Kolejne rozporządzenie ministra zdrowia zmieniające rozporządzenie w sprawie ogłoszenia na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej stanu epidemii jest najlepszym przykładem tego, jak nie należy stanowić prawa – pisze w swoim najnowszym felietonie Michał Góra.

Na stronach Rządowego Centrum Legislacji tuż przed Wigilią Bożego Narodzenia (23 grudnia) ukazał się projekt kolejnego rozporządzenia ministra zdrowia zmieniającego rozporządzenie w sprawie ogłoszenia na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej stanu epidemii. Pomijając już sam fakt, jak często i chaotycznie zmieniane są rozporządzenia dotyczące stanu epidemii, moim największym zarzutem wobec rządzących jest właśnie to, że niestarannie wdrażają regulacje ingerujące w zasadnicze prawa obywateli.

Nie inaczej jest z nową zmianą, która wprowadza obowiązek szczepień przeciwko COVID-19 dla zawodów medycznych (o tym, że faktycznie dotyczy to szerszego kręgu osób, będzie mowa poniżej).

Z praktycznego punktu widzenia ciekawe jest to, że obowiązek sformułowano de facto w ten sposób, że ma być on wykonany przez wskazane w rozporządzeniu osoby, ale polega to na uzyskaniu unijnego cyfrowego zaświadczenia COVID w terminie nie późniejszym niż do dnia 1 marca 2022 r. Już tutaj zaczynają się problemy. Jak bowiem na samego pacjenta (w tym przypadku medyk jest jednocześnie pacjentem) można nałożyć obowiązek „poddania się szczepieniu ochronnemu, którego efektem będzie otrzymanie unijnego cyfrowego zaświadczenia (…)”, skoro sam zaszczepiony nie może odpowiadać za osiągnięcie tego efektu (na przykład za błędy i zmiany w systemie informatycznym)? Poza tym, co zrobimy z taką sytuacją, że do Polski przyjedzie lekarz, farmaceuta, albo student medycyny z Węgier albo Białorusi (co się przecież zdarza), który wcześniej zaszczepił się na przykład szczepionką rosyjską? Mamy go zaszczepić ponownie, chociaż niewiele wiadomo o zasadności takiej procedury? Ponadto, skoro kwestia szczepień jest tak nagląca, dlaczego obowiązek szczepień ma być zrealizowany dopiero od 1 marca 2022 r.?

Bardziej interesujące jest ustalenie kręgu osób, które w istocie podlegają omawianemu obowiązkowi, a w pewnym uproszczeniu rozporządzenie wskazuje tutaj na:

  • 1) osoby wykonujące zawód medyczny w podmiotach wykonujących działalność leczniczą oraz osoby wykonujące czynności zawodowe w tych podmiotach, inne niż wykonywanie zawodu medycznego;
  • 2) osoby zatrudnione oraz osoby realizujące usługi farmaceutyczne, zadania zawodowe lub czynności fachowe w aptece ogólnodostępnej lub punkcie aptecznym;
  • 3) studentów kształcących się na kierunkach przygotowujących do wykonywania zawodu medycznego.

W przypadku dwóch pierwszych kategorii pojawia się problem, że rozporządzenie wspomina także o „osobach wykonujących czynności zawodowe”, „zadania zawodowe lub czynności fachowe” w tych podmiotach. Czy to oznacza, że szpitalny ochroniarz zatrudniony przez agencję pracy tymczasowej też ma się zaszczepić? A co z podwykonawcą, który kładzie w szpitalu tynk? Czy w opisach zamówień publicznych będzie teraz wymóg kierowania do wykonywania czynności w szpitalach tylko zaszczepionych pracowników? Czy w końcu, na przykład, inspektor farmaceutyczny jako „osoba realizująca zadania zawodowe lub czynności fachowe w aptece ogólnodostępnej lub punkcie aptecznym” powinien być zaszczepiony? A co jeśli policjant przyjedzie do apteki w związku ze zgłoszeniem napadu albo kradzieży? Z literalnej treści rozporządzenia wynika, że po 1 marca 2022 r. powinien być zaszczepiony.

Opisane wyżej rozporządzenie zmieniające jest najlepszym przykładem tego, jak nie należy stanowić prawa. Ze względu na długi czas do dnia faktycznego wejścia obowiązku w życie, być może niewiele ono zmieni w rzeczywistości. Poza tym jest ono skierowane do grupy zawodowej, która i tak pozostaje najlepiej wyszczepiona w Polsce. Niejasna treść nie pozwala natomiast na ustalenie tego, kto tak naprawdę jest adresatem nowych obowiązków.