Kroplą, która ma przelać czarę goryczy, jest zmiana klimatu lub katastrofa klimatyczna, jak ją zdefiniowali apokaliptyczni humanofobowie powtarzający nieustannie, jak bardzo jesteśmy źli, jak mało zasługujemy na planetę i nieużytki, które opuścimy dla naszych dzieci. Ci ratownicy „Matki Ziemi” pochodzący od mistycznej Pachamamy myślą, że wszyscy mamy taką samą złą pamięć jak ich wyznawcy, a używanie wyszukiwarek internetowych daje szybkie odpowiedzi, potwierdzenie ich katastroficznych znaków. No to przejdźmy przez to wszystko.

W latach 50. istniał prąd naukowy, który zakładał nadejście epoki lodowcowej w latach 70. Jednakże kiedy dotarliśmy do tamtej dekady, założenie obróciło się o 180 stopni i zaczęto mówić o tym, że zmiany klimatu, które wkrótce nadejdą, będą okupione głodem i nędzą dla wszystkich. Dyskurs, który niewątpliwie pojawił się po najjaśniejszej i najciemniejszej dekadzie XX wieku, która wraz z wyzwoleniem kobiet, a zatem i wolnym seksem, umożliwiła szerzenie pacyfistycznego przesłania: miłość za wszelką cenę, a nie wojna. Musimy więc podkreślić, że takie informacje pojawiły się tylko w niektórych mediach i że nigdy nie były istotne dla społeczności naukowej. Hasła i wypowiedzi najpierw naturalistyczne, a potem ekologiczne, dotyczyły ogólnego ocieplenia ze względu na niepowstrzymany wzrost emisji CO2, dane, które, co ciekawe, zbiegły się w czasie z zimną wojną o naftę, bo w ówczesnym świecie zachodnim rządził węgiel.

Ten raport naukowy ostrzegał przed nagłym spadkiem ilości plonów, co wywołałoby bezprecedensową wojnę wszystkich ludzi na świecie o żywność. Nawiasem mówiąc, miało to na celu obrócenie starej statycznej teorii zasobów, wspieranej przez sieci globalistów, które straszyły ludzi, a teoria nigdy nie przestała być modna wśród osób zainteresowanych władzą. Mówiąc o globalistach i potędze, musimy wiedzieć, że niektórymi z czynników napędzających te nowe sieci informacyjne były grupa Bilderberg i CIA.

Nadeszły lata 80. Nowe prądy ostrzegają nas, że z powodu działalności człowieka przerywamy warstwę ozonową, która chroni nas przed promieniami słonecznymi UV i oczywiście wszyscy umrzemy! Nowy kozioł ofiarny to aerozole, klimatyzatory, podpalenia, skupiska ludzkie itp. Krótko mówiąc, społeczeństwo konsumpcyjne, polegające na przepływach energii z pierwszego świata, było winne i trzeba było coś zrobić, ponieważ gdy zostały znalezione szczeliny na arktycznej czapie lodowej, przewidywano, że ta wkrótce się stopi i zaleje nasze wioski, pola i fabryki. Znów strach i agonia końca świata, podczas gdy wojna została wygrana na korzyść zwierząt i przeciwko człowiekowi.

Ale świat, ziemia, niebieska planeta przetrwały, pomimo niszczycielskiej ręki istoty ludzkiej, a wraz z upływem lat nic z tego, co mówili ci fałszywi prorocy, się nie wydarzyło. Pod koniec lat 90. wysłano kolejnego „wielkiego proroka”, aby sprawdzić, czy ludzie zwrócą na niego większą uwagę. I znikąd pojawia się facet o imieniu Al Gore z filmem „Niewygodna prawda”, który krąży po całym świecie, we wszystkich sieciach telewizyjnych niezwiązanych z władzą. Znowu chodzi o ratowanie świata. Ale nie mówi się już o głodzie ani o niebie nad naszymi głowami, teraz nadchodzi globalne ocieplenie, które upustynni nasze kraje, bydło umrze z głodu i pragnienia, rzeki wyschną, a społeczeństwo, jakie znamy, zniknie. Łzawe filmy o górach lodowych rozpuszczających się na morzu, foki i niedźwiedzie polarne głodne na krach lodowych, wieloryby na wybrzeżach … I jeszcze więcej sentymentu w celu zlikwidowania resztek rozsądku. Czekać ma nas to, co w filmie „Mad Max”, gdzie jedynym prawem jest przetrwanie, bo życie nie będzie miało żadnej wartości, tylko jedzenie i benzyna będą wartością absolutną.

Ale minęły lata i ani nasze lasy nie są opuszczone, ani zwierzęta nie leżą martwe na suchych ziemiach. Co więc się dzieje? W drugiej dekadzie XXI wieku pseudoekolodzy wyciągają nowego królika z kapelusza.16-letnia laleczka o imieniu Greta, która uczy nas wszystkich, że nie jesteśmy świadomi zmian klimatycznych. Teraz robi to z kolejnym niezwykle popularnym na całym świecie plastikiem. Ogromne plastikowe morza, które zabijają gatunki morskie, spiętrzone rzeki zamieniły się w ścieki plastikowych śmieci, których biodegradacja zajmuje setki lat – a teraz nadchodzi najgorsze! – znowu wszyscy umrzemy, ponieważ wyrzucane przez nas tworzywa sztuczne są pochłaniane przez ryby, które następnie jemy… Co będzie dalej?

Kościół katolicki przypomniał nam o obowiązku i odpowiedzialności za środowisko, ponieważ ludzie są szafarzami Bożego Stworzenia, podobnie jak my sami jesteśmy szafarzami naszego życia i życia innych. Dlatego aborcja i eutanazja są niedopuszczalne. Tak, jesteśmy także szafarzami życia i ciągłości gatunku, najpierw naszego, a potem zwierząt, roślin i formacji skalnych. Ale gdyby zamiast wzbudzać strach, ludzie zostali przeszkoleni w tym aspekcie, być może wszystko byłoby lepsze, ponieważ wszyscy mielibyśmy moralną koncepcję opieki nad ziemią.

Gra, ekologia i praca. Trzy tematy teologiczne z nauk świętego Josemaríi Escrivá (wyd. Eunsa) autorstwa Rafela Hernándeza Urigüena. Teologia pozostaje aktywna w obliczu rosnącego zaludnienia, powszechnej troski ekologicznej i wysiłków mających na celu humanizację kultury pracy. Niewątpliwie tworzą one antropologiczne reguły naszej kultury, zaakcentowane w poprzednim stuleciu i obecne teraz. Autor, poparty naukami św. Josemaríi, tworzy obszerny i dydaktyczny esej na te tematy.

Hiszpania ciszy. Powieści o wiejskim świecie i przyrodzie (wyd. Almuzara) autorstwa Borja Cardelús y Muñoz-Seca. Zwinne pióro tego autora prowadzi nas do odkrycia prostoty otoczenia, zakochania się w tym, co tam żyje i do uszanowania delikatnego życia, które w równowadze czasami prowadzi nas do większej świadomości naszej odpowiedzialności niż strachu, którym jesteśmy poddani poprzez słuchanie wiadomości i niektórych proroczych guru znikąd.

Święty Franciszek z Asyżu (wyd. Encuentro) autorstwa GK Chestertona. Święty Franciszek z Asyżu jest patronem zwierząt i ekologów. Święty Jan Paweł II ogłosił to z wielką radością. Biografia, którą Chesterton poświęcił temu świętemu, jest szczególna, ponieważ zbiera w niej nie tylko życie świętego, ale opisuje także łaskę, którą przyniósł ze sobą do otaczającego go świata. Ludzie i żywioły natury uważane były za młodszych braci, których Bóg nam dał i kochał.

Dlatego postuluję: mniej Grety Thunberg i Al Gore’a, a więcej Świętego Franciszka z Asyżu!

Źródło: Humberto Perez-Tome/Hispanidad