Fot. NIK - materiały prasowe

Z raportu NIK wynika, że instytucje państwowe nie zapewniły skutecznej ochrony konsumentów przed niezgodną z prawem działalnością tej instytucji finansowej. Ich działania były niewystarczające, a często nierzetelne. Jakie instytucje – według NIK – odpowiadają za to?

Po pierwsze, Komisja Nadzoru Finansowego, która przez ponad pięć lat nie przeprowadziła żadnej kontroli w spółce GetBack, żeby zweryfikować jej sytuację finansową. Po drugie, Giełda Papierów Wartościowych, która pozwoliła obracać spółce papierami na podstawie błędnej opinii pracownika. Po trzecie wreszcie, Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta, bo „nie zareagował na zawiadomienie sygnalisty”.

NIK podkreśla, że ponad 9 tysięcy osób, które stało się właścicielami obligacji GetBack, nie odzyskało zainwestowanych środków. Jest to ponad 2,5 miliarda złotych. Straty poszkodowanych są wyższe ponad trzykrotnie niż w aferze Amber Gold. Część poszkodowanych stała się właścicielami obligacji na skutek sfałszowania ich podpisów.

Spółka GetBack działa od 2012 r. Zajmowała się zarządzaniem wierzytelnościami. Na GPW zadebiutowała w lipcu 2017 r. Dopiero w kwietniu 2018 r. GPW na wniosek KNF zawiesiła obrót akcjami GetBacku. Następnie rada nadzorcza GetBack odwołała Konrada K. ze stanowiska prezesa spółki. W czerwcu 2018 r. został aresztowany. Postawiono mu osiem zarzutów, m.in. usiłowanie oszustwa na kwotę 250 mln złotych.

KB/RMF FM/PAP