Pierwszy prąd z morskich polskich farm wiatrowych popłynie nie wcześniej niż w czerwcu 2025 r.

Fot. PKN ORLEN

Wiceminister aktywów państwowych Karol Rabenda powiedział, że na prąd z morskich farm wiatrowych musimy poczekać jeszcze 2,5 roku. Łączna moc tych farm, należących do PKN Orlen i PGE, wyniesie 2,9 GW. Wiceminister Rabenda zaprzeczył natomiast, jakoby w tym temacie istniały jakieś opóźnienia. Takie podejrzenia miała bowiem Lewica.

– Wszystko przebiega zgodnie z harmonogramem. W czerwcu 2025 r. będziemy mieć pierwszy prąd z pierwszej fazy. W 2021 r. przebiegły wszystkie procedury, by budować te farmy – powiedział wiceszef MAP. – Jeśli chodzi o port instalacyjny, został on wybudowany, prace trwają, porty serwisowe się budują. W 2025 r. głównie spółki Skarbu Państwa, Orlen i PGE będą generowały z tych farm 2,9 GW, plus spółki, które są poza domeną Skarbu Państwa, to będzie ok. 6 GW – dodał polityk.

Podczas wystąpienia w Sejmie wiceminister Rabenda stwierdził, że OZE nigdy nie rozwijało się w Polsce tak szybko. Dzisiaj z odnawialnych źródeł generowanych jest 21 GW prądu, a same farmy wiatrowe dają 8,8 GW. W tym roku podpisano natomiast umowy przyłączeniowe na kolejnych 31 GW.

Aktualnie PGE stara się o kolejne pozwolenie na budowę farmy wiatrowej na Bałtyku, choć do 2030 r. wspólnie ze szwedzką spółką Orsted ma wybudować na naszym morzu elektrownie Baltica 2 i Baltica 3. Instalacje te znajdą się w wyłącznej strefie ekonomicznej Polski.

PAP

Poprzedni artykułPunkt widzenia zależy od punktu siedzenia, czyli o raporcie WEI i propagandzie Kremla
Następny artykułUkraińscy pracownicy w polskich firmach