Totalitarne dystopie muszą kontrolować sektory zajmujące się produkcją i instytucje, aby móc rządzić z wyjątkowymi uprawnieniami - pisze Francisco Marhuenda w “La Razon”.
Fot. Pixabay

Nie ma bardziej przerażającej dystopii niż kraj komunistyczny. Faszyzm i nazizm też były horrorem, ale na szczęście zgniły na śmietniku historii. Ale komunizm jest nadal obecny i w Hiszpanii mamy nawet ministrów, takich jak Garzón, którzy deklarują się jako żarliwi komuniści. Prawda jest taka, że powieści rozwijające utopie, dystopie i historie alternatywne są fascynujące. Istnieją dzieła dystopijne, które dzięki swojej głębi i jakości literackiej wykraczają poza gatunek science fiction. Nie szukają rozrywki, ale chcą wyrazić strach w obliczu autorytaryzmu, wyobcowania, ekstremizmu, odczłowieczania, robotyzacji…

Drugą stroną medalu jest utopia, w której zaprojektowano społeczeństwo dążące do doskonałości, ludzkiej dobroci i cieszące się doskonałym rządem. Od czasów starożytnych wielu autorów pisało o tych idealnych światach, które byłyby ziemskimi rajami, ale ludzkość na przestrzeni wieków pokazała prawie nieskończone okrucieństwo, zło i chciwość, które są idealnie opisane w różnych powieściach antyutopijnych publikowanych zwłaszcza od XX wieku do współczesności.

W obliczu utopii jako symbolu dobroci, pojawia się dystopia z Antychrystem i pozareligijnymi postaciami, takimi jak Lenin, Stalin, Hitler czy Pol Pot. Liczba autorów jest ogromna, ale lektura Bensona („Władca świata”), Zamiatina („My”), Huxley’a („Szczęśliwy świat”), Orwella („1984”) czy Bradbury’ego („Fahrenheit 451”) jest zawsze tak samo użyteczna i aktualna. Nie ma lepszego przykładu dystopii niż komunistyczne rządzenie krajem, ponieważ jest ona dokładnie antonimem utopii. Ideologie totalitarne uzasadniają jej istnienie i cele w poszukiwaniu tego, co jest najlepsze dla ludzi. Prawdą jest, że ci „rewolucjoniści”, którzy dokonują dystopii, na ogół nie pochodzą z klas robotniczych. Dążą do stworzenia kraju, który przetrwa kryzys polityczny lub gospodarczy, który nawet czasem sami prowokują, żeby zakwestionować panujący system i sprowokować ruchy rewolucyjne.

Kryzys gospodarczy zmusił Ludwika XVI do zwołania Stanów Generalnych i rozpoczęcia horroru rewolucji francuskiej, którą radykalna lewica tak bardzo lubi, a zna ją głownie z powierzchownych źródeł. Nie ma wątpliwości, że Ancient Regime był okropny, ale rewolucja, która zastąpiła go idolami komunistów, takimi jak jakobini czy Babeuf, nie była lepsza. Umiarkowani politycy i przedsiębiorczy kupcy chętnie dołączyli do rewolucji, podobnie jak to się stało w Rosji podczas przejścia od caratu do reżimu bolszewickiego. Współcześni nigdy nie widzą upadku swoich narodów, tak jak miało to miejsce w przypadku Rzymian i innych imperiów. To samo stało się w XX i XXI wieku z narodami, które utraciły swą swobodę, podczas gdy klasa polityczna, biznesowa i intelektualna była zadowolona, dopóki nie poniosła konsekwencji. Wenezuelczycy nigdy nie wierzyli, że ich bogaty kraj z solidną klasą średnią i ugruntowaną demokracją stanie się autorytarnym i skorumpowanym reżimem, którego założyciel, przywódca zamachu stanu Hugo Chávez, doszedł do władzy w legalnych wyborach.

Prawdą jest, że radykalna lewica musi mieć warunki, w których pogarsza się sytuacja instytucjonalna lub gospodarcza, aby osiągnąć cel polegający na narzuceniu autorytarnego reżimu, żeby obiecać, że ludność kiedyś, choć to się nigdy nie wydarzy, będzie żyła w szczęśliwym świecie. Nie uznają, że jest to dyktatura, w której prawa człowieka nie są przestrzegane, dysydenci są prześladowani, nazywani są reakcyjnymi, skrajnie prawicowymi wrogami ludu… Oczywiście termin „nowy” pojawia się jako kontrapunkt wobec odrzuconej rzeczywistości, ponieważ powyższe jest stare, przestarzałe, skorumpowane …

Okropne warunki, w jakich Rosja znalazła się w 1917 r. lub Niemcy w latach 30. ubiegłego wieku, były idealnym inkubatorem dla komunizmu i nazizmu, dwóch największych potworności w historii. W 1945 r. elity krajów, które ostatecznie utworzą blok wschodni, miały nadzieję na ustanowienie rządów demokratycznych i spotkały się z grozą komunizmu. Walczyli z nazizmem, ale niestety zostali „wyzwoleni” przez Sowietów. Te totalitarne dystopie muszą kontrolować sektory produkcyjne, nadać instytucjom rządzącym wyjątkowe uprawnienia, zastać zniszczoną gospodarkę, aby uzyskać wsparcie krótkowzrocznych biznesmenów, a przede wszystkim subsydiowanej populacji. Właśnie dlatego komunizm zawsze potrzebuje fatalnej sytuacji gospodarczej, aby osiągnąć swoje cele totalitarne. Socjaliści także zostaną wchłonięci przez radykałów, co stało się w Rosji, na Kubie, w Wenezueli czy w Niemczech.

Źródło: Francisco Marhuenda/La Razon