Rozpętanie przez Czechy międzynarodowej kampanii przeciwko polskiej kopalni węgla Turów jest nie tylko wyrazem hipokryzji jej animatorów, ale przede wszystkim modelowym wręcz przykładem braku stosowania zasad fair play na mocno konkurencyjnym rynku węgla. Taka postawa nie stanowi dobrej podstawy do wdrażania Zielonego Ładu w krajach Wspólnoty Europejskiej.

umowa międzyrządowa turów - grafika wpisu
Fot. Kopalnia Turów - PGE GiEK

Wymuszona naciskami transformacja energetyczna nie ma nic wspólnego ze sprawiedliwą transformacją. Sprawiedliwość i rozsądek wokół tego procesu warunkowane są dobrowolnością działań i powinny być wcześniej uzgodnione i wypracowane pomiędzy państwami w drodze konsensusu. Czeski rząd forsuje w Trybunale Sprawiedliwości UE natychmiastowe zamknięcie polskiej kopalni Turów. To działanie nie wpisuje się dobrze w kulturę polityczną, jaką stara się stosować i upowszechniać Wspólnota. W ten sposób, przy wsparciu klimatycznych aktywistów, zakwestionowane zostały fundamentalne założenia europejskiej sprawiedliwej transformacji energetycznej.

Dzika transformacja energetyczna jest skrajnie niebezpieczna i stoi w sprzeczności z planowaną, stabilną i sprawiedliwą transformacją, przewidzianą przez Unię Europejską w ramach Zielonego Ładu. Mimo że mechanizmy jego wdrażania wciąż jeszcze są przedmiotem negocjacji unijnych przywódców, w centrum międzynarodowych oskarżeń znalazła tylko jedna polska kopalnia. Choć należy ona do najmniejszych w całym regionie, zdominowanym przez odkrywki czeskie i niemieckie, to właśnie Turów może się stać symbolem rodzącej się, rażącej niesprawiedliwości mówi prezes zarządu PGE GiEK Wioletta Czemiel-Grzybowska.

To byłaby katastrofa cywilizacyjna

Zamknięcie kopalni Turów to w konsekwencji również wyłączenie pobliskiej Elektrowni Turów a to naraża sporą część Polski na poważne ryzyko zapaści systemu elektroenergetycznego. Doprowadzi też do upadku całego regionu graniczącego z Czechami i Niemcami, do bezrobocia i pojawienia się obszarów biedy i wykluczenia społecznego – nawet 80 tysięcy Polaków w różny sposób jest związanych z elektrownią i kopalnią. Nie mam w tym żadnej przesady – ludzie ci stracą środki do życia.

kopalnia i elektrownia turów - zatrudnienie - infografika

Krótko mówiąc, Czesi domagają się natychmiastowego zamknięcia kopalni w Turowie, czyli de facto niekontrolowanego i natychmiastowego upadku kompleksu energetyczno-górniczego oraz regionalnej katastrofy w obszarze społecznym.

Należy podkreślić, że takie działanie wyszło od naszych sąsiadów i partnerów w negocjacjach europejskich i pozaeuropejskich. W drodze konsensusu w ramach UE wyrażono zgodę na „sprawiedliwą transformację energetyczną”, czyli taką, która uwzględnia zarówno specyfikę i realia gospodarcze poszczególnych krajów, tak by w każdym z nich uniknąć potencjalnej katastrofy społecznej i energetycznej związanej z wygaszaniem energetyki opartej na paliwach kopalnych i przechodzeniem na zieloną energię. Kluczowa dla powodzenia tej transformacji jest jej realizacja oparta na sprawiedliwych, przejrzystych zasadach.

Naprawdę chodzi o ekologię?

Argumenty czeskiego rządu skarżącego Polskę do TSUE chętnie podchwycili i podsycają w mediach różnego rodzaju aktywiści. Argumentacja przeciwko Polsce została zbudowana na zarzutach dotyczących negatywnego wpływu na środowisko i życie lokalnej społeczności. Tymczasem raptem kilkadziesiąt kilometrów od polskiej granicy na terenie Czech i Niemiec działają wielokrotnie większe kopalnie, które znacznie silniej oddziałują na środowisko i lokalne społeczności.

Czy takich spraw, tak fundamentalnych dla raczkującego dopiero Europejskiego Zielonego Ładu nie powinno załatwiać się pośród wspólnych rozmów przy stole? To właśnie w drodze debaty należy rozwiewać niejasności podniesione w skardze do TSUE. Czesi zarzucają Polsce domniemane, nierzetelne przygotowanie sprawozdań środowiskowych odnośnie wielkości wysokiej emisji i obniżania się poziomu wód oraz powstawania osuwisk na terenie Czech. Twierdzą, że są one wynikiem działalności kopalni w Turowie. Taka sama nieprawdziwa informacja powielana jest odnośnie rozbudowy kopalni. Wbrew pogłoskom nie ma i nie było takich planów.

kopalnia i elektrownia turów - otoczenie międzynarodowe - infografika

– Zarzuty pod adresem Polski i kopalni w Turowie stanowią zbiór nieprawdziwych lub zmanipulowanych tez, które wielokrotnie pojawiały się już na etapie starań o koncesję. Od kilkudziesięciu lat nie było żadnego planu rozbudowy kopalni – jest dokładnie odwrotnie, ponieważ obszar górniczy stale się kurczy i już ponad połowa terenu objętego koncesją z 1994 roku została trwale wyłączona z wydobycia. Starania o przedłużenie koncesji trwały ponad 6 lat. W tym czasie udzieliliśmy odpowiedzi na tysiące pytań zgłaszanych przez stronę czeską i  niemiecką w ramach konsultacji transgranicznych. Zgodnie z obowiązującym prawem uwzględniono w postępowaniu stanowiska wszystkich zainteresowanych stron. Choć nie ma dowodów wskazujących na wpływ kopalni na deficyt wody w Czechach, od wielu lat prowadzimy ścisły monitoring poziomu wód w ponad 500 odwiertach po wszystkich stronach granicy. Z własnej woli kończymy właśnie dodatkowo budowę podziemnego ekranu przeciwfiltracyjnego, powstrzymującego ewentualny przepływ wody z terytorium Czech na głębokości od 60 do 110 m – wyjaśnia dyrektor kopalni w Turowie Sławomir Wochna.

Oficjalna strona kopalni Turów – TUTAJ

W skardze do TSUE znalazły się też zastanawiające argumenty Czechów, że przecież elektrownia zasilana dotychczas węglem z kopalni w Turowie może nadal funkcjonować po jej zamknięciu, dzięki dostawom surowca importowanego… np. z czeskich lub niemieckich kopalni. To daje wiele do myślenia.

Polska konkurencją dla Czech?

Pamiętać należy, że Czesi i Niemcy są największymi konkurentami Polski na wciąż mającym duże znaczenie rynku węglowym. Wspominała o tym już prezes PGE – GIEK  Wioletta Czemiel-Grzybowska, że region jest wręcz zdominowany przez odkrywki niemieckie i czeskie. Czechy są wręcz potentatem węglowo-energetycznym regionu, a największym obszarem wydobywczym, obejmującym 1400 km2, jest Północnoczeskie Zagłębie Węglowe (PCZ), które znajduje się na zachodzie kraju u podnóża Gór Rudawskich, przy granicy z Niemcami (Saksonia), w pobliżu miast Kadaň, Chomutov, Most, Teplice i Ústí nad Łabą. Pokłady węgla sięgają głębokości do 400 m i mają grubość od 15 do 30 m. Wydobycie w Czechach wynosi blisko 40 mln ton rocznie, a elektrownie węglowe wytwarzają obecnie około 40 proc. energii elektrycznej w Czechach.

Czeski biznes (EPH – Energetický a Průmyslový Holding i PPF Investments) jest w Niemczech wyłącznym właścicielem czterech wielkich kopalni węgla brunatnego, które wydobywają łącznie 43 mln ton węgla brunatnego, blisko  9-krotnie więcej od Turowa.

Materiał przygotowany we współpracy z PGE Polską Grupą Energetyczną