Gwałtowne demonstracje wybuchły w Kazachstanie po szeregu podwyżek cen różnych produktów, głównie gazu LPG.

LPG jest popularnym w Kazachstanie paliwem do tankowania samochodów. Jego cena wzrosła w ostatnich dniach z 50 do 120 tenge (czyli w przeliczeniu – z 45 polskich groszy do 1,12 złotego) za litr. Po wybuchu zamieszek zawieszono podwyżki cen, ale nie zatrzymało to kolejnych demonstracji.

Protesty zaczęły się zaraz po nowym roku w miejscowości Żangaözen i błyskawicznie rozlały się na inne miasta  kraju, m.in. do Aktau, Aktöbe, Ust-Kamienogorsku, Tałdykorganie, stolicy Nur-Sułtan i Ałmaty – największej metropolii Kazachstanu, gdzie podpalono budynek samorządu.

Prezydent kraju Kasym-Żomart Tokajew wprowadził stan wyjątkowy oraz odwołał rząd premiera Askara Mamina. Zablokowano też dostęp do internetu. Jednocześnie poprosił o pomoc w zachowaniu stabilności Organizację Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (ODKB), do której należy Kazachstan. Jej członkowie (Rosja, Białoruś, Tadżykistan, Kirgistan i Armenia) natychmiast odpowiedzieli wysyłając swoje wojska.

Dotychczas zatrzymano co najmniej kilka tysięcy osób, kilkaset zostało rannych w starciach, a kilkadziesiąt zginęło.

BBC, Reuters