Czy jakiś kraj bez uwolnienia rynku, a tym bardziej prowadzony niedemokratycznie, mógłby zaistnieć na światowych rynkach? Odpowiedzią na to pytanie jest Korea Południowa.

Gdy myślimy o krajach wysoko rozwiniętych, to uwagę koncentrujemy na państwach demokratycznych. Prawie każde z nich dodatkowo cechuje się gospodarką wolnorynkową. Jednak zasada połączenia tych dwóch systemów jest złudna.

Demokracja liberalna, zarówno w Unii Europejskiej, jak i w Stanach Zjednoczonych, łączona jest z mniej lub bardziej uwolnionymi (lecz działającymi) mechanizmami rynkowymi w postaci kapitalizmu. Podobne zależności występują w prawie wszystkich krajach OECD. Z tego powodu często te dwa zupełnie odmienne gospodarcze i polityczne systemy są przez nas postrzegane jako nierozłączne. Fakt ten potęguje schemat krajów zyskujących w ostatnich paru dekadach demokratyczne i niepodległe państwo. Społeczeństwa często wręcz błyskawicznie i bez namysłu ruszały w stronę wolnego rynku w wydaniu zachodnim. Jednak takie zachowania, mimo że wydają się pewnym powielanym schematem, są całkiem wyjątkowe. Jedną z głównych przyczyn jest nasz specyficzny krąg kulturowy (nastawiony na indywidualizm) i położenie geopolityczne. Co jednak, gdyby zmienić te dwa elementy?

Kraje o kulturze kolektywistycznej przekładają cele wspólnotowe nad cele indywidualne, dlatego cała matryca wypłat i bodźców pobudzających do działania jest inna. Bardzo często także dużo większą wagę (jak w taoizmie) przykłada się tam do posłuszeństwa i bierności wobec status quo. Z tego powodu nie ma potrzeby czynnego udziału w polityce, a sama demokracja nie jest nacechowana jednoznacznie pozytywnie.

Powstaje pytanie, czy kraj bez uwolnienia rynku, a tym bardziej prowadzony niedemokratycznie, mógłby zaistnieć na światowych rynkach? Rozwój bez jednostki dążącej do zysku? Odpowiedzią na nie jest Korea Południowa. Swoją pozycję azjatyckiego tygrysa i gospodarczego giganta wywalczyła dzięki wojskowej dyktaturze wprowadzającej praktycznie centralnie sterowaną gospodarkę. Po wojnie koreańskiej i rozłamie państwa obie Koree sięgnęły dna. Powstał przez to swego rodzaju eksperyment. Dwa kraje – jeden demokratyczny i wolnorynkowy pod opieką USA, drugi totalitarny i komunistyczny protegowany Chin. Śmiało można opisać ten wyścig jako reprezentacje wojny ideologicznej toczonej jeszcze przez wiele lat.

Mimo intuicji to jednak Korea Północna w latach 60. dawała sobie lepiej radę (głównie za sprawą surowców). Demokratyczne wybory doprowadziły do rządów brutalnego prezydenta Rhee Syng-mana, który rządził do 1960 roku. Wtedy kolejne wybory, mimo że wolne i demokratyczne, nie przyniosły szczęścia Koreańczykom. Sytuacja gospodarcza i chaos społeczny sprawił, że w 1961 roku w drodze zamachu stanu władzę przejął ojciec dobrobytu tego kraju Park Chung-hee. Obiecał on poprawę sytuacji, a Stany Zjednoczone nie mogąc pozwolić sobie na PR-ową klęskę, dały mu na to dwa 2 lata, po których koniecznie miały odbyć się demokratyczne wybory. Park, mimo autorytarnych rządów, trwał przy władzy aż do 1979 roku, wielokrotnie wybierany w wyborach. Okres jego panowania zakończyła śmierć, do dziś nierozwikłana, na skutek strzału z pistoletu szefa koreańskiego wywiadu podczas kolacji.

Co jednak wyprowadziło Koree z tej beznadziejnej sytuacji? Raczej nie wolny rynek. Z początku największe problemy generał Park upatrywał w korupcji i niestabilności kraju. Później we współpracy publiczno-prywatnej zauważył największa możliwość wzrostu gospodarczego.

Najpierw zamknął właścicieli czeboli (dużych, rodzinnych przedsiębiorstw), lecz zdając sobie sprawę z tego jedynego atutu leżącego w tych biznesach, wypuszczał ich i umożliwiał im funkcjonowanie jedynie w ramach planu stworzonego przez rząd. Jaki był plan wojskowego generała? Stworzył on, kojarzące się ze Związkiem Radzieckim, 5-letnie plany – za jego rządów zrealizowano cztery – wyznaczające z wielką precyzją gałęzie gospodarki służące do jego rozwoju. Zgodnie z intuicją nie były one dużym skokiem w kierunku gałęzi technologicznych, których rozwój teraz dominuje w kraju koreańskim. Żeby przebudować gospodarkę opartą wtedy jeszcze na rolnictwie, generał Park zaczął od przemysłu lekkiego, aby następnie przejść do sektorów kapitałochłonnych, jak chemiczny czy ciężki. Dopiero taki schemat w długim terminie mógł zaowocować zbliżeniem się modelu gospodarki do krajów wysokorozwiniętych, gdzie PKB wytwarzane jest z usług i wysoce technologicznego przemysłu. Ten podział na przemysł lekki oraz ciężki i bardziej zaawansowany technologiczny można podzielić na lata 60. oraz 70. Przez cały ten czas ogromną rolę odegrała Rada ds. Planowania Ekonomicznego pod nadzorem prezydenta.

Jego wsparcie finansowe dla czeboli, realizujących często zupełnie nowe zadania, pochodziły na początku z pożyczek (w tym wsparcia USA). W późniejszych latach, gdy rozwój pod twardą ręką generała Parka stał się zauważalny, przyciągnięci zostali także inwestorzy. Pieniądze te wpływały do  kieszeni właścicieli czeboli dopiero, gdy ci realizowali wyznaczone cele. W głównej mierze zależały one od wysoko postawionych celów eksportowych, przez co zwykli Koreańczycy, musząc stawiać czoło dużym wymaganiom produkcyjnym nie uzyskiwali sami dużych zysków. Efekty tytanicznej pracy zwykłych mieszkańców dla dobra wspólnego nieraz były widoczne w kolejnym pokoleniu.

Niektóre z tych rodzinnych przedsiębiorstw są do teraz najważniejszymi graczami na rynku południowokoreańskim: Hyunadi, Samsung, LG, czy Daewoo. Ta ostatnia firma rozwijała się idealnie z planami pięcioletnimi i zaleceniami rządu. Seulskie przedsiębiorstwo zaczęło od wyrobów tekstylnych w latach 60. i 70., następnie wkroczyło na tereny przemysłu ciężkiego w latach 80. w sektorze stoczniowym, budowniczym i motoryzacyjnym. Dalszą drogą była branża technologiczna.

Te wielkie zdywersyfikowane przedsiębiorstwa przeszyły długą drogę (Samsung z kolei zaczynał od produkcji cukru) pod okiem autorytarnego prezydenta. Mimo iż były one prywatnymi działalnościami, nie podlega wątpliwości, że cud gospodarczy Korei to w dużej mierzę rola centralnego zarządzania i właśnie autorytarnych rządów. Pomogło to przezwyciężyć defekt koordynacji i wiele innych słabości kruchej gospodarki będącej na początku swojej drogi na poziomie biedniejszych krajów afrykańskich. Niewątpliwie przyczyniła się do tego również wielka specyfika sytuacji geopolitycznej, ale także kultury i nieformalnych instytucji.