Taryfa ulgowa po COVID-19 skończy się już w 2023 roku. Wtedy Polska może nie uniknąć problemów ze spełnieniem unijnych limitów – uważa „Rzeczpospolita”. Chodzi m.in. o redukcję programów finansowych oraz wyższe podatki.

koniec 500+ grafika wpisu
Fot. Pixabay

– W 2023 r. budżet się nie zepnie i konieczne będą drastyczne cięcia wydatków – zapowiadał Jarosław Gowin, przewodniczący Porozumienia, wcześniej koalicjant PIS-u. Obecnie ugrupowanie Gowina nie jest już związane ze Zjednoczoną Prawicą.

Jak podaje „Rz”, zapowiedzi Gowina nie są bezpodstawne. Bowiem od 2023 roku ponownie będą obowiązywać zarówno na poziomie krajowym, jak i unijnym limity związane z deficytem.

Co to oznacza dla Polaków? Według opozycji ze zmianami muszą się liczyć beneficjenci programów społecznych, m.in. 500+, ale nie tylko, bo rząd będzie podnosić kolejne podatki.

Sławomir Dudek, główny ekonomista Forum Obywatelskiego Rozwoju, w rozmowie z „Rzeczpospolitą” przyznaje, że problemem może być cały czas kontynuowana polityka wysokich wydatków publicznych finansowych, mimo faktu, iż gospodarce nie jest już tak bardzo potrzebne wsparcie pocovidowe. Jak szacuje, ten rok może się zamknąć z deficytem finansów publicznych w wysokości 4-5 proc., przy czym unijne limity zezwalają tylko na 3 proc.

Dudek zaznacza, że podobna sytuacja może mieć miejsce również w 2022 roku ze względu na realizowanie zapisów Polskiego Ładu, na który w polskiej kasie nie ma pieniędzy. Jego zdaniem Komisja Europejska może ukrócić dalsze tworzenie się deficytu, który jest na jednym z najwyższych poziomów UE, każąc dostosować się do unijnych wymogów.

Źródło: rp.pl