fbpx
niedziela, 14 lipca, 2024
Strona głównaFelietonKiedy wierzyć w cud gospodarczy, jeśli nie w Walentynki?

Kiedy wierzyć w cud gospodarczy, jeśli nie w Walentynki?

Podążamy drogą koncepcji zaproponowanej kilka lat temu przez Piotra Szumlewicza, czyli likwidowania ubóstwa „ustawą”. W czasach gdy ten lewicowy publicysta proponował to rozwiązanie, wydawało się ono czystym kretynizmem. Dziś to w zasadzie niestety normalność – pisze w najnowszym felietonie Jacek Janas.

Nie lubię się powtarzać. Nie lubię także być monotematyczny. Ale w obliczu cudu gospodarczego, a w zasadzie w obliczu cudownych informacji, jakie płyną z ust polityków, a nawet niektórych ekonomistów, nie tylko trzeba o pewnych kwestiach pisać notorycznie – zresztą politycy o tym samym mówią cały czas i jak wynika z sondaży, ciągle słuchają ich wielkie rzesze społeczeństwa – na dodatek pewne sprawy aż proszą się o skomentowanie.

Nie wiem naprawdę, z czego wynika ta wiara w cud gospodarczy, który miałby być następstwem trwałej, rzekłoby się z natury rzeczy antygospodarczej polityki rządu. Może to mądrość etapu? Swoista dekretacja, już w niektórych przypadkach ustawowa, faktu kierowania gospodarką, no może niekoniecznie prostą i komfortową, ale na pewno stałą drogą do rozwoju i bogacenia się ludu pracującego miast i wsi. Jest to poniekąd droga sprawdzonej koncepcji, zaproponowanej kilka lat temu przez Piotra Szumlewicza, czyli likwidowania ubóstwa „ustawą”. W czasach gdy ten lewicowy publicysta proponował to rozwiązanie, wydawało się ono nie tylko czystym kretynizmem, ale i nieakceptowalną tęsknotą do utopijnych koncepcji Marksa i Lenina, tak zresztą trafnie, jeśli chodzi o ich realne zastosowanie, opisanych choćby w książkach Georga Orwella. Dziś, patrząc po ilości ustaw regulujących już niemal każdą sferę gospodarki tak ściśle, że jakikolwiek ruch podmiotu gospodarczego wydaje się niemal niepodobieństwem, to jest w zasadzie normalność.

Z drugiej strony narracja wzrostu gospodarczego i wychodzenia z kryzysu może też wynikać ze swoistego naśladownictwa. Przecież jeżeli naszym najlepszym sojusznikom się polepsza, to nam też musi! Ot, niedawno media donosiły nam wieści zza Oceanu, że Inflacja w USA najniższa od października i tanieje to, co drożało najbardziej. Problem w tym, że stało się tak między innymi po logicznych skądinąd ekonomicznie poczynaniach FED, który przecież podwyższył stopy procentowe.

W każdym razie jak powszechnie zostało ogłoszone, na ostatnim posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej utrzymano wysokość stóp procentowych na dotychczasowym poziomie. Oczywiście politycy mieli podstawy do zadowolenia. Wszak wcześniej GUS ogłosił, że inflacja delikatnie spada, co wywołało niemal euforię u polityków, czyli u tej grupy, która pogarszającą się sytuacją inflacyjną jest mniej zmęczona niż przeciętny Kowalski. Sam osobiście doświadczyłem, patrząc w oczy niektórym osobom, tego wzroku pełnego taniego optymizmu, aczkolwiek błędnego, w którym wyczytałem, że już minęliśmy punkt krytyczny i od teraz może być tylko lepiej. Wizja nie tylko obniżki cen, ale i kolejnych, pozytywnych ratingów instytucji finansowych, orzekających o tym, że niby kryzys, a polska gospodarka ma się nieźle i notuje wzrost gospodarczy, to marzenie godne ogłoszenia i dające tyle możliwości.

Ale by nie skończyło się na euforycznych wizjach, należy zauważyć, że dobry humor udzielił się wielu, bo jak wskazałem na początku, popłynęła seria informacji zwiastujących nadchodzący cud. Dla przykładu Ministerstwo Finansów pod dowództwem (ciekawy jestem, ile osób wie, kto jest Głównym Księgowym Rzeczpospolitej) Magdaleny Reczkowskiej na Walentynki sprezentowało nam informację, że obecne dane z gospodarki wciąż wskazują na realizację scenariusza „miękkiego lądowania” i braku recesji (za: buisnessinsider.com.pl). Do wieści miłych i osładzających oczekiwanie na cud należy również dodać, że mimo wielkiego kosztu wakacji kredytowych banki zwiększyły zysk netto, a także to, że Orlen, czyli nasza pancerna „superspóła”, odkrył nowe złoże gazu pod Biłgorajem. Nawet Komisja Europejska, co już w ogóle dziwi, przedstawiła opinię, że gospodarka Polski będzie rosła wolniej, niż zakładano w przewidywaniach z jesieni 2022 r. Mimo to ogólne prognozy dla naszego kraju są pozytywne (za: FPG24.pl).

Sam przeżywam pewien dysonans poznawczy, bowiem przedstawione informacje, czy opisywana mądrość etapu, w zasadzie przeczy nie tylko zdrowemu rozsądkowi, ale co gorsza – doświadczeniu historycznemu. Oczywiście w czasach, gdy wszelkie fakty poddawane są relatywizacji nie tylko w procesie ich przetwarzania, ale i wyciągania wniosków, może się okazać, że tezy wypracowane np. w ramach klasycznej szkoły ekonomii mogą być przestarzałe i w konsekwencji nieprawdziwe. W końcu wielu ekonomistów przewidywało już niejednokrotnie, jeśli nie trzęsienie ziemi na rynkach, to co najmniej pełzające widmo destrukcji gospodarczej. Sam do osób głęboko sceptycznych, wątpiących w cudowne działanie Opatrzności w gospodarce, się zaliczam. W końcu jestem głęboko przekonany, że ta sama Opatrzność ustaliła pewne stałe i niezmienne zasady porządku wszechświata, zaczynając od tego, że to Ziemia z innymi planetami kręci się wokół Słońca, a kończąc na pewnych i niezmiennych prawach rządzących ekonomią.

Ale media mają coś i dla niedowiarków, sceptyków i ogólnie wątpiących w dobry humor polityków. Przecież to właśnie w Walentynki ukazała się informacja (m.in. na buisnessinsider.com.pl), że nie dość, iż spadek polskiego PKB o aż 2,4 proc. kwartał do kwartału poza zapewne Ukrainą nie ma sobie równych w Europie, to jeszcze Polska zanotowała drugi największy spadek PKB na świecie! Jak zauważają eksperci, dzieło zniszczenia realizuje też dużo wyższa niż na Zachodzie inflacja, z którą walczy wszak bohatersko Rada Polityki Pieniężnej, utrzymując stałe stopy procentowe.

Jacek Janas

Jacek Janas
Jacek Janas
Z zawodu radca prawny. Z zamiłowania muzyk, kompozytor i myśliciel. Działacz społeczny, Prezes Zarządu Stowarzyszenia Brzozowski Ruch Konserwatywny i Członek Zarządu Stowarzyszenia Przedsiębiorców i Rolników SWOJAK. Fundator i ekspert Instytutu im. Romana Rybarskiego.

INNE Z TEJ KATEGORII

Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal

Z pewnością zgodzimy się wszyscy, że najbardziej nieakceptowalną i wywołującą oburzenie formą działania każdej władzy, niezależnie od ustroju, jest działanie w tajemnicy przed własnym obywatelem. Nawet jeżeli nosi cechy legalności. A jednak decydentom i tak udaje się ukryć przed społeczeństwem zdecydowaną większość trudnych i nieakceptowanych działań, dzięki wypracowanemu przez wieki mechanizmowi.
5 MIN CZYTANIA

Legia jest dobra na wszystko!

No to mamy chyba „początek początku”. Dotychczas tylko się mówiło o wysłaniu wojsk NATO na Ukrainę, ale teraz Francja uderzyła – jak mówi poeta – „w czynów stal”, to znaczy wysłała do Doniecka 100 żołnierzy Legii Cudzoziemskiej. Muszę się pochwalić, że najwyraźniej prezydent Macron jakimści sposobem słucha moich życzliwych rad, bo nie dalej, jak kilka miesięcy temu, w nagraniu dla portalu „Niezależny Lublin”, dokładnie to mu doradzałem – żeby mianowicie, skoro nie może już wytrzymać, wysłał na Ukrainę kontyngent Legii Cudzoziemskiej.
5 MIN CZYTANIA

Rozzłościć się na śmierć

Nie spędziłem majówki przed komputerem i w Internecie. Ale po powrocie do codzienności tym bardziej widzę, że Internet stał się miejscem, gdzie po prostu nie można odpocząć.
6 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal

Z pewnością zgodzimy się wszyscy, że najbardziej nieakceptowalną i wywołującą oburzenie formą działania każdej władzy, niezależnie od ustroju, jest działanie w tajemnicy przed własnym obywatelem. Nawet jeżeli nosi cechy legalności. A jednak decydentom i tak udaje się ukryć przed społeczeństwem zdecydowaną większość trudnych i nieakceptowanych działań, dzięki wypracowanemu przez wieki mechanizmowi.
5 MIN CZYTANIA

Europa zasad czy ideologii?

Jakiekolwiek podsumowanie 20 lat uczestnictwa Polski w Unii Europejskiej, jakakolwiek dyskusja o tym, czy Polska nadal będzie członkiem tego podmiotu, powinny opierać się nie o analizę zysków i strat, ale o ocenę warunków naszej partycypacji przez pryzmat tego, od czego uwolniliśmy się w 1989 r.
5 MIN CZYTANIA

Romantyczna walka o przyszłość

Przytłoczeni rzeczywistością, czyli ogromem problemów, które zamiast stopniowo rozwiązywać, niemiłosiernie nam się piętrzą, odpychamy od siebie pytania o przyszłość. Niefrasobliwie unikamy oceny czekających nas wyzwań, w sytuacji gdy tylko poprawna ocena pozwoli nam odkryć największe zagrożenie i się na nie przygotować. Tymczasem wszystko wskazuje na to, że idziemy na łatwiznę i pozwalamy oceniać tym, którzy mają w tym interes, ale niekoniecznie rację.
6 MIN CZYTANIA