Psychologowie i psychiatrzy ostrzegają, by przy całym – szczerym i niezbędnym – zaangażowaniu w pomoc ukraińskim rodzinom jednocześnie chronić swoją psychikę. Skutki permanentnego, dwuletniego już napięcia wywołanego przez pandemię koronawirusa, a teraz przedłużonego przez niepewność, co do rozwoju wojny oraz lęk egzystencjalny są dla wielu osób destrukcyjne. Należy się przed tym chronić.

PublicDomainPictures/Pixabay

Stres i napięcie emocjonalne niszczą psychikę i ciało nieraz skuteczniej i szybciej niż to się na pozór wydaje. Wiele osób lekceważy pierwsze dolegliwości, gdy pojawiają się lęki, napady paniki czy okresy bezsenności. Zaangażowanie w pomoc dla Ukrainy, „serce” dla ludzi tracących tam życie, są czymś naturalnym i pożądanym. Nie powinno to mieć jednak przedłużenia w ciągłym zamartwianiu się i lęku o to „co będzie” – nie mamy bowiem na to znaczącego wpływu.

Najnowsze badanie UCE Research i SYNO Poland dla ePsycholodzy.pl alarmuje: już 61,4 proc. Polaków wykazuje oznaki depresji, do której prowadzi permanentny stres. Szacuje się, że straty firm, wynikające z załamań psychicznych i epizodów depresyjnych pracowników, sięgają już – w skali ogólnoświatowej – nawet biliona dolarów.

Wielu Polaków bliskich załamania

Już w 2020 roku epizody depresyjne były powodem 7,6 mln dni absencji pracowników w firmach, stanowiąc 10,8 proc. ogółu wszystkich nieobecności. „Zwolnienia lekarskie z tego powodu są dłuższe od przeciętnych, trwają średnio 19 dni roboczych. Zakładając średnią pensję i koszty pracy ponoszone przez pracodawców można stwierdzić, że absencje wynikające ze wskazanych zaburzeń kosztują łącznie gospodarkę ok. 1,11 mld zł rocznie” – czytamy w raporcie UCE.

Polacy coraz częściej odczuwają zmęczenie i brak energii. Nawet, jeśli pracownik nie korzysta ze zwolnienia chorobowego, jego zły stan psychiczny fatalnie wpływa na efektywność pracy. Robi coraz więcej błędów. Ma trudności w komunikowaniu się w zespole. „Zmęczony i przygnębiony pracownik popełnia błędy i ma problemy z koncentracją oraz komunikacją. W niektórych branżach, m.in. w budownictwie, kolejnictwie czy transporcie może to wręcz prowadzić do śmiertelnych skutków” – czytamy dalej.

Oprócz uczucia zmęczenia i braku energii, wielu ludzi doświadcza teraz obniżenia nastroju, zaburzeń snu, osłabienia koncentracji i uwagi, postrzega przyszłość tylko w czarnych barwach, ma niską samoocenę i małą wiarę w siebie oraz odczuwa brak satysfakcji z wykonywania lubianych wcześniej czynności.

Chrońmy siebie i bliskich

Stres osłabia także serce. Prowadzi do chorób układu krążenia, które są przecież główną przyczyną zgonów wśród Polaków – ostrzega prof. Krzysztof J. Filipiak, kardiolog, internista, hipertensjolog i farmakolog kliniczny.

Co w takiej sytuacji robić? Przede wszystkim należy umieć „oderwać się” od złych informacji płynących z mediów. Regularnie spacerować. Nie stronić od różnych form ruchu fizycznego i od rozrywki. W razie potrzeby nie wstydzić się i umówić na rozmowę u specjalisty. Już sama świadomość zagrożeń potrafi ochronić nas przed destrukcyjnym wpływem stresu i niepokoju na psychikę.

Chrońmy też nasze dzieci przed wieściami wojennymi. Nie toczmy w ich obecności sporów. Nie emanujmy niepokojem. Uspokajajmy innych.

Poprzedni artykułPFR jest gotowy na większy program pomocowy dla firm
Następny artykułRobert Gębski: Gdyby nie sankcje ONZ, Polska mogłaby stać się szwalnią Europy [WYWIAD]