykład jest libertarianinem z Białorusi.
5 MIN CZYTANIA

Można rywalizować z populistami w polityce, ale najlepiej po prostu ograniczyć rolę państwa

Możemy już przeczytać tegoroczny Indeks Autorytarnego Populizmu. Jest to dobrze napisany, pełen informacji raport. Umiejętnie identyfikuje problem, jaki mamy. Ale tu potrzeba więcej. Przede wszystkim takiego działania, które naprawdę rozwiązuje problemy, jakie dostrzegają wyborcy populistycznych partii.
4 MIN CZYTANIA